Wyniki wyszukiwania słowa 'maria Zientara Malewska'
Znalezionych wyników: 26 (0.028s).
Noc Muzeów 2025
Wynik: 12 2025-05-12 13:49:28ZAMEK KAPITUŁY WARMIŃSKIEJ w Olsztynie (sobota, 17 maja) 19.00 – 21.45 Warsztaty plastyczne w Refektarzu: - Jak zamek budowano, - Zostań Kopistą Witkacego, - „Wyjawić, pokazać, naśladować” – stwórz zakładkę z obrazem z wystawy 19.00 – 22.30 Bicie monety; żeton 5 zł. 19.00 – 22.45 Grupowe wejścia na Wieżę 19.00 – 22.45 Przymierzalnia strojów historycznych – Górny Hol 19.15/20.15/21.15/22.15 Pokaz walk rycerskich Bractwa Rycerskiego Konwentu Św. Piotra 19.30 Oprowadzanie po wystawie „ Wyjawić, pokazać, naśladować” – Grażyna Prusińska 20.30 Oprowadzanie po wystawie „ Stylowe wnętrza – od baroku do secesji” – Anna Malinowska Tajemnice Sal Kopernikowskich – odkrywanie zagadek, quiz z nagrodami – od 19:00 Wydarzenie w godzinach: 19.00 – 23.00 Wstęp na wydarzenie: bezpłatny MUZEUM DOM GAZETY OLSZTYŃSKIEJ (sobota, 17 maja) 19.00 – 23.00 Zwiedzanie wystaw: Olsztyn. Szkice do dziejów miasta „Gazeta Olsztyńska” (1886-1939) Portret – powieść w jednym kadrze Szkoły polskie na Warmii i Mazurach (1929-1939) Nasza Marychna. Maria Zientara-Malewska Okna historii. W 130-lecie powstania „Gazety Olsztyńskiej” (1886–1939) 20.00 Wykład Grzegorza Kumorowicza "Portret - powieść w jednym kadrze. Po drugiej stronie obiektywu" Wydarzenie w godzinach: 19.00 – 23.00 Wstęp na wydarzenie: bezpłatny MUZEUM PRZYRODY w Olsztynie (sobota, 17 maja) 17.00 – 17.45 Kamishibai, czy teatr ilustracji dla małych i dużych. „O cytrynku latolisku” i „O żabie moczarowej” Prowadzący: dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM (Wozownia) 17.00 – 19.00 Malowanie na świeżym powietrzu „Majowa łąka” (Park przy Muzeum) 17.00 – 21.00 Quiz „Zwierzęta i rośliny w parku przy Muzeum Przyrody” (Park przy Muzeum) 17.00 – 21.30 Gra muzealna „Odkryj zwierzęta Warmii i Mazur”, zwiedzanie indywidualne (Muzeum Przyrody) 17.00 – 23.00 Łowienie rybek – gra zręcznościowa (Park przy Muzeum) 18.00 – 18.45 Kamishibai, czy teatr ilustracji dla małych i dużych. „O cytrynku latolisku” i „O żabie moczarowej” Prowadzący: Dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM (Wozownia) 19.00 – 22.00 Rodzinne warsztaty „Ornitologiczne ciekawostki” (Muzeum Przyrody) 19.30 – 21.00 Wykład „Nietoperze - niewidoczni sąsiedzi” Prelegent: mgr inż. Paweł Janczyk RDOŚ Olsztyn (Wozownia) 21.30 – 22.30 Zwiedzanie wystawy stałej z przewodnikiem (Muzeum Przyrody) Wydarzenie w godzinach: 17.00 – 23.00 Wstęp na wydarzenie: bezpłatny *atrakcje zależne od warunków pogodowych *program wydarzenia może być modyfikowany na bieżąco
Czepce warmińskie
Wynik: 16 2023-07-25 08:00:00W przeszłości stanowiły one odświętne nakrycia głowy zamężnych Warmianek. Maria Zientara-Malewska wspomina w książce „Warmio moja miła”, jak jej, urodzona w 1845 roku, babka Elżbieta Krasowska nosiła czepiec na wielkie uroczystości do kościoła. Otrzymała go od rodziców, gdy wychodziła za mąż, a był to dla nich nie lada wydatek, bowiem zapłacić za niego musieli 10 talarów, czyli 30 marek. Dla porównania żniwiarz na jednego talara musiał pracować aż 15 dni. Czepiec stanowił prawdziwą ozdobę odświętnego stroju dawnych mieszkanek Warmii. Spośród wszystkich elementów tego dość stonowanego ubioru, zdecydowanie wyróżniał się strojnością. Czepiec składał się z trzech elementów: denka, otoku i wstążek. Denko miało kształt podkowy, a dodatkowo było usztywnione, przez co czepiec określano czasem mianem „twardej micki”. Główną dekorację tej części czepca stanowił bogaty i kunsztowny haft. Zientara-Malewska wspomina, że czepiec jej babki „wyszywany był prawdziwym złotem”, a to za sprawą metalowych – złotych lub srebrnych nici. Haft wykonywany był ściegiem płaskim, wypukłym lub bajorkiem, na szlachetnych materiałach: jedwabiu, aksamicie lub adamaszku. W dekoracji denka najczęściej pojawiały się motywy „drzewa życia”, owocu granatu lub stylizowane kwiaty. Używano też cekinów i kolorowych blaszek. https://m.wmwm.pl/2023/07/orig/002-8565.jpg Dookoła denka biegł wysoki otok, obłożony dwiema warstwami złotej koronki. Przykryta ona była marszczonym tiulem, przez który prześwitywała, dając piękny efekt. Pod szyją czepiec wiązano na dwie wstążki, suto marszczone w rurki okalające twarz. Czasami noszono go bez zawiązywania, wtedy wstążki zwisały luźno na boki. Z tyłu czepiec posiadał dużą kokardę, której końce potrafiły sięgać nawet do pasa. Zarówno kokarda jak i wstążki były białe lub kremowe, wykonane z jedwabiu z kwiatowym deseniem. Tradycyjnie czepiec to nakrycie głowy przypisywane mężatkom, ale na Warmii noszone było również przez panny. Co prawda w XVII wieku została wydana ustawa zakazująca noszenia pannom czepców, wszystko wskazuje jednak na to, że nie była ona restrykcyjnie przestrzegana. Jeszcze do początku XX wieku warmińskie panny zakładały czepce, chociaż były one skromniejsze od nakryć głowy kobiet zamężnych. AC Fot. Łukasz Kulicki https://m.wmwm.pl/2023/07/orig/003-8566.jpg
Powojenny Olsztyn
Wynik: 18 2022-08-31 08:19:51Maria Zientara-Malewska wspominała początki akcji we wrześniu 1945 roku; „Powoli zaczęto usuwać z ulic sterty gruzów i cegieł. Aż strach było patrzeć na domy z wypalonymi oknami i na popękane ściany, grożące lada chwila zawaleniem. Dopiero jesienią z grubsza uprzątnięto miasto”. Pierwsze rozbiórki przyniosły ponad 560 metrów sześciennych gruzu. Brak funduszy, do którego przyznawały się władze miejskie hamował postęp prac, przyczyniając się spotęgowania problemu mieszkaniowego. Prace porządkowe były źle przeprowadzane, a wiele z nich stawiało sobie za pierwszorzędny cel pozyskanie cegły. W Olsztynie Zarząd Miejski przeprowadził na obszarze zabytkowego przedmieścia akcję wyburzania bloków, stawiającą sobie za cel powiększenie placów i rozbiórkę charakterystycznych kamienic. Nie rzadko dochodziło do wypadków; jeden z pierwszych śmiertelnych miał miejsce przy usuwaniu ruin w czasie prac rozbiórkowych budynku na rogu ulicy Partyzantów i 1 Maja. Napisy informujące o zagrożeniu miały skłaniać mieszkańców do zachowania większej ostrożności. W marcu 1948 roku silne wiosenne wichury dokonały kolejnego spustoszenia. Jeszcze u progu lat pięćdziesiątych wypalona, trzypiętrowa kamienica przy ulicy Marii Curie-Skłodowskiej straszyła zawaleniem. Zdaniem władz, odgruzowywanie winno być społecznym obowiązkiem poniesionym na barkach wszystkich mieszkańców miasta. Członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej uważali jednak, że to bezrobotni są zobligowani ponieść trud sprzątnięcia ulic. Zwyciężyła koncepcja władz. Olsztyn był odgruzowywany społecznie, co zdecydowanie wydłużyło prace. Autorem wykonanej w 1946 roku fotografii jest Walerian Łochacz. Uwiecznił na niej pozyskiwanie cegieł z kamienic dawnego Placu Wolności, dziś Jana Pawła II. Specjalnymi wózkami umocowanymi na szynach wywożono materiał poza obręb placu. mw Bibliografia; Czernik Zbigniew, Olsztyn i miasta historycznej Warmii po drugiej wojnie światowej. Zniszczenia i odbudowa, U. Ulatowska, K. Rutkowska, L. Wawrykiewicz (red.), Olsztyński Rocznik Konserwatorski. Tom 3 – odbudowa i dekoracje Starego Miasta, 2016-2017. Browiński Czesław, Olsztyn 1945-1970, Olsztyn 1974. Tomkiewicz Ryszard, Życie codzienne mieszkańców powojennego Olsztyna, Olsztyn 2003. Zientara-Malewska Maria, Śladami twardej drogi, Olsztyn 1996.
Czas po wojnie
Wynik: 24 2022-05-10 11:13:25Dziewiątego maja 1945 roku salwy armat garnizonu oznajmiły mieszkańcom Olsztyna zakończenie wojny. I chociaż pierwszy akt kapitulacji Niemiec podpisano kilka godzin po północy siódmego maja w Reims, to na żądanie Józefa Stalina ceremonię powtórzono nazajutrz w berlińskiej kwaterze marszałka Żukowa. Dodatkowe rozbieżności pomiędzy czasem środkowoeuropejskim a moskiewskim spowodowały, że po każdej z obu stron żelaznej kurtyny, obchodzono akt podpisania kapitulacji przez Niemcy w dwóch terminach. Europa Zachodnia za kres konfliktu uznała ósmy maja. W Polsce Ludowej i w innych krajach obozu socjalistycznego, to dziewiąty maja został wyznaczony jako data końca krwawych zmagań z III Rzeszą. Czy druga wojna światowa skończyła się definitywnie wiosną 1945 roku? Otóż nie. Japończycy wciąż walczyli, nie znając jeszcze tragicznych efektów bojowego użycia broni jądrowej. Natomiast, prawie cały stary kontynent pogrążył się w powojennym chaosie oraz ogólnej brutalizacji życia, które dla ludzi ocalałych z kilkuletniego koszmaru jawiło się wciąż jako pełne zagrożeń. Tymczasem, w krajach zajętych przez Armię Czerwoną, wyznaczeni do sprawowania rządów komuniści dążyli do rozprawienia się z tymi, którzy nie chcieli zaakceptować nowego porządku ustalonego w trakcie spotkań Wielkiej Trójki. Jak prezentował się Olsztyn wiosną 1945 roku? Warmińska poetka, Maria Zientara-Malewska relacjonowała: „pierwszy raz po wojnie zobaczyłam spalony Olsztyn. Był to okropny widok. Całe Stare Miasto, począwszy od Wysokiej Bramy, było kupą gruzów. Wysokie sterty śmiecia, cegieł i spalonych belek leżały na ulicach. Gdy powiał wiatr, mury pękały i waliły się z łoskotem na ziemię. Niebezpiecznie było przechodzić zbyt blisko murów, bo tam czyhała śmierć. Plac Świerczewskiego pokryty był cegłami, stopy grzęzły po kostki w lepkim błocie. Na podwórzach leżały kupy śmiecia i słomy, pierze fruwało na wietrze jak płatki śniegu. Na ulicach walały się różne książki, obrazy, porcelana, garnki i strzępy odzieży. W piwnicach i na podwórkach gospodarowały całe stada szczurów”. Szesnastoletni Tomasz Kępa, który przyjechał do pracy z Warszawy, stwierdził po wizycie w jednej z kamienic przy placu Bema, iż mieszkańcy uciekli w pośpiechu przed zbliżającym się frontem, o czym świadczyły resztki niedojedzonego obiadu na stole. Faktem jest, że władze niemieckie prawie do końca zwlekały z wydaniem pozwolenia na ewakuację, chociaż już czternastego stycznia kolejarze przekazywali wieści o planowanej przez Rosjan ofensywie, a radzieckie bomby spadły na ośrodek kilka dni później. Nie wszyscy olsztynianie zdołali się ewakuować. Ci, którzy pozostali w mieście schodzili Sowietom z oczu, kryjąc się w: schronach, piwnicach, na strychach lub w zabudowaniach gospodarskich. Kobiety zakładały chustki, brudziły twarze i mierzwiły włosy, aby uniknąć gwałtu. Karol Małłek wspominał jednak, że i tak „gwałty uprawiają z dziewczętami i białkami i starym nie dają spokoju”. O dosłowności słów Ilji Erenburga wzywającego do zabicia każdego napotkanego Niemca, przekonali się przebywający wtenczas w Kortowie ranni pacjenci, cywilni uciekinierzy i lekarze. Jedynie miejscowi komuniści liczyli na litość, wywieszając czerwone flagi, nie zdając sobie sprawy, że dla wkraczających do Prus Wschodnich sołdatów niuanse polityczne nie miały większego znaczenia. Po miesiącu od zajęcia miasta, gdy odnalezione w mieszkaniach dobra zostały już rozdysponowane między żołnierzy dla których „każdy dom w Prusach Wschodnich był domem towarowym”, wywołana przez nich pożoga ogarnęła Gród nad Łyną. Andrzej Wakar relacjonował: „niemal wszystkie szyby z działań wojennych całe. I nagle rozszalały się pożary, które w ciągu paru tygodni strawiły tu ponad trzecią część zabudowy”. Sowieci przerwali podpalanie, gdy okazało się, że brakuje pomieszczeń dla „wojskowych tyłów”. W maju, mimo iż osadników było coraz więcej, a w Olsztynie przebywali już polscy żołnierze, to wciąż widywano „trofiejszczyków” wynoszących maszyny i urządzenia z zakładów produkcyjnych. Jak dziewiąty maja jawi się w relacjach ocalałych? Wystraszonych, straumatyzowanych ludzi ogarniało przerażenie na sam dźwięk salw armatnich. Wspomniana już Maria Zientara-Malewska opowiadała; „Zbudziła nas strzelanina i okrzyki na ulicy. Na niebie pojawiły się kolorowe rakiety. Baliśmy się okropnie, nie spaliśmy do rana. W drodze do pracy kolejarze powiedzieli mi, że w nocy nastąpiło zawieszenie broni”… mw CDN 2969 Bibliografia; Achremczyk Stanisław, Historia Warmii i Mazur, t. II, Olsztyn 2011. Łukaszewicz Bohdan, Raptularz miejski. Olsztyn 1945-2005, Olsztyn 2006. Tomkiewicz Ryszard, Życie codzienne mieszkańców powojennego Olsztyna 1945-1956, Olsztyn 2003. Wrzesiński Wojciech, Olsztyn w latach 1918-1945 Olsztyn 1353-2003, red. Achremczyk Stanisław, Ogrodziński Władysław, Olsztyn 2003. Zientara-Malewska Maria, Śladami twardej drogi, Warszawa 1996.
Otto Schulz, obraz olejny „Szemel”
Wynik: 18 2021-12-23 09:00:00Szemlowi towarzyszyli słudzy – dwie, lub trzy postaci ubrane na biało i kilkoro przebierańców. Zadaniem tego niezwykłego orszaku było przyniesienie szczęścia i pomyślności, dlatego ważne byłoby, aby zaszedł on bez wyjątku do każdego domostwa we wsi. Maria Zientara-Malewska w książce „O Warmio moja miła” tak wspomina tę wyczekiwaną przez wszystkich wizytę. Zaledwie mrok pokrył wioskę i chaty, zaczęli chodzić „sługi” z „szemlem”. Tego cudownego „szemla” dzieci się bardzo bały, a równocześnie go wyglądały, bo jak nie przyjdzie „szemel” i „sługi”, to nie będzie Pan Bóg „kładł”. W sieni odzywał się dzwonek, a potem słychać pytanie czy wolno wejść do izby. W razie przyzwolenia „szemel” wpadał do izby i zaczynał skakać potrząsając dzwonkami. Za nim szedł kominiarz z „drobzią”, żyd i dziad, który zbierał do kabzy wszystko, co mu dawano: pieniądze, słoninę, kuch, chleb i kiełbasę. Najważniejszy jest jednak „szemel”! Nie szkodzi, że obwieszony jest przetakami, różnymi łachmanami, że łeb ma z drzewa, osadzony na kiju, i cały przykryty jest prześcieradłem, spod którego wystają ludzkie nogi. Jeden ze „sług” strzela z bata, „szemel” skacze przez ławy i stoliki, towarzyszą temu różne gwizdy i dzwonki – hałas nie do opisania. Małe dzieci płaczą i chowają się za spódnicę matki, starsze mówią głośno pacierz i stale się mylą, z czego „sługi” są niezadowolone, więc grożą „klopejczem” lub „prowozem”. Otrzymawszy datki odchodzą z hałasem do następnej chaty. Maria Zientara-Malewska, O Warmio moja miła, PAX Warszawa 1959, s.66. Ten, opisany powyżej, warmiński zwyczaj jest tematem prezentowanej dziś pracy Otto Schulza ludowego artysty z Parlezy Małej. Obraz olejny zatytułowany „Szemel” powstał około 1959 roku. Utrzymany jest w ciemnych barwach, przedstawia izbę w drewnianej chałupie (belki stropowe) z piecem kaflowym. W izbie stoi choinka, obok niej rodzice - ojciec oraz matka w pobliżu kołyski z niemowlęciem. W stronę gości zwróconych jest troje klęczących dzieci - dwie dziewczynki i chłopiec. W drzwiach wejściowych widzimy grupę z szemlem - dziada, babę, szemla z ułanem, dwie postaci w czarnych cylindrach prawdopodobnie kominiarzy. Prezentowany obiekt pochodzi ze zbiorów etnograficznych naszego Muzeum.
https://muzeum.olsztyn.pl/6196,otto-schulz-obraz-olejny-szemel.html
Maria Zientara-Malewska
Wynik: 44 2021-09-05 10:00:004 września 1894 roku w drewnianej, krytej strzechą brąswałdzkiej chacie, przyszła na świat pierwsza córka Augusta i Franciszki Zientarów, Maria. Babka, Elżbieta Kraskowa już w pierwszych chwilach życia Marysi, wróżyła jej szczęśliwe i długie życie, a to z powodu narodzin w „klejdziku”, czyli czepku, w przeciwieństwie do miejscowych kumoszek, odbierających bladość noworodka jako zapowiedź rychłego zgonu. Wbrew złym wróżbom, dziewczynka doczekała chrztu i następującego po nim „bankietu”, a pierwsze przeżyte lata nie różniły się niczym od rówieśniczych losów wiejskich dzieci. Jej pierwsze zetknięcie się z systemem edukacji nie było fortunne. Niemieckie „jetzt” (teraz) wypowiedziane na lekcji przez nauczyciela zrozumiała jako zezwolenie na konsumpcję resztek z chleba. Najlepsze oceny uzyskiwała z religii, gdyż tylko ten przedmiot był prowadzony po polsku, pozostałe dziedziny wiedzy, wykładane po niemiecku przysparzały jej ogromnych trudności, co nie uchodziło uwagi belfra, kwitującego postępy w nauce Marii i innych warmińskich uczniów jednym zdaniem: „Lepiej kamienie tłuc, niż dzieci uczyć”. Minęły jednak niecałe trzy lata, a zdolna Zientarówna potrafiła już bezbłędnie czytać i pisać w języku Goethego. Błyskotliwa i chłonna wiedzy, chciała kształcić się nie tylko na poziomie podstawowym. Niestety, materialna sytuacja rodziny Zientarów nie pozwalała na realizację marzeń dziewczyny. W sukurs ambicjom Marii, przyszedł brąswałdzki ksiądz, Walenty Barczewski udzielając jej pomocy zarówno materialnej, jak i edukacyjnej. Szerokie kontakty kapłana, umożliwiły młodej kobiecie podróże i naukę. Równolegle, Maria zatracała się liryce, co w przyszłości ugruntowało jej pozycję najznamienitszej warmińskiej poetki. Pierwsze lata podjętej przez nią pracy wiązały się z zakładaniem polskich szkół na Warmii. Zadanie było obarczone trudnościami, niemieckie władze patrzyły z dezaprobatą na proceder otwierania tego typu placówek. Gdy kilka miesięcy później nauczała w szkołach, była adresatką szykan, ciągłych inspekcji, nagłych rezygnacji rodziców z posyłania dzieci na lekcje, a klasy z którymi przyszło jej pracować nie przekraczały liczby kilkunastu, często nie uczęszczających w zajęciach uczniów. Dodatkową przeszkodą, były ciągłe rotacje kadr. W konsekwencji, nie dane jej było zagrzać miejsca gdziekolwiek na stałe. Niemniej, swoją pracę wykonywała z wielkim zaangażowaniem, dbając o wszechstronne wykształcenie żaków oraz ciesząc się sympatią dzieci. 11 września 1939 roku, do drzwi Marii Zientary w Nowym Kramsku zapukał żandarm oraz cywil z opaską „Hilfspolizei”. Już wcześniej, docierały do jej uszu hiobowe wieści na temat aresztowań nauczycieli. Spakowana w najpotrzebniejsze rzeczy, pogodzona z losem, udała się do miejsca internowania. Rozpoczęła się gehenna, której głównym rozdziałem było przetrzymywanie w obozie koncentracyjnym Ravensbrück. Tam, z czerwonym trójkątem na ramieniu pasiaka i wyszytym numerem obozowym „2171” wyładowywała ze statków cegłę, osuszała torfowiska, wygładzała ulice, nosiła ciężkie wiadra ze żwirem, wspominając najgorzej zimową porę, kiedy to ją i towarzyszki niedoli, szczując psami zmuszano do pracy ponad siły w siarczystym mrozie. Po kilku miesiącach katorgi została zwolniona z obozu. Powróciła do rodzinnego Brąswałdu. W 1945 roku była świadkiem ucieczki, wygnania i szykan autochtonicznej ludności. Represje ze strony nowoprzybyłych polskich osadników nie spotkały Zientarów tylko dlatego, iż posiadali polską flagę ze znakiem Rodła. Nie uniknęli jednak aktywności szabrowników, brata Marii, Augusta okradnięto z żywności i odzieży. Powojenny los związał ją z Olsztynem. Zatrudniona w Wydziale Oświaty ponownie organizowała polskie szkolnictwo, walcząc z piętrzącymi się trudnościami. W pierwszą zimę w mieście zastała powybijane szyby budynków szkolnych, nieopalane klasy i chronicznie niedożywione dzieci. Zientara robiła wszystko, aby sytuację polepszyć, wykazując się ofiarnością, poświęceniem i pracowitością, cechami, które towarzyszyły jej przez całe życie. Z okazji urodzin nie tylko wybitnej poetki i nauczycielki, ale także zbieraczki folkloru, publicystki, reportażystki i autorki popularnych książek, prezentujemy galerię zdjęć ze zbiorów Archiwum MWiM. mw 2796
„Zasmakuj w bibliotece” – hasłem Tygodnia Bibliotek
Wynik: 12 2020-05-11 14:32:00Co roku Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich organizuje w dniach 8-15 maja Tydzień Bibliotek. Jest to już XVII edycja tego ogólnopolskiego programu realizowanego przez biblioteki w całej Polsce. Celem Tygodnia Bibliotek jest promocja czytelnictwa i bibliotek. Ma ona na celu zwiększenie prestiżu zawodu bibliotekarza i zainteresowanie książką szerokich kręgów społeczeństwa Bibliotekarze zawsze organizowali imprezy promujące czytelnictwo. Jednym z wielu działań były spotkania autorskie. W zbiorach Biblioteki Muzeum Warmii i Mazur znajduje się bardzo ciekawy album należący do Marii Zientary-Malewskiej przekazany w darze przez rodzinę. Poetka otrzymała go na pamiątkę od pracowników Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łomży. Z treści wynika, że w dniach 17-19 stycznia 1960 r. Maria Zientara-Malewska wraz z dr Władysławem Gębikiem odbyła cykl spotkań autorskich z mieszkańcami Łomży. Z okazji przybycia „dostojnych gości” zorganizowano okolicznościowe wystawki z książkami przybyłych pisarzy. Kronika oprócz pamiątkowych fotografii, zawiera wiele ciepłych słów wdzięczności skierowanych pod adresem olsztyńskich pisarzy. Możemy się domyślać, że było to wielkie święto dla lokalnej społeczności. W latach 60-tych XX wieku, było bardzo popularne robienie takich albumów. Obecnie spotkania autorskie nadal są popularne wśród czytelników. W tym roku ze względu na okoliczności najczęściej możemy je oglądać on-line. Cieszą się one wielkim zainteresowaniem. Danuta Piątkowska 2668
https://muzeum.olsztyn.pl/5513,zasmakuj-w-bibliotece-haslem-tygodnia-bibliotek.html
Muzeum w Gazecie, 5 maja 2017 r.
Wynik: 12 2017-05-05 09:19:54W ubiegłym roku Biblioteka Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie otrzymała w darze spuściznę po Marii Zientarze-Malewskiej, od jej bratanicy Marii Surynowicz. Dar zawiera: książki, czasopisma, rękopisy, maszynopisy i korespondencję. Na szczególną uwagę zasługują 22 bruliony szkolne z odręcznymi zapiskami. W jednym z nich znajdujemy opis I komunii św. dzieci państwa Teodory i Kazimierza Jaroszyków. Komunia odbyła się pod koniec marca 1921 r. w kościele, w Brąswałdzie. Udzielił ją ks.Walenty Barczewski dla Marysi i Henryka Jaroszyków. Na pamiątkę tej uroczystości Maria Zientara-Malewska otrzymała zdjęcie dzieci. Sama będąc pod silnym wrażeniem tej uroczystości, napisała wiersz pt.: „W Brunswałdzkim kościele” , który został opublikowany w „Gościu Niedzielnym” nr 18 z dnia 30 kwietnia 1921 r. Poetka w latach 1921-1923 była zatrudniona w redakcji „Gazety Olsztyńskiej”, gdzie redaktorem był Kazimierz Jaroszyk. 2271
https://muzeum.olsztyn.pl/4687,muzeum-w-gazecie-5-maja-2017-r.html
Na olsztyńskim zamku odbyła się promocja książki pt.: Maria Zientara-Malewska – życie i twórczość: bibliografia.
Wynik: 48 2015-06-12 14:41:56Maria Zientara-Malewska (1894 Brąswałd – 1984 Olsztyn) należy do najbardziej rozpoznawalnych i znanych postaci w najnowszych dziejach Warmii. Nauczycielka, działaczka i pisarka z Brąswałdu ma swoje miejsce w sercach pokoleń czytelników.
Wieczory zamkowe - cykl "Życiorysy"
Wynik: 46 2015-04-09 11:35:09Urodziła się w Brąswałdzie. Po ukończeniu szkoły ludowej uczęszczała na lekcje do ks. Walentego Barczewskiego. W 1920 roku była słuchaczką kursu dla nauczycieli pomocniczych w Olsztynie. W tym samym roku ukazał się drukiem jej pierwszy wiersz. W latach 1921 – 1923 Maria Zientara pracowała w „Gazecie Olsztyńskiej” i zaangażowała się w działalność społeczną. W 1926 roku ukończyła seminarium nauczycielskie w Krakowie. Z ramienia Polsko – Katolickiego Towarzystwa Szkolnego na Warmię w 1929 roku została nauczycielką szkoły polskiej w Chabrowie. Potem pracowała na Ziemi Złotowskiej i w Berlinie, gdzie kierowała Wydziałem Przedszkoli i Opieki Religijnej. We wrześniu 1939 została aresztowana i osadzona w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Od zwolnienia w roku następnym do końca wojny mieszkała w Brąswałdzie. W 1945 roku podjęła pracę w Wydziale Oświaty, jej zadaniem był nadzór nad przedszkolami i sierocińcami. W roku 1948 wyszła za mąż za Ottona Malewskiego i od tego czasu używała podwójnego nazwiska. Po przejściu na emeryturę (1950) włączyła się aktywnie w pracę zbieraczy folkloru. Maria Zientara – Malewska w okresie międzywojennym i powojennym wiele publikowała, głównie w prasie lokalnej. Były to wiersze i proza. Po 1945 roku najwięcej wierszy, artykułów i reportaży zamieściła w „Słowie na Warmii i Mazurach”, z którym współpracowała od początku jego założenia. W roku 1950 została przyjęta do Związku Literatów Polskich. Jej debiut książkowy przypadł na 1954 rok. Na jej dorobek książkowy złożyło się 19 pozycji wydanych po wojnie, w tym 6 tomików wierszy, z których część została napisana w gwarze warmińskiej. Za swoją działalność społeczną i literacką była wielokrotnie odznaczana i nagradzana. Zmarła 2 października1984 roku w Olsztynie. Sylwetka Marii Zientary – Malewskiej została zaprezentowana w trzech filmach dokumentalnych oraz na wystawie muzealnej. Jej nazwiskiem nazwano jedną z ulic olsztyńskich, jest również patronem szkoły. Ostatnia publikacja poświęcona twórczości Marii Zientary – Malewskiej to zbiór jej wierszy wydany wiosną 2004 roku.W programie: biografię przedstawi: dr Jan Chłosta pamiątki omówi: Zofia Januszkiewicz wiersze przeczyta: Irena Telesz – Burczyk 8 września 2004 r. Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego.
https://muzeum.olsztyn.pl/3213,wieczory-zamkowe-cykl-zyciorysy.html
Opcje wyszukiwania
Sortuj wyniki wg
Wyszukaj tylko