Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie

Wyniki wyszukiwania słowa 'maria Zientara Malewska'

Znalezionych wyników: 26 (0.069s).

Warmia Marii Zientary-Malewskiej

Wynik: 18 2014-04-03 00:00:00

Warmia Marii Zientary-Malewskiej Maria Zientara- Malewska poetka i pisarka urodzona na Warmii opisywała w swoich utworach warmińską kulturę ludową, którą zilustrujemy na wystawie za pomocą dawnych fotografii i obiektów zabytkowych zgromadzonych w naszych zbiorach. Pokażemy życie codzienne mieszkańców warmińskiej wsi - sposoby zdobywania żywności, budowę i wyposażenie wnętrza domu, ubiory i obróbkę surowców włóknistych, a przede wszystkim to, co najlepiej ukazuje odrębność regionalną, czyli sztukę ludową. Najbardziej charakterystyczne dla Warmii są rzeźby przedstawiające Matkę Boską, Chrystusa i świętych patronów umieszczane w kapliczkach przydrożnych, których w naszym regionie znajduje się ponad tysiąc. Rzeźby te wykonane przez artystów nieprofesjonalnych mogą razić brakiem właściwych proporcji, czy zbyt jaskrawą kolorystyką. Trzeba jednak spojrzeć na nie oczyma prof. Romana Reinfussa - wybitnego znawcy sztuki ludowej, który napisał: "Sztuka ludowa nie jest ani wyższa, ani niższa od sztuki warstw elitarnych. Jest tylko inna". Te słowa mają zastosowanie do całej kultury ludowej, przy czym podziw budzi jak przy ubóstwie środków materialnych i technicznych umiejętności powstawały tak funkcjonalne, a często i piękne narzędzia i przedmioty. Patronująca wystawie Maria Zientara- Malewska napisała: "Kultura ludowa to pojęcie bardzo szerokie. Tkwią w niej nieprzemijające wartości". Może warto w dzisiejszym, pełnym pośpiechu życiu, zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć, jakże innemu, życiu naszych przodków. Wystawa Warmia Marii Zientary-Malewskiej (autorka: Małgorzata Strzyżewska, kierownik oddziału Dom „Gazety Olsztyńskiej”, oprawa plastyczna: Krystyna Wojtaszek-Markunas). Film z wystawy 1506

https://muzeum.olsztyn.pl/2407,warmia-marii-zientary-malewskiej.html

Kocham Cię o Warmio, bom warmińskie dzięcię

Wynik: 14 2013-09-09 00:00:00

Spotkanie pt.:”Kocham Cię o Warmio ,bom warmińskie dzięcię”.

Słynnym cytatem z wiersza Marii Zientary-Malewskiej wprowadzimy Państwa w warmiński nastrój, a młoda Warmiaczka Dagmara Miałkowska opowie o czepcu warmińskim, zapozna z elementami stroju regionalnego, przedstawi w jaki sposób przygotowywano skrzynię posagową.
 
Wstęp wolny, serdecznie zapraszamy.
 
Relacja
Miłości do Warmii nie można tak po prostu się nauczyć,jest ona w sercu tych,którzy ją znają i tutaj się urodzili. Niewątpliwie Maria Zientara-Malewska jako poetka wybierając pieśń dla swego lirycznego wyznania jako „warmińskie dziecię „kochała Warmię całą głębią „prostego serca”. Jeden z tomików jej poezji taki właśnie tytuł nosi :”Miłość prostego serca”.
Biskup Jacek Jezierski w posłowiu do niniejszej publikacji wykazał się dużą znajomością jej twórczości, sam dokonał wyboru wierszy. Postać Marii Zientary-Malewskiej to symbol wierności sobie i wyznawanym wartościom, nawet wtedy, gdy za propolską działalność na terenie III Rzeszy zapłaciła cenę wolności i uwięziono ją w obozie koncentracyjnym w Ravensbruck. W „Pieśni Warcianki” napisała, że „piękność Warmii przewyższa obce kraje”. Widziała ich trochę, była w Berlinie, Dublinie (na Światowym Kongresie Eucharystycznym). Miłością do regionu dyktowane słowa uświadamiają jej zachwyt jeziorami, łąkami, borami, gajami. Malewska czuła zapach zoranej, pachnącej gleby i żyznych pól o smaku chleba. Któż umiał tak zobaczyć i odkryć warmińską wiosnę? Wiosna to brutka, czyli panna młoda, jej druhny wiśnie, inaczej „przydanki”. Poetka pisała też o „usteczkach warmińskiej dziewczyny", że są słodkie. Przyrównywała je do śmiejących się „rubinów jagódek”. Swoimi „usteczkami” Dagmara Miałkowska ,młoda Warmiaczka przybliżyła nam, warmińskie obyczaje, kulturę materialną i obrzędową, dotyczącą zamążpójścia.
Wśród eksponatów muzealnych prezentowanych tego dnia znalazły się ubiór świąteczny ,czepiec, skrzynia posagowa. Dagmara przygotowywała się pod kierunkiem Elżbiety Kaczmarek, kierownik Działu Etnografii Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Warmiński strój świąteczny stanowiły kabat z niskim, stojącym kołnierzykiem, z rzędem gęsto rozmieszczonych guzików, spódnica i biała, lniana koszula z długimi rękawami. Warmiński czepiec, galonek, to prawdziwe dzieło sztuki haftu. Jego dno były bogato pozłacane, z boków zaś miał doszyte jedwabne wstęgi(snurki). Dagmara opowiadała o tym, co mieściło się w skrzyni posagowej. Dowiedzieliśmy się o tym, że negocjacje na zlecenie rodziców kawalera miał za zadanie rajek. Te rozmowy wśród bogatej i średniozamożnej warstwy społeczeństwa to swaty-rajby. Po porozumieniu obu stron wybierano placmistrza, drużbę, przydankę(druhnę). Dziwnym może się wydać, że wesela kiedyś odbywały się w poniedziałek lub wtorek. Placmistrz zapraszał gości, bawił podczas wesela, wygłaszał wierszowane oracje. Druhny w przeddzień wesela przygotowywały zieleń i ploty na wieniec. W wigilię wesela rozbijano szkło i skorupy. Niemcy też znają ten zwyczaj, u nich ciągle jeszcze odbywają się tzw.”Polterabende”, podczas których tłucze się porcelanę - na szczęście .
Od drugiej połowy XIX wieku wesela odbywały się niekoniecznie w domach panien, organizowano je także w karczmach. Ciekawym faktem jest to, że dopiero po 1910 roku nastała moda na białą suknię. Wcześniej wkładano do zaślubin suknię cyjanową czarną. Na głowę wianek z mitry, to się nie zmieniło. Główny posiłek następował o północy: kaczka, gęś, rosół z kury, pieczona baranina, piwo, wódka, kuchy(ciasta), obowiązkowo kapusta.
Wesela obchodzono 3 dni. O północy pierwszego dnia następowało oczepienie, zdjęcie wianka i założenie czepka. Po dwóch dniach wesela odbywały się przenosiny do domu młodego. Było to rozumiane jako oficjalne włączenie do kręgu statecznych gospodarzy. Dopiero tydzień po weselu urządzano poprawiny, podczas których dojadano potrawy weselne.
Jacek Sobczak uświetnił nasze niedzielne spotkanie występem kapeli ludowej „ Furman”. Było bardzo warmińsko i bardzo wesoło.
 
Beata Błażejewicz-Holzhey
 
 
 

 

1418

https://lidzbark.muzeum.olsztyn.pl/2234,kocham-cie-o-warmio-bom-warminskie-dziecie.html

Wystawy - 2006 rok

Wynik: 12 2011-02-07 00:00:00

Początek kolekcja 2005/2006 Warmińsko-Mazurskiego TowarzystwaZachęty Sztuk Pięknych komisarz wystawy Grażyna Prusińska miejsce wystawy: Zamek olsztyński-barok listopad 2006do marca 2007 W Olsztynie, w czerwcu 2005 roku, zainicjowało działalność Warmińsko-Mazurskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych. Jako regionalne ogniwo Narodowego Programu Kultury „Znaki czasu”, realizowanego z inicjatywy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, rozpoczęło tworzenie kolekcji sztuki współczesnej, gromadzącej prace najwybitniejszych artystów polskich. Dzięki niej zamierza popularyzować sztukę współczesną oraz edukować plastycznie nowe pokolenia. Stworzenie tej kolekcji jest podstawowym celem społecznej pracy członków Warmińsko-Mazurskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Innym, równie ważnym zadaniem, jest dążenie do powołania interdyscyplinarnego Centrum Sztuki Współczesnej. Według założeń będzie ono miejscem prezentacji sztuk najnowszych oraz promocji sztuki i edukacji poprzez sztukę. Profesjonalnym zbiorem sztuki współczesnej o charakterze narodowym, podporządkowanym programowemu hasłu „Każdemu czasowi jego sztuka” i porównywalnym z najlepszymi kolekcjami w Polsce będą mogły się szczycić Olsztyn i cały region. Złożą się nań dzieła wybitnych twórców (także olsztyńskich), których żywe reakcje artystyczne najlepiej charakteryzują swój czas. Ponieważ nie powstają one w próżni, lecz wpisują się w istniejący ciąg artystyczno-historyczny, Warmińsko-Mazurskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Olsztynie dąży do tego, by genezę współczesnej sztuki mocno zaznaczyć pracami klasyków awangardowej fotografii, wideo-artu i instalacji, malarstwa oraz innych, tradycyjnych dziedzin sztuk plastycznych. Na wystawie w olsztyńskim zamku zobaczymy wszystkie dzieła kupione do kolekcji Zachęty w 2005 i 2006 roku. Z jednej strony będą to prace tak wybitnych i uznanych twórców jak Izabella Gustowska , Natalia LL czy Jan Berdyszak, z drugiej młodych na początku drogi artystycznej, jak debiutujący na ostatnim Olsztyńskim Biennale Plastyki Tomasz Iwanicki. Tradycyjne malarstwo na płótnie wywodzących się z nurtu nowej ekspresji Jarosława Modzelewskiego, Marka Sobczyka i Pawła Susida, a także wybitnych – Tomasza Ciecierskiego i Edwarda Dwurnika sąsiadować będzie z projekcjami Dominika Lejmana, Jacka Niegody i Antka Grzybka. Niezwykle interesujące są projekty wiążące się z naszym miastem i regionem, także te wykonane specjalnie do kolekcji olsztyńskiej Zachęty. Zobaczymy znaną pracę grupy Łódź Kaliska inspirowaną obrazem Matejki „Bitwa pod Grunwaldem”, a także dokumentację z działania na jeziorze Ukiel znanej akcjonerki Julity Wójcik. Elwira Iwaszczyszyn.Elwira tańcząca Ewa Plichta-Lubieniecka. Odkrywanie krajobrazu komisarz wystawy Grażyna Prusińska miejsce wystawy: Zamek olsztyński (II kondygnacja) listopad 2006 Muzeum Warmii i Mazur zaprezentuje wystawę twórczości dwóch znanych artystek olsztyńskich: Ewy Plichty-Lubienieckiej i Elwiry Iwaszczyszn. W 2006 roku mija 25 lat od uzyskania przez nie dyplomu. Artystki urodziły się, mieszkają i pracują w Olsztynie. Ich 25 lat aktywności na olsztyńskiej scenie plastycznej to czas, w którym każda z nich wypracowała własny, bezbłędnie rozpoznawalny język wypowiedzi twórczej. Obie mają również dar konsolidowania środowiska plastycznego, są inspiratorkami i inicjatorkami wielu projektów artystycznych. EWA PLICHTA-LUBIENIECKAdyplom uzyskała w 1981 roku w pracowni grafiki prof. Edmunda Piotrowicza na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W latach 90. była prezesem olsztyńskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. Od wielu lat wykłada rysunek i malarstwo w Państwowym Liceum Plastycznym w Olsztynie. Jest autorką kilkunastu wystaw indywidualnych, bierze udział we wszystkich zbiorowych pokazach środowiska. Ewa Plichta-Lubieniecka należy do najciekawszych artystek olsztyńskiego środowiska plastycznego. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, kolażem oraz projektuje drobną grafikę wydawniczą. Jej bliskie abstrakcji malarstwo inspirowane jest pejzażem Warmii i Mazur. Na ubiegłorocznym, IV Biennale Plastyki Olsztyńskiej, otrzymała III nagrodę za obraz „Szczęśliwe Mazury...” (2004, akryl, płótno, 100 x 120 cm). Ufundował ją olsztyński oddział Banku Ochrony Środowiska. Prace Ewy Plichty-Lubienieckiej znajdują się w zbiorach państwowych i prywatnych w kraju i za granicą. ELWIRA IWASZCZYSZYNstudiowała w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Dyplom z projektowania architektury wnętrz uzyskała w 1981 roku w pracowni prof. Zbigniewa Parandowskiego. Malarstwo studiowała w pracowni prof. Kiejstuta Bereźnickiego. Projektantka wnętrz i ogrodów, zajmuje się malarstwem sztalugowym i rysunkiem. W jej dorobku są m.in. projekty i realizacje wnętrz kościołów w Olsztynie i Ostródzie, kawiarni i restauracji Olsztyna, Nidzicy, wnętrza hollu wejściowego Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, malarstwo ścienne i projekty witraży w Olsztynie, a także realizacje ogrodów m. in. w Elblągu, Mrągowie, Ostródzie, Giżycku, Warszawie, Olsztynie. Opracowała graficznie wiele płyt i plakatów olsztyńskich kabaretów. Autorka kilku wystaw indywidualnych oraz uczestniczka krajowych i zagranicznych wystaw zbiorowych i poplenerowych. Stypendystka Ministerstwa Kultury i Sztuki w 1984 roku. Jej prace znajdują się w zbiorach państwowych i prywatnych. Od 2003 roku obydwie artystki związane są z grupą twórczą Try’kot, z którą prezentowały swoją twórczość na wystawach w Glotowie, Olsztynie i Szczecinie. Na wystawie w olsztyńskim zamku zobaczymy prace powstałe w przeciągu ostatnich kilku lat. „Kochajmy Warmię” miejsce wystawy: Lidzbark Warmiński-Zamek wrzesień-2006 r. W środę 09.08.2006 r. na zamku w Lidzbarku Warmińskim odbyło się otwarcie wystawy „Kochajmy Warmię” organizowanej przez Muzeum Warmii i Mazur oraz Warmińsko - Mazurskie Stowarzyszenie „Areszt Sztuki” (w którego skład wchodzą: Jerzy Bielecki, Małgorzata Bojarska – Waszczuk, Mirosław Bojenko „Micia”, Iwona Bolińska – Walendzik, Elżbieta Boniecka – Milowicz, Małgorzta Chomicz, Waldemar Cichoń, Jarosław Guzowoski, Elwira Iwaszczyszyn, Krzysztof Janicki, Wioletta Jaskólska, Anna i Wojciech Kmieć, Adam Kurłowicz, Waldemar Majcher, Joanna Milewicz, Zbigniew Opalewski, Ewa Plichta – Lubieniecka, Jarosław Poliwko, Jan Pruski, Mirosława Smarek – Bielecka, Marek Szczęsny, Marek Świątecki, Julia Tarnowska, Wiesław Wachowski, Mieczysław Wieliczko, Julita Wiench, Aleksander Wołos, Bogdan Żukowski). Wystawa jest częścią projektu o tym samym tytule, którego głównym założeniem jest prezentacja współczesnej kultury naszego regionu w kraju i za granicą. Artyści, założyciele i członkowie „Aresztu Sztuki” odwiedzili już kilka z miast partnerskich: Offenburg, Gelsenkirchen, Chateauroux, tam też „powędrować” mają organizowane przez nich wystawy, a w odwrotną stronę zaproszenie na Warmię dostaną artyści i ich wystawy z Europejskich miast. Wymiana ma wzbogacić naszą ofertę kulturalną i przybliżyć mieszkańcom różnych regionów Europy dorobek kulturalny ich sąsiadów. Artyści namawiają by kochać Warmię, ale też wszystkie inne małe ojczyzny, dzielić się posiadanym pięknem i cieszyć z odmienności. Idąc tym śladem powinniśmy zacząć od rozpoznania naszego rodzimego artystycznego dorobku, spojrzenia na otaczający świat oczami twórców, byśmy potrafili na nowo, wraz z nimi „Pokochać Warmię”. Z łosierą do...Pielgrzymki na Warmii XIX - XX w. autorzy wystawy Elżbieta Kaczmarek Małgorzata Strzyżewska Krystyna Wojtaszek-Markunas miejsce wystawy: Dom "Gazety Olsztyńskiej" wrzesień -2006 r. „Łosierami” nazywali dawni Warmiacy pielgrzymki podejmowane w celu uzyskania błogosławieństwa bożego, odpuszczenia grzechów czy wypełnienia złożonego ślubowania. W pielgrzymce uczestniczyła cała wieś, a przynajmniej po jednym przedstawicielu każdej rodziny. Pielgrzymi gromadzili się przy kapliczce, gdzie czekał na nich przewodnik – człowiek pobożny i cieszący się ogólnym szacunkiem. W drodze śpiewano pieśni religijne. Wszyscy nieśli woskowe świece, by ofiarować je w kościele, będącym celem pielgrzymki i małe „łosierki” – świeczki stanowiące indywidualne vota poszczególnych pielgrzymów. Przybywających witał uroczyście miejscowy ksiądz. Pielgrzymi szli do kościoła lub – w przypadku wielkiego tłoku – na przykościelny cmentarz, gdzie uczestniczyli w mszy świętej. Później należało zrobić zakupy na odpustowym jarmarku. Kupowano literaturę religijną, różańce, figurki Matki Boskiej oraz upominki dla rodziny: chustkę, pierścionek, zabawki dla dzieci itp. Kolejnym punktem programu był „kiermas” – spotkanie rodzinne, którego gospodarzami byli mieszkańcy miejscowości, w której odbywał się odpust. Gospodarze przygotowywali się do „kiermasu” bardzo starannie – sprzątali gruntownie dom, gromadzili zapasy żywności, by godnie podjąć dawno nie widzianą rodzinę. Wieczorem pielgrzymi powracali do domu obdarowani na drogę ciastem i mięsiwem przygotowanym na „kiermas”. Pielgrzymowano do wielu miejsc na Warmii, ale najczęściej do Gietrzwałdu, Świętej Lipki, Stoczka, Glotowa i Krosna. Warmińskie zwyczaje pielgrzymkowe barwnie i szczegółowo opisali Maria Zientara–Malewska i Walenty Barczewski. Widoki z Warmii autorzy wystawy Prof. Dr. Christofer Herrmann Andrzej Rzempołuch Krystyna Wojtaszek-Markunas Olsztyn wieża zamkowa wrzesień-listopad 2006 Warmia, od 1772 r. Stanowiąca część prowincji Prusy Wschodniie, była od wieku XIII do pierwszego rozbioru Polski kościelnym księstwem. Po 1525 r. Stanowiła katolicką enklawę w otoczeniu protestanckim. Ferdynant von Quast miał szczególne zamiłowanie do średniowiecznych zabytków Warmii, poświęcił temu regionowi pierwsze i jak się miało okazać – jedyny tom zaplanowanej przez siebie serii wydawniczej Zabytki architektury w Prusach. Pierwszy pruski konserwator zabytków chciał przedstawić interesującej się sztuka publiczności charakterystyczne zabytki architektury każdej prowincji w monarchii, aby uświadomić mieszkańcom wartość i znaczenie zabytków przeszłości ich kraju i wzbudzić do tych zabytków przywiązanie. U podstawy dzieła Zabytki architektury w Prusach leżała popularnonaukowa koncepcja,której podstawa stanowiła wielkoformatowe litografie, ukazujące warmińskie kościoły, zamki, i bramy miejskie nie tylko w romantycznych sielskich widokach, lecz także na technicznych rysunkach pomiarowych. Te właśnie litografie z połowy XIX w., uzupełnione o rysunki i studia von Quasta z niemieckich i polskich zasobów, tworzą korpus wystawy. Ferdynand von Quast(1807-77) był pierwszym profesjonalnym konserwatorem zabytków w Niemczech. W roku 1843 został mianowany przez króla Fryderyka Wilhelma IV na konserwatora zabytków w państwie pruskim i pełnił ten urząd aż do śmierci. Von Quast może być uważany za jedną z najwybitniejszych osobowości młodej jeszcze historii sztuki i ochrony zabytków w XIX w. Chyba żaden inny badacz nie posiadał tak rozległej znajomości historycznych zabytków architektury w Niemczech i krajach sąsiednich. Przez prawie 50 lat Ferdynand von Quast odbywał studyjne podróże po Niemczech, Włoszech, Francji i Anglii. Swoje obserwacje utrwalił na tysiącach ton szkiców i opisów, które przechowywał w prywatnym archiwum w rodowych dobrach w Brandenburgii. W metodzie pracy i zasadach konserwatorskich Ferdynand von Quast daleko wyprzedził swoją epokę, już przed połową XIX w. realizował wiele zasad, którymi jeszcze dziś może się kierować współczesna ochrona zabytków. Wystawa zapozna zwiedzającego z życiem i dziełem Ferdynanda von Quasta. PrzestrzeńWarmii i Mazurw kartografiiXVI-XX wieku autorzy wystawy dr MałgorzataGałęziowska Krystyna Wojtaszek-Markunas Olsztyn wieża zamkowa lipiec-wrzesień 2006 Trójwymiar przestrzeni na papierze? Wydaje się to dość trudne, papier jest zbyt płaski, jednak bogactwo kartograficznej kolekcji znajdującej się w Muzeum pozwala na podjęcie takiej próby. Celem wystawy jest pokazanie przestrzeni Warmii i Mazur w wymiarze geograficznym, którego przykładem będą krajobrazy, w wymiarze władzy określonym przez granice administracyjne oraz w wymiarze kulturowym, pokazanym poprzez działalność człowieka zamieszkującego te ziemie. Dlatego wystawa map będzie zilustrowana m. in. widokówkami, obiektami etnograficznymi oraz aparatami fotograficznymi, które służą do przechowywania przestrzeni zarówno w sensie fizycznym jak i symbolicznym. Prezentowane mapy obejmują szeroko rozumiany obszar Prus Wschodnich oraz Warmii i Mazur, z uwzględnieniem nieprecyzyjności i wieloznaczności nazewnictwa na tym terenie. Obok nich na wystawie zostaną przedstawione sytuacyjne plany bitew toczonych w tym rejonie, a także mapy katastralne i takie, które zostały poświęcone bardzo szczegółowym elementom przestrzeni � np. mapy lasów, zaludnienia, samochodowe. Ich różnorodność odzwierciedla czas powstania, technika wykonania, sposób odwzorowania obszaru, który przedstawiają. Różnorodne były także cele, które przyświecały ich twórcom. Czynnikiem łączącym wszystkie obiekty jest jedna z potrzeb człowieka, związana z jego funkcjonowaniem w przestrzeni, potrzeba porządkowania otaczającej rzeczywistości, połączona z potrzebą piękna, dążeniem do poznawania świata i zaspokojenia ciekawości. Działania, które człowiek podejmuje, by spełnić te oczekiwania są także widoczne w kartografii. Mapy są pięknymi obrazami, dziełami sztuki rytowniczej i wydawniczej, spełniają również funkcje poznawcze na miarę epoki, w jakiej powstały. Dokładne odczytanie mapy pozwala nie tylko poruszać się w przestrzeni fizycznej, ale także odczytać jej znaczenie dla zamieszkującego ją człowieka. Jest to szczególnie cenne w przypadku starych map, których twórcy posiłkowali niedoskonałości odwzorowania terenu estetyką dzieła. Ernst Wiechert przedstawiając cząstkę przestrzeni Warmii i Mazur w powieści „Dzieci Jerominów” napisał, że „wioski żyją tak jak las, wśród którego są położone. Obalają się drzewa, nowe latorośle wyrastają na zbutwiałych liściach, nad wierzchołkami przechodzi na przemian i słońce i deszcz, piorun bije w buki tak samo jak w dęby. Tak samo jak przed wiekiem lis przemyka wśród zagajników, a sarna opiekuje się koźlęciem, tak jak przed nią czyniły to wszystkie pokolenia.” Jaka jest współczesna przestrzeń Warmii i Mazur? Helena i Juliusz Krajewscy. Malarstwo. komisarz wystawy Grażyna Prusińska miejsce wystawy: Zamek olsztyński (II kondygnacja) sierpień-listopad 2006 Biografie artystyczne Heleny i Juliusza Krajewskich są niezwykle zbieżne poczynając od lat młodzieńczych obojga artystów. Już w okresie przedwojennym związani byli z warszawskim środowiskiem artystów lewicowych skupionych w „Czapce Frygijskiej”. W połowie lat trzydziestych XX wieku oboje ukończyli studia w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Po drugiej wojnie światowej, po okresie fascynacji kubizmem oraz twórczością Cezanne`a, uważanego przez nich za jednego z najwybitniejszych malarzy w dziejach sztuki współczesnej, zostali głównymi ideologami kierunku zwanego realizmem socjalistycznym. Miał on propagować z założenia sztukę „socjalistyczną w treści i narodową w formie”, i został w 1949 roku uznany za jedyną słuszną i obowiązującą ogół artystów polskich doktrynę. Wtedy też Juliusz Krajewski został prezesem Zarządu Głównego Związku Polskich Artystów Plastyków, a jego żona objęła stanowisko redaktora naczelnego Przeglądu Artystycznego. Obok malarstwa, grafiki książkowej i plakatu, publicystyka stała się kolejną formą aktywności Krajewskich. Po kilku latach okazało się, że próba narzucenia doktryny praktyce twórczej nie udała się. Przypieczętowaniem końca ideologii socjalistycznej jako jedynie słusznej w sztuce był rok 1956. Jednak twórczość realistyczna, dokumentująca i próbująca kreować rzeczywistość społeczną, była na tyle bliska Krajewskim, że w 1961 roku, wraz z Antonim Łyżwańskim, powołali Grupę Malarzy Realistów, która czynnie działała w różnym składzie do 1977 roku. W malarstwie Krajewskich przeważały pejzaże, z okolic Mielnika, Kaliszan, Krościenka, oraz sceny rodzajowe z ulic Warszawy, gdzie mieszkali i pracowali niezwykle intensywnie do śmierci. Jednocześnie domeną Heleny Krajewskiej były portrety, natomiast Juliusz preferował martwą naturę. Z okazji 50-lecia pracy twórczej artyści przekazali na rzecz skarbu państwa 190 prac, które w 1986 roku trafiły do Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie jako dar Ministerstwa Kultury i Sztuki. Ofiarowane obrazy stanowią zestaw prezentujący twórczość Krajewskich na przestrzeni czterdziestu lat, od 1946 do 1986 roku, w całej różnorodności tematyki i formy. Obecnie w galerii sztuki współczesnej Muzeum w Lidzbarku Warmińskim eksponowanych jest 7 obrazów autorstwa Krajewskich z informacją o darze. Wystawa malarstwa Heleny i Juliusza Krajewskich w Muzeum Warmii i Mazur będzie pierwszą tak obszerną prezentacją ich twórczości w Olsztynie. „Złotnictwo sakralnedominium warmińskiego od połowy XIVdo końca XVIII wieku” autorzy wystawy Małghorzata Okulicz KrystynaWojtaszek-Markunas miejsce wystawy: Zamek olsztyński październik 2005 - październik 2006 Jest drugą, po „In gloriam et decorem. Dawne szaty i tkaniny liturgiczne z diecezji warmińskiej” z 1999 roku, prezentacją tego, co przez wieki zachowało się ze skarbców kościołów warmińskich. Ta ekspozycja to prezentacja najszlachetniejszej z dziedzin rzemiosła artystycznego - złotnictwa. Srebrne utensylia, pieczołowicie przez wieki przechowywane w kościołach Warmii, w czasie wojen ukrywane, przewożone w bezpieczniejsze miejsca, teraz po raz pierwszy prezentowane są poza kontekstem sakralnym – na zamku kapitulnym w Olsztynie - w Muzeum Warmii i Mazur. Wystawa dotyczy szczególnego pod względem politycznym i prawnym regionu - dominium warmińskiego, tzw. Warmii właściwej, księstwa warmińskiego. Te trzy nazwy przez wieki funkcjonowały obok siebie. Ziemie te jako swoje uposażenie, czyli domenę, otrzymali biskupi warmińscy na mocy dekretów papieskich z 1251 i 1254 roku, a ostateczne granice zatwierdzone zostały w 1374 i przetrwały do końca samodzielności Warmii, do jej aneksji przez Prusy w 1772 roku. Po pokoju toruńskim w roku 1466 były one nie tylko granicami dominium, ale także Polski. Dominium warmińskie to wyjątkowe terytorium - to ziemie, gdzie biskupi sprawowali władzę nie tylko kościelną, ale i świecką, łącznie z ustawodawczą i sądowniczą. Warmia posiadała również własne wojsko. Była to diecezja wyjęta spod władzy metropolitalnej, a poddana bezpośrednio Stolicy Apostolskiej - papieżowi. Egzempcja diecezji warmińskiej utrwaliła się przez pozyskanie przywileju paliusza i krzyża metropolitalnego dla biskupów warmińskich. Papież Benedykt XIV nadał ten przywilej brewem z dnia 21 kwietnia 1742 roku bp. Adamowi Grabowskiemu i jego następcom, co oznaczało nietykalność diecezji. Od połowy XVII wieku biskupi warmińscy zaczęli używać tytułu księcia. Ostatnim biskupem, który nosił ten tytuł był Ignacy Krasicki. Kwerenda do wystawy objęła ponad 80 kościołów. W 44 znalazły się obiekty bezpośrednio związane z problematyką ekspozycji. Do Muzeum użyczono sakralia z 39 kościołów, Kurii Metropolitalnej oraz Wyższego Seminarium Duchownego Metropolii Warmińskiej - ogółem ponad 160 zabytków. Dało to możliwość przeprowadzenia prac inwentaryzatorskich i badawczych. Te ostatnie ciągle trwają i będą kontynuowane w trakcie wystawy. To niepowtarzalna okazja przeprowadzenia dokładnych analiz, zweryfikowania dotychczasowych ustaleń i poczynienia nowych. Realizacja wystawy była możliwa dzięki przychylności i zrozumieniu zwierzchników Archidiecezji Warmińskiej, Jego Ekscelencji arcybiskupa dr. Edmunda Piszcza i biskupa dr. Jacka Jezierskiego, dziekanów i proboszczów w poszczególnych parafiach, którzy zawierzyli muzealnikom na kilkanaście miesięcy srebrne utensylia. Nie do przecenienia jest udział w kwerendach i transportach s. mgr Janiny Bosko RM z Wydziału Sztuki Kościelnej Archidiecezji Warmińskiej. Zapewne nieco inaczej wyglądałaby wystawa, gdyby zabrakło tu kilkunastu szczególnie cennych obiektów złotniczych, pochodzących głównie z katedry fromborskiej. Należą do nich cztery wczesnogotyckie puszki eucharystyczne, relikwiarz fundacji bp. Łukasza Watzenrodego, kielich fundacji Marcina Kromera, monstrancja fundacji kardynała Michała Radziejowskiego, biskupa warmińskiego, dzban i misa oraz monstrancja J. G. Schlaubitza, ufundowane przez bp. A. S. Grabowskiego. Obiekty te zostały zagarnięte po wojnie przez armię radziecką, a następnie w ramach akcji rewindykacyjnej przekazane do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Dzięki skuteczności działań podjętych w latach 1979-1981 przez ówczesnego biskupa diecezji warmińskiej, a od 7 lipca 1981 roku arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego i warszawskiego, prymasa Polski Józefa Glempa, 15 kwietnia 1981 roku powróciły na Warmię. Po raz pierwszy w historii Kościoła warmińskiego przedstawiamy najstarsze i najznakomitsze dzieła złotników z ośrodków pruskich, warmińskich oraz dzieła złotników z pobliskich, ważnych centrów złotniczych: Gdańska, Elbląga, Królewca. Tylko niewielka część zachowanych naczyń i sprzętów sakralnych została wykonana w innych niż polskie ośrodki złotnicze: w Rzymie, Augsburgu czy Paryżu. Poza możliwością podziwiania po raz pierwszy ponad 40 prac olsztyńskiego złotnika J. Ch. Geesego i jego warsztatu, zobaczymy prace J. Z. Kryzewicza z Braniewa, braci J. i M. Bartolomowiczów z Olsztyna i Lidzbarka, M. Ruhnaua z Jezioran, C. Schmidta z Braniewa, J. Lettaua, G. Mittaga, A. Kriegera z Dobrego Miasta, i innych; z Królewca - B. Keucksa, P. Zimmermanna; z Gdańska H. Rhodego, C. D. Lundgrena, M. Dietricha, P. Rohdego III, a przede wszystkim J. G. Schlaubitza - czołowego złotnika Gdańska i Polski północnej, którego prace możemy stawiać na równi z dziełami złotników augsburskich tego czasu. Stosunkowa duża część zachowanego złotnictwa sakralnego to złotnictwo gotyckie, w tym unikatowe cyborium z 2. ćw. XIV wieku, puszka na oleje święte z ok. 1500 roku, krzyż ołtarzowy (pierwotnie relikwiarzowy) z Pieniężna z końca XIV wieku, wyjątkowa nie tylko na terenie Polski, ale i Europy herma św. Idy z Lidzbarka, czy relikwiarz z 1511 roku fundacji bp. Łukasza Watzenrode – wuja i jednocześnie wielkiego protektora Mikołaja Kopernika. Fundatorami tych wszystkich naczyń i sprzętów liturgicznych, a jednocześnie dzieł sztuki złotniczej, mówiących o wyrobieniu artystycznym, smaku estetycznym, o kontaktach artystycznych zamawiających, byli biskupi i kanonicy warmińscy, proboszczowie parafii oraz bractwa działające przy kościołach, mające pod opieką swoje ołtarze. Do rzadkości należą fundacje świeckie, co jest ewenementem nie tylko w Polsce, ale nie spotyka się tego również w Europie. Wystawa warmińskiego złotnictwa sakralnego została zorganizowana w związku zjubileuszem 60-lecia Muzeum Warmii i Mazur Patronat nad wystawą objęli: Ks. Arcybiskup dr Edmund Piszcz Metropolita Warmiński Andrzej Ryński Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego Czesław Jerzy Małkowski Prezydent Miasta Olsztyn Autorka wystawy -Małgorzata Okulicz otrzymała od papieża Benedykta XVI medal papieski BENEMERENTI za wystawy sztuki sakralnej Warmii: "Złotnictwo sakralne Dominium Warmińskiego..." i "In gloriam et decorem" - Dawne szaty i tkaniny liturgiczne z diecezji warmińskiej (1999 r.) Sfinansowane ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu operacyjnego„Promocja twórczości” Architektura publicznai municypalna Olsztyna 1850–1939 autor wystawy Andrzej Rzempołuch miejsce wystawy: Dom "Gazety Olsztyńskiej" Niedawny jubileusz 650-lecia naszego miasta był okolicznością motywującą badaczy kultury artystycznej – we wszelkich jej aspektach – do dalszej wytrwałej pracy nad zagadnieniami, które są ważne, wręcz węzłowe dla pełnego poznania tej strony dziejów Olsztyna. Na pierwszym miejscu pojawia się pytanie, co sprawiło, że w niebywale krótkim czasie z prowincjonalnego, „zagubionego pośród jezior i lasów” miasteczka na południowym krańcu Warmii, do początku XX wieku stał się on tętniącym życiem, ludnym, zamożnym i nowoczesnym ośrodkiem administracyjnym, oświatowym i gospodarczym, z doskonale rozwiniętą infrastrukturą techniczną, komunikacją, placówkami opieki zdrowotnej, zapleczem rekreacyjnym i – placówkami kulturalnymi. Przecież nie sama rola węzła komunikacyjnego, i osadzenie silnego, drugiego co do wielkości w ówczesnych Prusach Wschodnich, garnizonu zadecydowały o tak szybkim i trwałym awansie miasta. W dalszej kolejności należy określić, co wynika z tego historycznego faktu dla nas obecnie – tu i teraz – w znaczeniu jak najszerszym, obejmującym wszelkie skutki bycia mieszkańcem/mieszkanką Olsztyna? Jakie korzyści (a może kłopoty) i jakie zobowiązania? Między jednym a drugim podsumowaniem można się oddać refleksji natury ogólnej: czy i jak kształtują one naszą świadomość i tożsamość, a zwłaszcza wrażliwość na otoczenie, w jakim mieszkamy, pracujemy, spędzamy czas wolny. Rzecz jest godna najwyższej uwagi, ponieważ układ urbanistyczny wybudowanego wówczas nowego centrum (i nowych dzielnic) Olsztyna oraz najważniejsze gmachy – jak w tytule wystawy – publiczne i municypalne, to przestrzeń i zarazem środowisko, w których musimy sobie radzić w innym czasie i w jakże innych warunkach. Jeżeli słusznie szczycimy się posiadaniem tak wartościowych budowli, jak kościoły Serca Jezusowego (architekt Heitmann z Królewca, ukończony 1903), św. Józefa (architekt Heitmann, 1913), garnizonowy (architekt Dihm z Berlina, 1915), zespół klasztorny franciszkanów (architekt Feddersen z Olsztyna, 1926–1932) na Zatorzu, Szpital Mariacki (architekt Statz z Kolonii, 1867), siedziba rejencji (architekt Saran z Berlina, 1911), nowy ratusz (architekci Boldt i Zeroch z Olsztyna, 1915), teatr (architekt Feddersen, 1925) i wiele, wiele innych – to winniśmy dbać nie tylko o nie same, lecz o ich bezpośrednie otoczenie: całe kwartały lub zespoły zabudowy, bądź przestrzeń otwartą – w wypadku budowli położonych na uboczu. Do dziś olsztyniacy nie mogą odżałować przebudowy sądu po pożarze sprzed niemal trzydziestu lat, cóż to jednak znaczy wobec ingerencji w naszą wspólną przestrzeń takich tworów, jak kończone obecnie centrum handlowo-usługowe naprzeciw kompleksu sądowego (do którego przylega urokliwe dawne kasyno obywatelskie – obecna hala Gwardii). Mamy w Olsztynie wiele wartościowych budynków szkolnych, ilustrujących ewolucję architektury od dziewiętnastowiecznych neostylów po funkcjonalizm z kręguBauhausu. Co najmniej pięć z nich zostało zaprojektowanych przez tutejszych, znanych nam z nazwiska architektów (Maksa Boldta i Hermanna Sauera) i wzniesionych przez miejscowe firmy budowlane. Są to gmachy piękne i nadal w pełni użyteczne, trzeba by jednak zadbać o przywrócenie im wszystkich dawnych walorów architektury. Przykładami dobrego traktowania olsztyńskich zabytków są budowle Nowego Ratusza – gdzie nieprzerwanie rezydują najwyższe władze miasta – i dawnej siedziby rejencji, w której gospodarują obecnie sejmik samorządowy i sąd administracyjny. Omówienie okoliczności, które sprawiły, że Olsztyn stał się miastem nowoczesnym i „rozwojowym” – jak również historyczną relację o przebiegu tej przyspieszonej urbanizacji – zawarł niżej podpisany w książceArchitektura i urbanistyka Olsztyna 1353–1953. Od założenia miasta po odbudowę ze zniszczeń wojennych, przygotowanej właśnie na jubileusz w 2003 roku. Na tym jednak nie koniec: problematykę ważną społecznie trzeba propagować do skutku. Zebrany przez autora materiał nie tylko przerósł ilościowo i zakresem przedmiotowym możliwość jednorazowego wykorzystania w publikacji, ale również stał się inspiracją do dalszych działań edukacyjnych i ekspozycyjnych. Rok po okrągłym jubileuszu Olsztyna Muzeum Warmii i Mazur zaprezentowało w gościnnych murach Starego Ratusza (siedziba Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej) wystawę poświęconą działalności urzędu miejskiego architekta; w czerwcu br. otworzyliśmy wystawę ilustrującą dzieje budowlane zamku po roku 1772. Obecnie przyszedł czas na pokazanie, jak nasza nowoczesność winna traktować spuściznę tej wcześniejszej. I że jest to w Olsztynie sprawa godna najlepszych starań.

https://muzeum.olsztyn.pl/1446,wystawy-2006-rok.html

Wieczory zamkowe - cykl Cymelia

Wynik: 12 2011-02-04 00:00:00

Olsztyńskie banknoty Zofia Januszkiewicz Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Na terenie Prus Wschodnich w obiegu były przede wszystkim pieniądze emitowane przez Bank Rzeszy. Obok nich pojawiały się pieniądze zastępcze, wydawane przez władze prowincji, powiatów, gmin lub miast. Emitentami były również niektóre firmy i zakłady. Pieniądze zastępcze mogły mieć formę monet lub banknotów, miały różne nazwy i nominały. Pełniły nie tylko funkcje ekonomiczne, ale niosły często również treści propagandowe, pamiątkowe i historyczne. W Olsztynie emitowano monety i banknoty zastępcze od 1914 do 1923 roku. Znaczna ich część znajduje się w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur i to one właśnie będą zaprezentowane. Scharakteryzowane zostaną ich funkcje, nominały, okoliczności emisji, omówiona ikonografia, treści propagandowe, okres obiegu, sposób wymiany. Na szczególną uwagę zasługują banknoty olsztyńskie pozyskane w 2002 roku. 15 grudnia 2002 r.- zamek olsztyński Pamiątka wileńska - mgrCelina Grabowska Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Wszyscy lubimy podróże sentymentalne w przeszłość, szczególnie te, które dotyczą nas samych lub naszych znajomych i bliskich. Pretekstem do takiej wędrówki z pewnością może stać się fotografia, która przeniesie nas do międzywojennego Wilna. Tam, na Uniwersytecie Stefana Batorego, od 1923 roku istniał „Akademicki Klub Włóczęgów Wileńskich.” Nie ma prawie ani jednej organizacji na terenie Uniwersytetu gdzie by nie było włóczęgów i nie ma żadnej pracy społecznej czy imprezy organizowanej przez włóczęgów, dokąd by nie były wciągane jak najszersze rzesze akademickie” – donosił „Dziennik Wileński” Nr 279 z 4 grudnia 1929 roku. Członkowie klubu uprawiali włóczęgę fizyczną i duchową. Obok wypraw turystycznych organizowali imprezy o charakterze kulturalnym. Wielu z nich należało do koła muzycznego i teatralnego. Działalność klubu miała duży wpływ na życie kulturalne miasta, a mieszkańcy Wilna rozpoznawali włóczęgów po ich charakterystycznych nakryciach głowy. Wśród członków klubu znajdują się nazwiska powszechnie znane, np. Czesława Miłosza, Lecha Beynara (Paweł Jasienica), Teodora Bujnickiego, Stefana Jędrychowskiego, Antoniego Bohdziewicza, Wacława Korabiewicza. Klubowe idee i pamiątki trafiły do Olsztyna z włóczęgą „Kikim”, czyli z Czesławem Hermanem. Fotografia, którą prezentujemy, należy do cennych pamiątek wileńskich związanych z Klubem Włóczęgów. Przedstawia członków tej organizacji, jej atrybuty, oddaje atmosferę spotkań . 17 listopada2002 r.- zamek olsztyński Opowieść z morałem o proporcach z blachy Andrzej Rzempołuch Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Z początkiem XVII wieku – a może nawet wcześniej, lecz brak na to dowodów materialnych – w kościołach Prus Książęcych zaczęły się pojawiać chorągwie. Nie były to chorągwie kościelne, lecz całkiem prywatne, poświęcone osobom, których odejście do innego świata pogrążyło w żałobie rodziny, przyjaciół, towarzyszy broni. W tak specyficznym środowisku sztuki protestanckiej jak Prusy Książęce w XVII i XVIII wieku, z nadzwyczaj dobrym skutkiem przyswojono tę w gruncie rzeczy sarmacką, charakterystyczną dla kultury staropolskiej, formę upamiętniania zmarłych. Chorągwie „radosne” (niem.Freuden-Fahnen), w kolorze białym, czerwonym i błękitnym, na jednej stronie zawierały opis czynów zmarłego, na drugiej – przedstawienia herbów, postaci alegorycznych i atrybutów wojennych; w bordiurze występował motyw lauru. Czarne chorągwie żałobne (niem.Trauer-Fahnen) były zdobione wyobrażeniami „akcesoriów śmierci”, jak nazywano kosy, sierpy, klepsydry i cyprysy. Wypisywano tam niemieckie wiersze – stanowiące „wypowiedzi zmarłego” – w których deklarował on swą wiarę w miłosierdzie Boże i nadzieję zmartwychwstania. Chorągwie były wystawiane przy katafalku, następnie niesiono je podczas pogrzebu, po czym – według obowiązującego zwyczaju – zawieszano, wraz z elementami uzbrojenia i insygniami, w pobliżu miejsc pochówków, przeważnie w części patronackiej kościołów. Wisiały tam aż spadły. Wnętrza kościołów dworskich, przepełnione dziełami sztuki i sprzętami, ograniczały możliwość stawiania coraz to nowych monumentalnych nagrobków i epitafiów. Na równi więc brak miejsca w świątyniach, jak również myśl o trwałym upamiętnieniu tak pięknie obrazowanych czynów zmarłych bohaterów, doprowadziły ostatecznie do powstania pod koniec XVII wieku chorągwi metalowych, mających funkcjestricteepitafijne. Ich program treściowy osiągnął pod każdym względem kulminację. W warstwie obrazowej mamy tu bowiem reprezentacyjne portrety mężów czynu: zbrojnych i gotowych, w pozie wiecznej adoracji i wiecznego czuwania, dzierżących insygnia dowódcze. Namalowane w tle inne atrybuty władzy i profesji, drzewa genealogiczne – tworzą splendor, który okrywał również żyjących. Warstwę tekstową stanowią na chorągwiach napisy biograficzne, epitafia (także wierszowane), cytaty z Pisma Świętego i sentencje z klasyków. Fakty z bohaterskiej biografii zmarłych mógł poznać każdy członek zboru, opisywano je bowiem po niemiecku (wyjątkiem jest chorągiew Jana Kreytzena z Piast Wielkich, którą pokażemy podczas wykładu); dla epitafiów i tekstów panegirycznych przeznaczony był język ludzi wykształconych – łacina. Chorągwie pozostają nieocenionym – i wciąż nie docenionym – źródłem do badań nad biografistyką, portretem, heraldyką, obyczajem, barokową literaturą panegiryczną i zagadnieniami kultury materialnej. Po 1945 roku ocalało na terenie dawnych Prus Książęcych tylko 11 chorągwi: 3in situ, w kościołach dawniej luterańskich (jedna w Suszu, dwie w Szestnie), 7 w zbiorach muzealnych (4 w muzeum w Kętrzynie, 3 w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie; 2 z nich są wykonane z metalu) oraz jedna zapewne w zbiorach prywatnych. Wszystkie chorągwie zachowane w kościołach (oczywiście z blachy) reprezentują późną fazę tej dziedziny sztuki funeralnej. A zapowiadany morał? Można być bohaterem, ale bez chorągwi po pewnym czasie nikt o tym nie będzie pamiętał. 20 października 2002 r. sale kopernikowskie zamku olsztyńskiego Waza z Kadyn Barbara Głuchowska Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Obiekt będący tematem cymeliów pochodzi z jedynej na terenie Prus Wschodnich wytwórni ceramiki artystycznej i jednej z ciekawszych w Europie. Kadyńska Królewska Wytwórnia Majoliki powstała dzięki staraniom Cesarza Niemiec Wilhelma II, który w trosce o rozwój przemysłowy Prus Wschodnich stworzył w 1905 roku zakład ceramiki artystycznej przekształcając, dzięki pomocy Ludwika Menzla - znanego rzeźbiarza niemieckiego, istniejącą w Kadynach cegielnię.W początkowym okresie wytwarzano w Kadynach wyroby artystyczne wzorowane na motywach etruskich i greckich oraz kopiowano majolikę włoskiego renesansu. Przez cały okres istnienia wytwórni Cesarz interesował się stroną artystyczną wyrobów kadyńskich opiniując każdy nowy projekt. W 1911 roku Kadyny uzyskały dwie nagrody na wystawie światowej w Turynie. Po 1918 roku wytwórnia wypracowała swój indywidualny styl, tak charakterystyczny, że nie można pomylić go ze stylem żadnej innej wytwórni europejskiej. Jest to styl określany jako „brg”, czyli blau – rot – gold, stworzony przez Wilhelma Dietricha w 1927 roku. Przedmioty powstałe w najlepszym dla wytwórni okresie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, które trwa do dziś. Po wojnie, w latach pięćdziesiątych, grupa polskich artystów rzeźbiarzy próbowała wskrzesić działalność wytwórni. Niestety, po kilku latach wytwórnia ostatecznie upadła. Waza powstała w najświetniejszym okresie działalności Kadyn , w latach trzydziestych XX wieku. Projektantem formy jest Hans Hoffenrichter, ilustrator i rzeźbiarz, projektant ceramiki użytkowej, twórca tego typu naczynia, cieszącego się ówcześnie ogromnym powodzeniem. Dekorację malarską opracował Wilhelm Dietrich, malarz, a od 1945 roku dyrektor Kadyńskich Wytwórni Majoliki. Nie jest to jedyny przedmiot z tej fabryki w zbiorze ceramiki Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Jest ich osiem i reprezentują różne etapy działalności tej znanej wytwórni. Są to wazony, wazoniki, popielniczki i drobne formy figuralne. Przedmioty te będą eksponowane i omawiane wraz z wazą na wieczorze zamkowym. 2 września2002 r.- zamek olsztyński Wędrowanie w dziejach. Na podstawie XVIII-wiecznej mapy Prus drMałgorzata Gałęziowska Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” „Tylko takiego zwiedzającego obce kraje i starannego ich obserwatora wolno nazwać podróżnym, który odbywa wędrówkę nie z lekkomyślności, ale dla pożytku.” Wędrowanie czyli pokonywanie trudności, odległości, lęku związanego z nieznanym.... Wędrowanie motywowane dążeniem do zdobycia wiedzy, ogłady, spowodowane zagrożeniem, koniecznością zarobku. Wędrowanie jako pielgrzymka, podróż handlowa. W XVIII wieku wybierający się w drogę człowiek planował swoją podróż w oparciu o mapy, przewodniki, a będąc w drodze korzystał z pomocy miejscowych ludzi, umownych znaków na rozstajach dróg, słońca i gwiazd. Wędrowanie z mapą w ręku na ogół mijało się z celem ze względu na niedogodną skalę, zbyt dużą ogólnikowość i raczej dekoracyjne funkcje wytworów ówczesnej kartografii, chociaż w połowie XVIII stulecia francuscy kartografowie wysoko podnieśli poprzeczkę i nie mieli sobie równych spośród innych szkół kartograficznych publikujących w tym czasie. Mapy z francuskich wydawnictw kartograficznych osiągnęły nieznany ówcześnie poziom dokładności, chociaż były mniej dekoracyjne w porównaniu w mapami holenderskimi. Rytowana we francuskiej oficynie mapa Prus pochodzi z połowy XVIII wieku. Jej wydawcą jest Gilles Robert de Vaugondy, który żył w latach 1688-1766 i był najbardziej znaczącym francuskim wydawcą atlasów tego okresu. Jako kuzyn Pierre’a Moulard-Sanson był głównym spadkobiercą tej sławnej oficyny. Po śmierci innego francuskiego kartografa, Huberta Jaillot, Robert nabył pozostałe po nim materiały do map samoistnych oraz atlasów i użył je do opracowywania własnych dzieł. Robert, który także był znany jako „le Sieur” i który korzystał z przydomka „de Vaugondy” po nobilitacji, prowadził swoją oficynę do śmierci. Następnie firmę przejął jego syn Didier Robert de Vaugondy (1723-1786). Podróżny wyruszający w drogę przez Prusy, musiał być przygotowany na wiele wysiłku, a mapa Prus Roberta, mimo niewątpliwej staranności wykonania, nie informowała podróżnego o wszystkich czekających go niespodziankach. Studiujący ją człowiek nie dowiadywał się niczego o jakości dróg i bezdroży, którymi miał się poruszać, o warunkach panujących w gospodach, o bezpieczeństwie wędrowania. Za to mógł być pewien, że wiele przeżyje, a jego życie nie będzie już takie samo. Pewien XVII-wieczny młodzieniec wróciwszy do domu, rzekł: „Ja to już nie ja”. Tak go zmieniła podróż. Czy wędrowcy XXI wieku też wracają z podróży aż tak odmienieni? 9 czerwca2002 r. - zamek olsztyński Sąd nad historią: Albrecht Fryderyk Hohenzollern– głupkowaty książę? Andrzej Rzempołuch Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Jedyny znany w polskich zbiorach portret drugiego księcia w Prusiech, nieszczęśliwego Albrechta Fryderyka Hohenzollerna (1553–1618), znajduje się oczywiście w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur. Dlaczego oczywiście? A dlatego, że – po pierwsze – akurat nasze muzeum jest najlepszym miejscem dla takich dzieł, a po wtóre – działa tu pewna prawidłowość albo zrządzenie losu: jeżeli czegoś bardzo poszukiwanego z rozproszonej spuścizny artystycznej dawnych Prus Książęcych nie ma w olsztyńskim muzeum, to znaczy, że nie ma tego nigdzie lub może to się znajdować tylko i wyłącznie pod wiadomym adresem.12 maja podejmę się obrony zaszczutego przez nieprzyjazne otoczenie, z wychowawcą Kasprem Lehndorffem na czele, niesłusznie oskarżanego o chorobę umysłową księcia, którego jedyną winą było mimowolne i zupełnie nie uświadomione stanięcie na drodze brandenburskiej ekspansji na wschód. Szczęście znalazł w życiu rodzinnym, co w tamtych czasach i tamtych kręgach społecznych nie było takie oczywiste. Objawy domniemanej choroby spisywał w dzienniku sam Łukasz David, notabene olsztyniak, ceniony i jak najbardziej poważany przez potomnych jako kronikarz i dziejopis. To doprawdy wzorcowy przykład „robienia z kogoś wariata”. 11 lutego 1573 roku dwudziestoletniemu księciu nie pozwolono pójść na maskaradę, 5 października żądał wina, ale go nie otrzymał, a 11 tegoż miesiąca dostał posiłek na cynowych misach! 13 października został obrażony przez posła magrabiowskiego Wambacha, natomiast 14 – w dzień ślubu z księżniczką klewijską Marią Eleonorą! – nie otrzymał z początku stroju narzeczeńskiego „z powodu złego zachowania”. Gdyby ścierpiał wszystkie te zniewagi, byłby pierwszym luterańskim świętym. Branderburczycy wiedzieli, co robią: chory umysłowo był dziad młodego księcia, Fryderyk, objawy choroby wykazywał sam Albrecht, sprawca sekularyzacji zakonu krzyżackiego w Prusach; bezwzględnie chorzy byli teść, Wilhelm klewijski, i szwagier, Jan Fryderyk. Nietrudno było umieścić w tym gronie młodego, trzymanego przez zdziwaczałego ojca z dala od ludzi Albrechta Fryderyka. Po sześciu latach systematycznych starań, w roku 1578, został odsunięty od władzy i oddany pod kuratelę margrabiego Jerzego Fryderyka. Pięćdziesiąt lat później mąż wnuczki Albrechta Fryderyka Hohenzollerna, jak najbardziej zdrowy na umyśle Gustaw Adolf Waza, zawojował znaczną część środkowej Europy, a po następnych niespełna dwudziestu – Karol Gustaw (z linii sudermańskiej) porwał się na słabnącą Rzeczpospolitą. Prusami rządził podówczas wnuk „głupkowatego księcia”, Fryderyk Wilhelm, zwany wielkim elektorem, który skorzystał z okazji i przez cztery lata okupował Warmię. Portret z olsztyńskich zbiorów przedstawia inteligentnego subtelnego młodzieńca, który urodę i charakter odziedziczył po matce, co w tamtych czasach nie rokowało dobrze w dorosłym życiu. Nawet obecnie nie wydaje się to właściwe. My podziwiamy dzieło sztuki, doskonały obraz nieznanego malarza. Należy jednak mieć świadomość, że za każdym portretem kryje się człowiek ze swoim życiem, czyli – historia. Artyści jako jej świadkowie, to problem nadal żywy i budzący spory. Ważne, by nie spierać się w sprawach błahych 12 maja 2002 r. sale kopernikowskie zamku olsztyńskiego. Wczesnośredniowieczne naczynie drewniane z Kornieten na Sambii dr Mirosław Hoffmann Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua“ Kornieten to nieistniejący już folwark w południowej części Sambii – krainy stanowiącej we wczesnym średniowieczu terytorium Sambów, wiodącego plemienia pruskiego. W literaturze archeologicznej miejscowość ta odnotowana została już w 1883 roku, w związku z odkryciem rozległego cmentarzyska z okresu wpływów rzymskich oraz wczesnego średniowiecza. Obecnie grunty dawnego folwarku należą do miejscowości Lublino. Z dawnego Kornieten pochodzi jeden z najbardziej interesujących zabytków archeologicznych w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, drewniane naczynie – dłubanka. Jest to mało efektowne, nieduże naczynie o wysokości 15 cm, średnicy wylewu 13 cm oraz średnicy dna wynoszącej od 5,5 do 7,5 cm. Kawałek pnia dębu, z którego je wydłubano ma wiele słojów. Z tego względu człowiek, który wykonywał naczynie miał problemy z nadaniem mu odpowiedniej formy, niemniej jego wysiłki ocenić należy pozytywnie – naczynie uzyskało względnie regularny kształt, ma dość cienkie ścianki (1,2 cm), a pod krawędzią dwa naprzeciwległe otworki o średnicy 1 cm każdy. Bardzo interesujące są okoliczności związane z pozyskaniem naczynia. Odkryte ono zostało 26 września 1939 roku przez robotnika Alberta Meiera w bagiennym terenie podczas prac ziemnych związanych z budową kanału. Po zgłoszeniu znaleziska, już następnego dnia na miejsce odkrycia przybył młody archeolog z Urzędu Konserwatorskiego w Królewcu, dr Dietrich Bohnsack. Zanotował on, że naczynie wystąpiło w złożach holoceńskich, na głębokości 2,5 m, a także pobrał próbkę ziemi do badań palinologicznych. Bohnsack zarejestrował również miejsce odkrycia, notując że naczynie znaleziono w odległości 7,5 m na wschód od brzegu niedużej rzeczki GreibauerMűhlenfliess, a więc w pobliżu odkrytego kilkadziesiąt lat wcześniej cmentarzyska. Odkrycie naczynia bez innych współwystępujących z nim zabytków ograniczyło naturalnie możliwości jego datowania. W celu określenia chronologii tego zabytku zwrócono się zatem do Hugo Grossa – nauczyciela gimnazjum męskiego w Olsztynie. Na czym polega wyjątkowość naczynia z Kornieten, z jakiego czasu ono pochodzi, dlaczego decydujący głos w kwestii jego datowania należał do skromnego nauczyciela biologii? Odpowiedź na te pytania uzyskacie Państwo podczas spotkania w olsztyńskim zamku. 21 kwietnia 2002 r. sale kopernikowskie zamku olsztyńskiego. „Pochód koronacyjny i jego uczestnicy” – Zapis wydarzeń historycznychw formie albumu z rycinami.Koronacjawielkiego elektora Fryderyka IIIna króla Prus Fryderyka Iw kościele zamkowym w Królewcu18 stycznia 1701 roku Iwona B. Kluk Koncert kameralny zespół ”Pro Musica Antiqua” Dnia 18 stycznia 1701 roku, w Królewcu, elektor brandenburski Fryderyk III Hohenzollern – w otoczeniu całego dworu – koronował się na „króla w Prusiech”, przyjmując imię Fryderyka I (zob. A. Czubiński, J. Strzelczyk,Zarys dziejów Niemiec, Poznań 1986, s. 179). Fakt ten miał ogromne znaczenie historyczne ze względu na wzrost pozycji Fryderyka, który od tej pory czuł się równy wobec cesarza Leopolda I Habsburga. Faktyczny wzrost pozycji Fryderyka pochodził z jego panowania na terytorium, które nie wchodziło w skład Rzeszy Niemieckiej. W sytuacji, gdy oba państwa walczyły o powiększenie swoich terytoriów, może wydać się niezrozumiałe zachowanie cesarza Leopolda, który „pod swoim bokiem” zezwolił na koronację jednego z siedmiu podległych mu elektorów niemieckich. Wytłumaczenie znajduje się w warunkach sojuszu zawartego między państwami. Zgoda cesarza była formą zapłaty za poparcie polityczne i militarne, jakiego udzielił Leopoldowi Fryderyk III. W zamian za poparcie interesów Habsburgów w Hiszpanii, wsparcie w walce o tron cesarski w Niemczech oraz „użyczenie” Leopoldowi ośmiotysięcznego korpusu wojskowego, cesarz wyraził zgodę na wywyższenie księstwa Prus do rangi królestwa pod warunkiem, że koronacja Fryderyka III będzie miała miejsce poza terenem Rzeszy. Ogromne znaczenie tego wydarzenia dla Państwa Pruskiego nie ulega wątpliwości. Ważność wydarzenia znalazła odzwierciedlenie w przepychu uroczystości koronacyjnych. Fryderyk Hohenzollern, znany z uwielbienia dla rozbudowanego ceremoniału dworskiego i wystawnych przyjęć, przygotował swoją koronację z ogromnym pietyzmem. Orszak towarzyszący Fryderykowi i jego małżonce z Berlina do Królewca liczył 300 karoc. Koronację urządzono w mieście, w którym Fryderyk od dawna wspierał rozwój tamtejszego Uniwersytetu Albertyny (nota bene przedstawiciele uniwersyteccy wzięli udział w pochodzie), a członkowie pruskiej arystokracji piastowali wysokie godności w państwie (w opisie uczestników pojawiają się Dohnowie i Kreytzenowie). Ceremonii towarzyszyło ustanowienie (i pierwsze nadania) najwyższego odznaczenia pruskiego – Wielkiego Orderu Orła Czarnego. Kilka miesięcy po koronacji ukazał się w Berlinie opis wydarzeń pt. „Preußischen Krönungsgeschichte” autorstwa Johanna von Bessera, nadwornego poety i mistrza ceremonii. Do drugiego wydania relacji Bessera dodano tablice z ilustracjami, które stanowiły znakomite dopowiedzenie opisu. Autorem scen był nadworny miedziorytnik – Johann Georg Wolffgang, znany z wielu ciekawych prac wykonanych na zlecenie króla. Niektóre ilustracje, np. strona tytułowa, portret Fryderyka I czy portret królowej Zofii Karoliny, Wolffgang wykonał w oparciu o wzory malarskie Johanna Fryderyka Wenzla st. i Gedeona Romandona. Dzieło składa się z dwudziestu tablic. Poczynając od strony tytułowej oraz portretów króla i królowej przedstawiono obwieszczenie królestwa pruskiego, koronację w kościele zamkowym, ustanowienie Orderu Orła Czarnego oraz kolejność i porządek przemarszu uczestników pochodu koronacyjnego; na zakończenie umieszczono dwie sceny ilustrujące świętowanie dnia koronacji przez naród pruski. Przygotowanie i wykonanie tablic miedziorytniczych zajęło Wolffgangowi wiele lat. Jest prawdopodobne, że ich autor miał świadomość pracy nad dziełem, które będzie miało wymiar historyczny. Album wydano w Berlinie w 1712 roku, rok przed śmiercią króla Fryderyka I. Jest ważnym materiałem źródłowym, opracowanym na podstawie relacji świadków, na temat wydarzeń z 18 stycznia 1701 roku, wielokrotnie wznawianym i wykorzystywanym przez innych rytowników i historyków. 17 marca 2002 r. sale kopernikowskie zamku olsztyńskiego. O Mikołaju Kopernikuna obrazie Jana Matejki Janusz Cygański Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” W 1873 roku Jan Matejko namalował obraz „Rozmowa z Bogiem”. To niewątpliwie jedno z bardziej znanych dzieł Matejki i jeden z najbardziej rozpowszechnionych wizerunków Mikołaja Kopernika. Obraz jest własnością Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i tam też w Auli Collegium Novum się znajduje. W 1991 roku, na zlecenie Muzeum Warmii i Mazur, Zdzisław Pabisiak wykonał kopię tego słynnego płótna. Dziś zdobi ona jedną z sal olsztyńskiego zamku. W jakich okolicznościach powstawał obraz Jana Matejki, na ile dzieło jest bliskie pierwszym szkicom, kto pozował artyście, a zatem kogo tak naprawdę widzimy spoglądając na postać astronoma? Na te i inne pytania znaleźć będzie można odpowiedź podczas kolejnego niedzielnego spotkania w Muzeum. To, na które właśnie zapraszamy zostało przygotowane z okazji 529 rocznicy urodzin astronoma. 17 lutego 2002 r.- zamek olsztyński O twardej mycce czyli warmińskim czepcuz początku XIX wieku Elżbieta Kaczmarek Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Najstarsze informacje o nakryciach głowy kobiet na Warmii i Mazurach pochodzą z XVII wieku. Na rycinach z tej epoki widoczny jest gładki, ściśle przylegający do głowy czepek (mapaJózefa Narońskiego z 1666 r., rycina publikowana w książce E. Weisego, wydanej w Elblągu w 1935 r. i w książce Ch. Hartknocha, wydanej w Lipsku w 1684 r.). Codzienne nakrycie głowy stanowiły chustki wełniane, perkalowe, płócienne, wiązane pod brodą. Odświętnym natomiast nakryciem głowy był czepek występujący w kilku odmianach. Wśród nich najpiękniejsze były czepce warmińskie zwane „twardymi myckami”, noszone w dni uroczyste przez najbogatsze kobiety – gburki, bowiem koszt takiego czepca był dość znaczny. Jego cena wahała się w granicach 10 – 50 talarów, tj. 30 – 150 marek . Dla porównania – kosiarz zarabiał dziennie 20 fenigów, więc by zarobić jednego talara trzeba było kosić 15 dni. Czepki te nie były wyrobami ściśle ludowymi, ponieważ zamawiano je u zakonnic Katarzynek, których konwenty znajdowały się w Braniewie, Dobrym Mieście, Ornecie, Lidzbarku Warmińskim i Reszlu. Stąd na „gelonkach”, czyli denkach czepków znajduje się haft wykonany złotą i srebrną nicią na jedwabiu, a motywy hafciarskie są identyczne lub niesłychanie podobne do tych, które spotykamy na tkaninach liturgicznych. Czepek składał się z denka, otoku i wstążek. Denko miało kształt podkowy, u dołu było załamane i marszczone w 6 – 13 fałd. Otok był sierpowaty, obszyty szeroką, złotą koronką i wykończony w miejscu połączenia otoku z denkiem węższą, również złotą, koronką. Koronkę na otoku przykrywała drobno plisowana, tiulowa falbana, wykończona białą koronką. Z tyłu czepka, u dołu denka, znajdowała się kokarda z szerokiej, białej jedwabnej lub atłasowej wstążki z żakardowym wzorem kwiatowym jednobarwnym albo kolorowym. Podobna kokarda znajdowała się z przodu, pod brodą. Końce kokardy z przodu i z tyłu były wydłużone i sięgały tali. Z przodu kokarda była umocowana do czepka wstążkami zakrywającymi policzki. Ta część wstążek była drobno plisowana i podszyta płócienną taśmą. Denko czepka było usztywnione tekturą, od wewnątrz wyłożoną płócienną podszewką, a na zewnątrz pokryte jedwabiem z haftem złotym lub srebrnym, uzupełnionym cekinami, koralikami itp. Ten rodzaj czepków był w użyciu do około 1880 roku. W okresie późniejszym pojawiły się czepki o denkach pokrytych barwnym haftem, wykonanym jedwabną nicią o otoku ozdobionym koronką szydełkową .Ten typ czepków wykonywały już nie zakonnice, lecz ich uczennice świeckie nie dysponujące tak kosztownym materiałami. Czepek, jako drogocenny przedmiot, był używany jedynie w wielkie święta, a poza nimi przechowywany starannie w skrzyni, w specjalnym pudełku z drewna lub plecionki wiklinowej . Stanowił składnik posagu i był dziedziczony przez kolejne pokolenia kobiet w rodzinie. Istniał też zwyczaj nakazujący pobożnym kobietom przekazywanie denek własnych czepków do ozdobienia szat i tkanin liturgicznych w pobliskim kościele. Maria Zientara – Malewska wspomina, że denko czepka jej babki - Elżbiety Kraskowej - posłużyło do ozdobienia ornatu w kościele w Brąswałdzie. Czepek ten babka otrzymała od swojego ojca w dniu ślubu. Mimo, iż czepek był składnikiem posagu, nie odgrywał żadnej roli w obrzędach weselnych, nie był też oznaką statusu mężatki. Dziewczęta również nosiły czepki, ale z węższymi, różowymi lub niebieskimi wstążkami, albo tzw. miękkie mycki, tj. czepki o takim samym kroju, lecz z denkiem z białej koronki na podkładzie z białego, różowego bądź błękitnego atłasu. Czepki, podobnie jak i inne części ludowego ubioru, zaczęły zanikać w naszym regionie stosunkowo wcześnie, bo już w końcu XIX stulecia. Obecnie spotkać je można jedynie w zbiorach muzealnych. 27 stycznia 2002 r. sale kopernikowskie zamku olsztyńskiego.

https://muzeum.olsztyn.pl/1436,wieczory-zamkowe-cykl-cymelia.html

Wieczory zamkowe - cykl "Życiorysy"

Wynik: 22 2011-02-01 00:00:00

Bohdan JerzyKoziełło – Poklewski (2.01.1934 – 16.12.2002)historyk, publicysta, nauczyciel akademickiWieczór zamkowy w 70. rocznicę urodzinUrodził się w Stołpach na Nowogródczyźnie w rodzinie inteligenckiej o tradycjach patriotycznych. Jako małe dziecko został wywieziony z Generalnej Guberni, dokąd przedostał się wraz z matką, do Niemiec na przymusowe roboty. Ten pobyt pozostawił trwałe ślady w jego pamięci.Po wojnie zamieszkał w Olsztynie, gdzie ukończył szkołę średnią. Studia historyczne podjął na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, uzyskując w 1956 roku dyplom magisterski. Po powrocie do Olsztyna rozpoczął pracę w redakcji „Słowa na Warmii i Mazurach”, od 1964 roku był jego redaktorem. Pięć lat później przeniósł się do Stacji Naukowej Polskiego Towarzystwa Historycznego w Olsztynie, którym kierował, z kilkuletnią przerwą, do 1990 roku. Bohdan Koziełło – Poklewski był związany z Ośrodkiem Badań Naukowych, kierował Pracownią Niemcoznawczą. Przez wiele lat współpracował i współredagował „Kwartalnik Mazursko – Warmiński”. Jest autorem wielu rozpraw i opracowań. Najbardziej znane to „Zagraniczni robotnicy przymusowi w Prusach Wschodnich”, „Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza w Prusach Wschodnich 1921 – 1933” oraz monografia o polskim szkolnictwie na Warmii i Mazurach w okresie międzywojennym, której był współautorem. W 1996 roku uzyskał habilitację i rozpoczął pracę w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Zmarł w Olsztynie.W programie:prof. dr hab. Bohdan Łukaszewicz - omówienie biografii,mgr Zofia Januszkiewicz - prezentacja pamiątek.Recytacje - Jarosław Borodziuk14 stycznia 2004 Sale Kopernikowskie na zamku olsztyńskim. Jan Janowicz (27.05.1893 - 6.01.1964) lekarz chirurg, organizator służby zdrowia na Warmii i MazurachWieczór zamkowy w czterdziestą rocznicę śmierciUrodził się we wsi Giełuta na ziemi kowieńskiej. Do szkoły uczęszczał w Smoleńsku i Szawlach. W 1913 roku otrzymał świadectwo dojrzałości. Studiował na Wydziale Medycznym uniwersytetu w Dorpacie. Wcielony do wojska rosyjskiego w 1917 roku, został skierowany jako lekarz batalionowy na front rumuński. W grudniu tego samego roku wstąpił do I Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbora – Muśnickiego. Brał udział w wojnie 1920 roku. Od 1922 do II wojny światowej pracował w Szpitalu Kolejowym w Wilnie. Tytuł doktora wszech nauk lekarskich uzyskał w 1925 roku na Uniwersytecie Warszawskim. Praktykę lekarską doskonalił w Paryżu i Berlinie. W czasie II wojny światowej pracował jako lekarz. W lutym 1945 roku został ordynatorem oddziału chirurgicznego Szpitala Kolejowego w Białymstoku. 1 maja 1945 roku Jana Janowicza przeniesiono do Olsztyna, gdzie objął stanowisko ordynatora w trzech szpitalach. Pod jego kierunkiem wielu lekarzy zdobywało chirurgiczne doświadczenie. Napisał wiele prac naukowych. Był członkiem honorowym Polskiego Towarzystwa Chirurgów i członkiem Międzynarodowego Towarzystwa Chirurgów. Z jego inicjatywy powstały liczne specjalistyczne oddziały chirurgiczne. W chwilach wolnych uprawiał żeglarstwo.Zmarł w Warszawie, pochowany został w Olsztynie.W programie: dr Zenobiusz Bednarski - omówienie biografii mgr Zofia Januszkiewicz - prezentacja pamiątek11lutego2004 r.Sala Marcina Kromera zamku olsztyńskiego. Jerzy Burski (31.03.1914 – 23. 06. 1979)nauczyciel, działacz społeczny i politycznyWieczór zamkowy w 90. rocznicę urodzin i 25. rocznicę śmierciUrodził się w Pierławce koło Działdowa, gdzie ukończył seminarium nauczycielskie. Uczył w szkołach na Wołyniu. Należał do założycieli Związku Mazurów. W czasie wojny ukrywał się na Lubelszczyźnie, potem w Warszawie, gdzie włączył się w tajne nauczanie. W 1940 roku rozpoczął pracę konspiracyjną w Batalionach Chłopskich. W uznaniu jego działań awansowano go do stopnia kapitana, później majora Wojska Polskiego. Jerzy Burski utrzymywał kontakty ze Związkiem Mazurów i powołanym przez nich Mazurskim Instytutem Badawczym. W sierpniu 1944 roku wraz z Fryderykiem Leykiem i Hieronimem Skurpskim złożył na ręce generała Roli – Żymirskiego memoriał w sprawie ludności mazurskiej. Z rekomendacji Stronnictwa Ludowego wszedł do Krajowej Rady Narodowej. 28 marca 1945 roku Jerzy Burski przyjechał do Olsztyna i objął urząd zastępcy pełnomocnika Rządu Rzeczpospolitej Polskiej na Okręg Mazurski. Podlegały mu sprawy osadnictwa, rolnictwa, oświaty, kultury, a przede wszystkim narodowościowe. Przewodniczył pracom Okręgowego Komitetu Narodowościowego na Okręg Mazurski. Był członkiem Stronnictwa Ludowego, a potem Polskiej Partii Robotniczej. W 1946 roku wycofał się z czynnego życia politycznego i zamieszkał w Gaju koło Pasymia. W okresie stalinowskim był szykanowany przez Urząd Bezpieczeństwa. W 1956 roku na krótko został członkiem egzekutywy Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Zmarł w Olsztynie.W programie:prof. dr hab. Bohdan Łukaszewicz - omówienie biografii mgr Zofia Januszkiewicz - prezentacja pamiątek24 marca2004 r. Antoni Blank (6.05.1785 – 20.02.1844) malarz olsztyńskiWieczór zamkowy w 160. rocznicę śmierci Urodził się w Olsztynie w rodzinie rzemieślniczej. Jako piętnastolatek rozpoczął naukę w Warszawie u Józefa Kosińskiego, który wcześniej był królewskim nadwornym malarzem. W 1809 roku wyjechał do Drezna na naukę pod kierunkiem Józefa Grassiego – mistrza portretu. Po powrocie do Warszawy w 1815 roku został konserwatorem odlewów gipsowych i nauczycielem rysunku na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu. Cztery lata później otrzymał tytuł profesora. Po zlikwidowaniu w 1831 roku Uniwersytetu, ponownie zajął się pracami konserwatorskimi, udzielał też lekcji prywatnych. Antoni Blank zasłynął jako portrecista. Ze swoimi uczniami malował portrety i obrazy o tematyce religijnej dla kościołów warmińskich, w tym dla kościoła parafialnego w Reszlu i św. Jakuba w Olsztynie. Jest autorem portretów wybitnych osobistości, również władców. Pozostawił po sobie kompozycje religijne i mitologiczne. W programie: mgr Janusz Cygański - omówienie biografii mgr Zofia Januszkiewicz - prezentacja pamiątek Jolanta Sołowiej - sopran Waldemar Werecki - fortepian21 kwietnia2004 r. Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego Stanisław Hozjusz (5.05.1504 - 5.08.1579)biskup warmińskiWieczór zamkowy w 500. rocznicę urodzin Urodził się w Krakowie i tam również rozpoczął studia. Kontynuował je w Bolonii i Padwie, gdzie zakończył doktoratem praw. Był sekretarzem biskupa Piotra Tylickiego i kierownikiem kancelarii królewskiej - zajmował się sprawami Prus i Pomorza. Posiadał liczne beneficja. W 1538 roku został kanonikiem warmińskim, pięć lat później przyjął święcenia kapłańskie. Sakrę biskupią przyjął w 1550 roku, w następnym został biskupem warmińskim. Zwalczał reformację i separatyzm Prus Królewskich. W 1558 roku wyjechał do Rzymu i został doradcą kurii w sprawie wznowienia soboru powszechnego; jako nuncjusz papieski przebywał w Wiedniu. Odegrał ważną rolę podczas soboru trydenckiego. Kapelusz kardynalski otrzymał w 1561 roku. W 1564 sprowadził do Polski jezuitów, a rok później założył w Braniewie pierwsze seminarium duchowne „Hosianum”. Zorganizował również kolegium jezuickie i założył drukarnię. Opiekował się polską ludnością diecezji. Powiększył księgozbiór lidzbarskiej biblioteki. Zasłynął jako zdecydowany przeciwnik reformacji. Ostatnie lata życia spędził w Rzymie. Zmarł w Capranica koło Rzymu, pochowano go w bazylice Najświętszej Marii Panny na Zatybrzu. W programie: ks. prof. Alojzy Szorc - omówienie biografii mgr Zofia Januszkiewicz - prezentacja pamiątek Część artystyczna.5 maja2004 r.Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego Maria Zientara – Malewska(4.09.1894 - 2.10.1984)poetka i działaczka warmińskaWieczór zamkowy w 110. rocznicę urodzin i 20. rocznicę śmierciUrodziła się w Brąswałdzie. Po ukończeniu szkoły ludowej uczęszczała na lekcje do ks. Walentego Barczewskiego. W 1920 roku była słuchaczką kursu dla nauczycieli pomocniczych w Olsztynie. W tym samym roku ukazał się drukiem jej pierwszy wiersz. W latach 1921 – 1923 Maria Zientara pracowała w „Gazecie Olsztyńskiej” i zaangażowała się w działalność społeczną. W 1926 roku ukończyła seminarium nauczycielskie w Krakowie. Z ramienia Polsko – Katolickiego Towarzystwa Szkolnego na Warmię w 1929 roku została nauczycielką szkoły polskiej w Chabrowie. Potem pracowała na Ziemi Złotowskiej i w Berlinie, gdzie kierowała Wydziałem Przedszkoli i Opieki Religijnej. We wrześniu 1939 została aresztowana i osadzona w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Od zwolnienia w roku następnym do końca wojny mieszkała w Brąswałdzie. W 1945 roku podjęła pracę w Wydziale Oświaty, jej zadaniem był nadzór nad przedszkolami i sierocińcami. W roku 1948 wyszła za mąż za Ottona Malewskiego i od tego czasu używała podwójnego nazwiska. Po przejściu na emeryturę (1950) włączyła się aktywnie w pracę zbieraczy folkloru. Maria Zientara – Malewska w okresie międzywojennym i powojennym wiele publikowała, głównie w prasie lokalnej. Były to wiersze i proza. Po 1945 roku najwięcej wierszy, artykułów i reportaży zamieściła w „Słowie na Warmii i Mazurach”, z którym współpracowała od początku jego założenia. W roku 1950 została przyjęta do Związku Literatów Polskich. Jej debiut książkowy przypadł na 1954 rok. Na jej dorobek książkowy złożyło się 19 pozycji wydanych po wojnie, w tym 6 tomików wierszy, z których część została napisana w gwarze warmińskiej. Za swoją działalność społeczną i literacką była wielokrotnie odznaczana i nagradzana. Zmarła 2 października1984 roku w Olsztynie. Sylwetka Marii Zientary – Malewskiej została zaprezentowana w trzech filmach dokumentalnych oraz na wystawie muzealnej. Jej nazwiskiem nazwano jedną z ulic olsztyńskich, jest również patronem szkoły. Ostatnia publikacja poświęcona twórczości Marii Zientary – Malewskiej to zbiór jej wierszy wydany wiosną 2004 roku.W programie:biografię przedstawi: dr Jan Chłostapamiątki omówi: Zofia Januszkiewiczwiersze przeczyta: Irena Telesz – Burczyk8 września2004 r.Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego MarynaOkęcka – Bromkowa (26.06.1922 - 15.10.2003)dziennikarka radiowa, pisarka, działaczka społecznaWieczór zamkowy w pierwszą rocznicę śmierciUrodziła się w Uściługu na Wołyniu. Ukończyła Liceum Gospodarstwa Wiejskiego w Jazłowcu koło Buczacza. W latach 1845 – 1948 mieszkała na Śląsku. W 1949 roku przeprowadziła się do Olsztyna. Początkowo pracowała w banku. W 1956 roku Maryna Okęcka – Bromkowa rozpoczęła pracę w redakcji literackiej olsztyńskiej rozgłośni Polskiego Radia. Swoje zainteresowania skoncentrowała głównie na folklorze. Zgromadziła bogatą taśmotekę pieśni ludowych, gawęd i legend. Na ich podstawie przygotowała cykle audycji radiowych, które także stanowiły podstawę do jej pracy literackiej.Maryna Okęcka – Bromkowa debiutowała wierszami w olsztyńskiej prasie. Opracowała literacko i wydała w trzech tomach bajki i podania warmińsko – mazurskie oraz pieśni i gawędy myśliwskie. Napisała trzy powieści oparte na wspomnieniach z dzieciństwa i tradycjach rodzinnych. W latach 1971 – 1981 była członkiem Związku Literatów Polskich. Z inicjatywy Maryny Okęckiej – Bromkowej powstawały izby regionalne, których działalność często sama inspirowała i wspomagała. Zmarła w Olsztynie. W programie:biografia: dr Jan Chłostapamiątki Zofia Januszkiewiczwiersze: Irena Telesz – Burczyk13 października2004 r. Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego Alojzy Śliwa (16.02.1885 - 24.11.1969)poeta ludowy, redaktor, pisarzWieczór zamkowy w trzydziestą piątą rocznicę śmierciUrodził się w Skajbotach koło Olsztyna. Z zawodu był krawcem. W trakcie nauki zawodu w Olsztynie nawiązał kontakty z redakcją „Gazety Olsztyńskiej”. W 1903 roku zdał egzamin czeladniczy z krawiectwa i rozpoczął pracę. Po odbyciu w latach 1905 – 1907 służby wojskowej zatrudnił się w Berlinie. Tam włączył się do pracy organizacji polonijnych oraz towarzystw śpiewaczych i stowarzyszeń ludowych. Utrzymywał też kontakty z „Gazetą Olsztyńską”, przysyłając krótkie korespondencje. W 1919 roku ukończył w Warszawie kurs dla działaczy plebiscytowych. Z ramienia Mazurskiego Komitetu Plebiscytowego został kierownikiem okręgu w Dźwierzutach w powiecie szczycieńskim. Po przegranym plebiscycie wyjechał do Poznania.Po zakończeniu wojny Alojzy Śliwa powrócił na Warmię. 17 maja 1945 roku mianowano go wójtem Gutkowa. Swoje wiersze i artykuły wspomnieniowe drukował w „Wiadomościach Mazurskich” i „Życiu Olsztyńskim”. W 1952 roku został przyjęty do Związku Literatów Polskich. Związał się ze „Słowem na Warmii i Mazurach”, gdzie zamieszczał swoje felietony ”Kuba spod Gietrzwałdu gada”, pisane gwarą warmińską. Jego wiersze znalazły się w antologii wydrukowanej w 1953 roku. Pierwszy zbiór wierszy Alojzego Śliwy ukazał się w 1965 roku. Dwa lata później wydano „Spacerki po Olsztynie”. Jego literacko opracowane bajki ukazały się w „Kiermaszu bajek”. Zmarł w Olsztynie.W programie:biografia:dr Jan Chłosta,pamiątki:Zofia Januszkiewicz,fragmenty twórczości:Jarosław Borodziuk, wiersze przeczyta: Irena Telesz – Burczyk24 listopada2004 r. Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego

https://muzeum.olsztyn.pl/1423,wieczory-zamkowe-cykl-zyciorysy.html

« Pierwsza « Poprzednia 1 2 3 Następna » Ostatnia »

Opcje wyszukiwania

Sortuj wyniki wg

Wyszukaj tylko