Wyniki wyszukiwania słowa 'maria Zientara Malewska'
Znalezionych wyników: 16 (0.071s).
Na olsztyńskim zamku odbyła się promocja książki pt.: Maria Zientara-Malewska – życie i twórczość: bibliografia.
Wynik: 48 2015-06-12 14:41:56Maria Zientara-Malewska (1894 Brąswałd – 1984 Olsztyn) należy do najbardziej rozpoznawalnych i znanych postaci w najnowszych dziejach Warmii. Nauczycielka, działaczka i pisarka z Brąswałdu ma swoje miejsce w sercach pokoleń czytelników.
Wieczory zamkowe - cykl "Życiorysy"
Wynik: 46 2015-04-09 11:35:09Urodziła się w Brąswałdzie. Po ukończeniu szkoły ludowej uczęszczała na lekcje do ks. Walentego Barczewskiego. W 1920 roku była słuchaczką kursu dla nauczycieli pomocniczych w Olsztynie. W tym samym roku ukazał się drukiem jej pierwszy wiersz. W latach 1921 – 1923 Maria Zientara pracowała w „Gazecie Olsztyńskiej” i zaangażowała się w działalność społeczną. W 1926 roku ukończyła seminarium nauczycielskie w Krakowie. Z ramienia Polsko – Katolickiego Towarzystwa Szkolnego na Warmię w 1929 roku została nauczycielką szkoły polskiej w Chabrowie. Potem pracowała na Ziemi Złotowskiej i w Berlinie, gdzie kierowała Wydziałem Przedszkoli i Opieki Religijnej. We wrześniu 1939 została aresztowana i osadzona w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Od zwolnienia w roku następnym do końca wojny mieszkała w Brąswałdzie. W 1945 roku podjęła pracę w Wydziale Oświaty, jej zadaniem był nadzór nad przedszkolami i sierocińcami. W roku 1948 wyszła za mąż za Ottona Malewskiego i od tego czasu używała podwójnego nazwiska. Po przejściu na emeryturę (1950) włączyła się aktywnie w pracę zbieraczy folkloru. Maria Zientara – Malewska w okresie międzywojennym i powojennym wiele publikowała, głównie w prasie lokalnej. Były to wiersze i proza. Po 1945 roku najwięcej wierszy, artykułów i reportaży zamieściła w „Słowie na Warmii i Mazurach”, z którym współpracowała od początku jego założenia. W roku 1950 została przyjęta do Związku Literatów Polskich. Jej debiut książkowy przypadł na 1954 rok. Na jej dorobek książkowy złożyło się 19 pozycji wydanych po wojnie, w tym 6 tomików wierszy, z których część została napisana w gwarze warmińskiej. Za swoją działalność społeczną i literacką była wielokrotnie odznaczana i nagradzana. Zmarła 2 października1984 roku w Olsztynie. Sylwetka Marii Zientary – Malewskiej została zaprezentowana w trzech filmach dokumentalnych oraz na wystawie muzealnej. Jej nazwiskiem nazwano jedną z ulic olsztyńskich, jest również patronem szkoły. Ostatnia publikacja poświęcona twórczości Marii Zientary – Malewskiej to zbiór jej wierszy wydany wiosną 2004 roku.W programie: biografię przedstawi: dr Jan Chłosta pamiątki omówi: Zofia Januszkiewicz wiersze przeczyta: Irena Telesz – Burczyk 8 września 2004 r. Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego.
https://muzeum.olsztyn.pl/3213,wieczory-zamkowe-cykl-zyciorysy.html
Maria Zientara-Malewska
Wynik: 44 2021-09-05 10:00:004 września 1894 roku w drewnianej, krytej strzechą brąswałdzkiej chacie, przyszła na świat pierwsza córka Augusta i Franciszki Zientarów, Maria. Babka, Elżbieta Kraskowa już w pierwszych chwilach życia Marysi, wróżyła jej szczęśliwe i długie życie, a to z powodu narodzin w „klejdziku”, czyli czepku, w przeciwieństwie do miejscowych kumoszek, odbierających bladość noworodka jako zapowiedź rychłego zgonu. Wbrew złym wróżbom, dziewczynka doczekała chrztu i następującego po nim „bankietu”, a pierwsze przeżyte lata nie różniły się niczym od rówieśniczych losów wiejskich dzieci. Jej pierwsze zetknięcie się z systemem edukacji nie było fortunne. Niemieckie „jetzt” (teraz) wypowiedziane na lekcji przez nauczyciela zrozumiała jako zezwolenie na konsumpcję resztek z chleba. Najlepsze oceny uzyskiwała z religii, gdyż tylko ten przedmiot był prowadzony po polsku, pozostałe dziedziny wiedzy, wykładane po niemiecku przysparzały jej ogromnych trudności, co nie uchodziło uwagi belfra, kwitującego postępy w nauce Marii i innych warmińskich uczniów jednym zdaniem: „Lepiej kamienie tłuc, niż dzieci uczyć”. Minęły jednak niecałe trzy lata, a zdolna Zientarówna potrafiła już bezbłędnie czytać i pisać w języku Goethego. Błyskotliwa i chłonna wiedzy, chciała kształcić się nie tylko na poziomie podstawowym. Niestety, materialna sytuacja rodziny Zientarów nie pozwalała na realizację marzeń dziewczyny. W sukurs ambicjom Marii, przyszedł brąswałdzki ksiądz, Walenty Barczewski udzielając jej pomocy zarówno materialnej, jak i edukacyjnej. Szerokie kontakty kapłana, umożliwiły młodej kobiecie podróże i naukę. Równolegle, Maria zatracała się liryce, co w przyszłości ugruntowało jej pozycję najznamienitszej warmińskiej poetki. Pierwsze lata podjętej przez nią pracy wiązały się z zakładaniem polskich szkół na Warmii. Zadanie było obarczone trudnościami, niemieckie władze patrzyły z dezaprobatą na proceder otwierania tego typu placówek. Gdy kilka miesięcy później nauczała w szkołach, była adresatką szykan, ciągłych inspekcji, nagłych rezygnacji rodziców z posyłania dzieci na lekcje, a klasy z którymi przyszło jej pracować nie przekraczały liczby kilkunastu, często nie uczęszczających w zajęciach uczniów. Dodatkową przeszkodą, były ciągłe rotacje kadr. W konsekwencji, nie dane jej było zagrzać miejsca gdziekolwiek na stałe. Niemniej, swoją pracę wykonywała z wielkim zaangażowaniem, dbając o wszechstronne wykształcenie żaków oraz ciesząc się sympatią dzieci. 11 września 1939 roku, do drzwi Marii Zientary w Nowym Kramsku zapukał żandarm oraz cywil z opaską „Hilfspolizei”. Już wcześniej, docierały do jej uszu hiobowe wieści na temat aresztowań nauczycieli. Spakowana w najpotrzebniejsze rzeczy, pogodzona z losem, udała się do miejsca internowania. Rozpoczęła się gehenna, której głównym rozdziałem było przetrzymywanie w obozie koncentracyjnym Ravensbrück. Tam, z czerwonym trójkątem na ramieniu pasiaka i wyszytym numerem obozowym „2171” wyładowywała ze statków cegłę, osuszała torfowiska, wygładzała ulice, nosiła ciężkie wiadra ze żwirem, wspominając najgorzej zimową porę, kiedy to ją i towarzyszki niedoli, szczując psami zmuszano do pracy ponad siły w siarczystym mrozie. Po kilku miesiącach katorgi została zwolniona z obozu. Powróciła do rodzinnego Brąswałdu. W 1945 roku była świadkiem ucieczki, wygnania i szykan autochtonicznej ludności. Represje ze strony nowoprzybyłych polskich osadników nie spotkały Zientarów tylko dlatego, iż posiadali polską flagę ze znakiem Rodła. Nie uniknęli jednak aktywności szabrowników, brata Marii, Augusta okradnięto z żywności i odzieży. Powojenny los związał ją z Olsztynem. Zatrudniona w Wydziale Oświaty ponownie organizowała polskie szkolnictwo, walcząc z piętrzącymi się trudnościami. W pierwszą zimę w mieście zastała powybijane szyby budynków szkolnych, nieopalane klasy i chronicznie niedożywione dzieci. Zientara robiła wszystko, aby sytuację polepszyć, wykazując się ofiarnością, poświęceniem i pracowitością, cechami, które towarzyszyły jej przez całe życie. Z okazji urodzin nie tylko wybitnej poetki i nauczycielki, ale także zbieraczki folkloru, publicystki, reportażystki i autorki popularnych książek, prezentujemy galerię zdjęć ze zbiorów Archiwum MWiM. mw 2796
Czas po wojnie
Wynik: 24 2022-05-10 11:13:25Dziewiątego maja 1945 roku salwy armat garnizonu oznajmiły mieszkańcom Olsztyna zakończenie wojny. I chociaż pierwszy akt kapitulacji Niemiec podpisano kilka godzin po północy siódmego maja w Reims, to na żądanie Józefa Stalina ceremonię powtórzono nazajutrz w berlińskiej kwaterze marszałka Żukowa. Dodatkowe rozbieżności pomiędzy czasem środkowoeuropejskim a moskiewskim spowodowały, że po każdej z obu stron żelaznej kurtyny, obchodzono akt podpisania kapitulacji przez Niemcy w dwóch terminach. Europa Zachodnia za kres konfliktu uznała ósmy maja. W Polsce Ludowej i w innych krajach obozu socjalistycznego, to dziewiąty maja został wyznaczony jako data końca krwawych zmagań z III Rzeszą. Czy druga wojna światowa skończyła się definitywnie wiosną 1945 roku? Otóż nie. Japończycy wciąż walczyli, nie znając jeszcze tragicznych efektów bojowego użycia broni jądrowej. Natomiast, prawie cały stary kontynent pogrążył się w powojennym chaosie oraz ogólnej brutalizacji życia, które dla ludzi ocalałych z kilkuletniego koszmaru jawiło się wciąż jako pełne zagrożeń. Tymczasem, w krajach zajętych przez Armię Czerwoną, wyznaczeni do sprawowania rządów komuniści dążyli do rozprawienia się z tymi, którzy nie chcieli zaakceptować nowego porządku ustalonego w trakcie spotkań Wielkiej Trójki. Jak prezentował się Olsztyn wiosną 1945 roku? Warmińska poetka, Maria Zientara-Malewska relacjonowała: „pierwszy raz po wojnie zobaczyłam spalony Olsztyn. Był to okropny widok. Całe Stare Miasto, począwszy od Wysokiej Bramy, było kupą gruzów. Wysokie sterty śmiecia, cegieł i spalonych belek leżały na ulicach. Gdy powiał wiatr, mury pękały i waliły się z łoskotem na ziemię. Niebezpiecznie było przechodzić zbyt blisko murów, bo tam czyhała śmierć. Plac Świerczewskiego pokryty był cegłami, stopy grzęzły po kostki w lepkim błocie. Na podwórzach leżały kupy śmiecia i słomy, pierze fruwało na wietrze jak płatki śniegu. Na ulicach walały się różne książki, obrazy, porcelana, garnki i strzępy odzieży. W piwnicach i na podwórkach gospodarowały całe stada szczurów”. Szesnastoletni Tomasz Kępa, który przyjechał do pracy z Warszawy, stwierdził po wizycie w jednej z kamienic przy placu Bema, iż mieszkańcy uciekli w pośpiechu przed zbliżającym się frontem, o czym świadczyły resztki niedojedzonego obiadu na stole. Faktem jest, że władze niemieckie prawie do końca zwlekały z wydaniem pozwolenia na ewakuację, chociaż już czternastego stycznia kolejarze przekazywali wieści o planowanej przez Rosjan ofensywie, a radzieckie bomby spadły na ośrodek kilka dni później. Nie wszyscy olsztynianie zdołali się ewakuować. Ci, którzy pozostali w mieście schodzili Sowietom z oczu, kryjąc się w: schronach, piwnicach, na strychach lub w zabudowaniach gospodarskich. Kobiety zakładały chustki, brudziły twarze i mierzwiły włosy, aby uniknąć gwałtu. Karol Małłek wspominał jednak, że i tak „gwałty uprawiają z dziewczętami i białkami i starym nie dają spokoju”. O dosłowności słów Ilji Erenburga wzywającego do zabicia każdego napotkanego Niemca, przekonali się przebywający wtenczas w Kortowie ranni pacjenci, cywilni uciekinierzy i lekarze. Jedynie miejscowi komuniści liczyli na litość, wywieszając czerwone flagi, nie zdając sobie sprawy, że dla wkraczających do Prus Wschodnich sołdatów niuanse polityczne nie miały większego znaczenia. Po miesiącu od zajęcia miasta, gdy odnalezione w mieszkaniach dobra zostały już rozdysponowane między żołnierzy dla których „każdy dom w Prusach Wschodnich był domem towarowym”, wywołana przez nich pożoga ogarnęła Gród nad Łyną. Andrzej Wakar relacjonował: „niemal wszystkie szyby z działań wojennych całe. I nagle rozszalały się pożary, które w ciągu paru tygodni strawiły tu ponad trzecią część zabudowy”. Sowieci przerwali podpalanie, gdy okazało się, że brakuje pomieszczeń dla „wojskowych tyłów”. W maju, mimo iż osadników było coraz więcej, a w Olsztynie przebywali już polscy żołnierze, to wciąż widywano „trofiejszczyków” wynoszących maszyny i urządzenia z zakładów produkcyjnych. Jak dziewiąty maja jawi się w relacjach ocalałych? Wystraszonych, straumatyzowanych ludzi ogarniało przerażenie na sam dźwięk salw armatnich. Wspomniana już Maria Zientara-Malewska opowiadała; „Zbudziła nas strzelanina i okrzyki na ulicy. Na niebie pojawiły się kolorowe rakiety. Baliśmy się okropnie, nie spaliśmy do rana. W drodze do pracy kolejarze powiedzieli mi, że w nocy nastąpiło zawieszenie broni”… mw CDN 2969 Bibliografia; Achremczyk Stanisław, Historia Warmii i Mazur, t. II, Olsztyn 2011. Łukaszewicz Bohdan, Raptularz miejski. Olsztyn 1945-2005, Olsztyn 2006. Tomkiewicz Ryszard, Życie codzienne mieszkańców powojennego Olsztyna 1945-1956, Olsztyn 2003. Wrzesiński Wojciech, Olsztyn w latach 1918-1945 Olsztyn 1353-2003, red. Achremczyk Stanisław, Ogrodziński Władysław, Olsztyn 2003. Zientara-Malewska Maria, Śladami twardej drogi, Warszawa 1996.
Wieczory zamkowe - cykl "Życiorysy"
Wynik: 22 2011-02-01 00:00:00Bohdan JerzyKoziełło – Poklewski (2.01.1934 – 16.12.2002)historyk, publicysta, nauczyciel akademickiWieczór zamkowy w 70. rocznicę urodzinUrodził się w Stołpach na Nowogródczyźnie w rodzinie inteligenckiej o tradycjach patriotycznych. Jako małe dziecko został wywieziony z Generalnej Guberni, dokąd przedostał się wraz z matką, do Niemiec na przymusowe roboty. Ten pobyt pozostawił trwałe ślady w jego pamięci.Po wojnie zamieszkał w Olsztynie, gdzie ukończył szkołę średnią. Studia historyczne podjął na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, uzyskując w 1956 roku dyplom magisterski. Po powrocie do Olsztyna rozpoczął pracę w redakcji „Słowa na Warmii i Mazurach”, od 1964 roku był jego redaktorem. Pięć lat później przeniósł się do Stacji Naukowej Polskiego Towarzystwa Historycznego w Olsztynie, którym kierował, z kilkuletnią przerwą, do 1990 roku. Bohdan Koziełło – Poklewski był związany z Ośrodkiem Badań Naukowych, kierował Pracownią Niemcoznawczą. Przez wiele lat współpracował i współredagował „Kwartalnik Mazursko – Warmiński”. Jest autorem wielu rozpraw i opracowań. Najbardziej znane to „Zagraniczni robotnicy przymusowi w Prusach Wschodnich”, „Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza w Prusach Wschodnich 1921 – 1933” oraz monografia o polskim szkolnictwie na Warmii i Mazurach w okresie międzywojennym, której był współautorem. W 1996 roku uzyskał habilitację i rozpoczął pracę w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Zmarł w Olsztynie.W programie:prof. dr hab. Bohdan Łukaszewicz - omówienie biografii,mgr Zofia Januszkiewicz - prezentacja pamiątek.Recytacje - Jarosław Borodziuk14 stycznia 2004 Sale Kopernikowskie na zamku olsztyńskim. Jan Janowicz (27.05.1893 - 6.01.1964) lekarz chirurg, organizator służby zdrowia na Warmii i MazurachWieczór zamkowy w czterdziestą rocznicę śmierciUrodził się we wsi Giełuta na ziemi kowieńskiej. Do szkoły uczęszczał w Smoleńsku i Szawlach. W 1913 roku otrzymał świadectwo dojrzałości. Studiował na Wydziale Medycznym uniwersytetu w Dorpacie. Wcielony do wojska rosyjskiego w 1917 roku, został skierowany jako lekarz batalionowy na front rumuński. W grudniu tego samego roku wstąpił do I Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbora – Muśnickiego. Brał udział w wojnie 1920 roku. Od 1922 do II wojny światowej pracował w Szpitalu Kolejowym w Wilnie. Tytuł doktora wszech nauk lekarskich uzyskał w 1925 roku na Uniwersytecie Warszawskim. Praktykę lekarską doskonalił w Paryżu i Berlinie. W czasie II wojny światowej pracował jako lekarz. W lutym 1945 roku został ordynatorem oddziału chirurgicznego Szpitala Kolejowego w Białymstoku. 1 maja 1945 roku Jana Janowicza przeniesiono do Olsztyna, gdzie objął stanowisko ordynatora w trzech szpitalach. Pod jego kierunkiem wielu lekarzy zdobywało chirurgiczne doświadczenie. Napisał wiele prac naukowych. Był członkiem honorowym Polskiego Towarzystwa Chirurgów i członkiem Międzynarodowego Towarzystwa Chirurgów. Z jego inicjatywy powstały liczne specjalistyczne oddziały chirurgiczne. W chwilach wolnych uprawiał żeglarstwo.Zmarł w Warszawie, pochowany został w Olsztynie.W programie: dr Zenobiusz Bednarski - omówienie biografii mgr Zofia Januszkiewicz - prezentacja pamiątek11lutego2004 r.Sala Marcina Kromera zamku olsztyńskiego. Jerzy Burski (31.03.1914 – 23. 06. 1979)nauczyciel, działacz społeczny i politycznyWieczór zamkowy w 90. rocznicę urodzin i 25. rocznicę śmierciUrodził się w Pierławce koło Działdowa, gdzie ukończył seminarium nauczycielskie. Uczył w szkołach na Wołyniu. Należał do założycieli Związku Mazurów. W czasie wojny ukrywał się na Lubelszczyźnie, potem w Warszawie, gdzie włączył się w tajne nauczanie. W 1940 roku rozpoczął pracę konspiracyjną w Batalionach Chłopskich. W uznaniu jego działań awansowano go do stopnia kapitana, później majora Wojska Polskiego. Jerzy Burski utrzymywał kontakty ze Związkiem Mazurów i powołanym przez nich Mazurskim Instytutem Badawczym. W sierpniu 1944 roku wraz z Fryderykiem Leykiem i Hieronimem Skurpskim złożył na ręce generała Roli – Żymirskiego memoriał w sprawie ludności mazurskiej. Z rekomendacji Stronnictwa Ludowego wszedł do Krajowej Rady Narodowej. 28 marca 1945 roku Jerzy Burski przyjechał do Olsztyna i objął urząd zastępcy pełnomocnika Rządu Rzeczpospolitej Polskiej na Okręg Mazurski. Podlegały mu sprawy osadnictwa, rolnictwa, oświaty, kultury, a przede wszystkim narodowościowe. Przewodniczył pracom Okręgowego Komitetu Narodowościowego na Okręg Mazurski. Był członkiem Stronnictwa Ludowego, a potem Polskiej Partii Robotniczej. W 1946 roku wycofał się z czynnego życia politycznego i zamieszkał w Gaju koło Pasymia. W okresie stalinowskim był szykanowany przez Urząd Bezpieczeństwa. W 1956 roku na krótko został członkiem egzekutywy Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Zmarł w Olsztynie.W programie:prof. dr hab. Bohdan Łukaszewicz - omówienie biografii mgr Zofia Januszkiewicz - prezentacja pamiątek24 marca2004 r. Antoni Blank (6.05.1785 – 20.02.1844) malarz olsztyńskiWieczór zamkowy w 160. rocznicę śmierci Urodził się w Olsztynie w rodzinie rzemieślniczej. Jako piętnastolatek rozpoczął naukę w Warszawie u Józefa Kosińskiego, który wcześniej był królewskim nadwornym malarzem. W 1809 roku wyjechał do Drezna na naukę pod kierunkiem Józefa Grassiego – mistrza portretu. Po powrocie do Warszawy w 1815 roku został konserwatorem odlewów gipsowych i nauczycielem rysunku na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu. Cztery lata później otrzymał tytuł profesora. Po zlikwidowaniu w 1831 roku Uniwersytetu, ponownie zajął się pracami konserwatorskimi, udzielał też lekcji prywatnych. Antoni Blank zasłynął jako portrecista. Ze swoimi uczniami malował portrety i obrazy o tematyce religijnej dla kościołów warmińskich, w tym dla kościoła parafialnego w Reszlu i św. Jakuba w Olsztynie. Jest autorem portretów wybitnych osobistości, również władców. Pozostawił po sobie kompozycje religijne i mitologiczne. W programie: mgr Janusz Cygański - omówienie biografii mgr Zofia Januszkiewicz - prezentacja pamiątek Jolanta Sołowiej - sopran Waldemar Werecki - fortepian21 kwietnia2004 r. Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego Stanisław Hozjusz (5.05.1504 - 5.08.1579)biskup warmińskiWieczór zamkowy w 500. rocznicę urodzin Urodził się w Krakowie i tam również rozpoczął studia. Kontynuował je w Bolonii i Padwie, gdzie zakończył doktoratem praw. Był sekretarzem biskupa Piotra Tylickiego i kierownikiem kancelarii królewskiej - zajmował się sprawami Prus i Pomorza. Posiadał liczne beneficja. W 1538 roku został kanonikiem warmińskim, pięć lat później przyjął święcenia kapłańskie. Sakrę biskupią przyjął w 1550 roku, w następnym został biskupem warmińskim. Zwalczał reformację i separatyzm Prus Królewskich. W 1558 roku wyjechał do Rzymu i został doradcą kurii w sprawie wznowienia soboru powszechnego; jako nuncjusz papieski przebywał w Wiedniu. Odegrał ważną rolę podczas soboru trydenckiego. Kapelusz kardynalski otrzymał w 1561 roku. W 1564 sprowadził do Polski jezuitów, a rok później założył w Braniewie pierwsze seminarium duchowne „Hosianum”. Zorganizował również kolegium jezuickie i założył drukarnię. Opiekował się polską ludnością diecezji. Powiększył księgozbiór lidzbarskiej biblioteki. Zasłynął jako zdecydowany przeciwnik reformacji. Ostatnie lata życia spędził w Rzymie. Zmarł w Capranica koło Rzymu, pochowano go w bazylice Najświętszej Marii Panny na Zatybrzu. W programie: ks. prof. Alojzy Szorc - omówienie biografii mgr Zofia Januszkiewicz - prezentacja pamiątek Część artystyczna.5 maja2004 r.Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego Maria Zientara – Malewska(4.09.1894 - 2.10.1984)poetka i działaczka warmińskaWieczór zamkowy w 110. rocznicę urodzin i 20. rocznicę śmierciUrodziła się w Brąswałdzie. Po ukończeniu szkoły ludowej uczęszczała na lekcje do ks. Walentego Barczewskiego. W 1920 roku była słuchaczką kursu dla nauczycieli pomocniczych w Olsztynie. W tym samym roku ukazał się drukiem jej pierwszy wiersz. W latach 1921 – 1923 Maria Zientara pracowała w „Gazecie Olsztyńskiej” i zaangażowała się w działalność społeczną. W 1926 roku ukończyła seminarium nauczycielskie w Krakowie. Z ramienia Polsko – Katolickiego Towarzystwa Szkolnego na Warmię w 1929 roku została nauczycielką szkoły polskiej w Chabrowie. Potem pracowała na Ziemi Złotowskiej i w Berlinie, gdzie kierowała Wydziałem Przedszkoli i Opieki Religijnej. We wrześniu 1939 została aresztowana i osadzona w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Od zwolnienia w roku następnym do końca wojny mieszkała w Brąswałdzie. W 1945 roku podjęła pracę w Wydziale Oświaty, jej zadaniem był nadzór nad przedszkolami i sierocińcami. W roku 1948 wyszła za mąż za Ottona Malewskiego i od tego czasu używała podwójnego nazwiska. Po przejściu na emeryturę (1950) włączyła się aktywnie w pracę zbieraczy folkloru. Maria Zientara – Malewska w okresie międzywojennym i powojennym wiele publikowała, głównie w prasie lokalnej. Były to wiersze i proza. Po 1945 roku najwięcej wierszy, artykułów i reportaży zamieściła w „Słowie na Warmii i Mazurach”, z którym współpracowała od początku jego założenia. W roku 1950 została przyjęta do Związku Literatów Polskich. Jej debiut książkowy przypadł na 1954 rok. Na jej dorobek książkowy złożyło się 19 pozycji wydanych po wojnie, w tym 6 tomików wierszy, z których część została napisana w gwarze warmińskiej. Za swoją działalność społeczną i literacką była wielokrotnie odznaczana i nagradzana. Zmarła 2 października1984 roku w Olsztynie. Sylwetka Marii Zientary – Malewskiej została zaprezentowana w trzech filmach dokumentalnych oraz na wystawie muzealnej. Jej nazwiskiem nazwano jedną z ulic olsztyńskich, jest również patronem szkoły. Ostatnia publikacja poświęcona twórczości Marii Zientary – Malewskiej to zbiór jej wierszy wydany wiosną 2004 roku.W programie:biografię przedstawi: dr Jan Chłostapamiątki omówi: Zofia Januszkiewiczwiersze przeczyta: Irena Telesz – Burczyk8 września2004 r.Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego MarynaOkęcka – Bromkowa (26.06.1922 - 15.10.2003)dziennikarka radiowa, pisarka, działaczka społecznaWieczór zamkowy w pierwszą rocznicę śmierciUrodziła się w Uściługu na Wołyniu. Ukończyła Liceum Gospodarstwa Wiejskiego w Jazłowcu koło Buczacza. W latach 1845 – 1948 mieszkała na Śląsku. W 1949 roku przeprowadziła się do Olsztyna. Początkowo pracowała w banku. W 1956 roku Maryna Okęcka – Bromkowa rozpoczęła pracę w redakcji literackiej olsztyńskiej rozgłośni Polskiego Radia. Swoje zainteresowania skoncentrowała głównie na folklorze. Zgromadziła bogatą taśmotekę pieśni ludowych, gawęd i legend. Na ich podstawie przygotowała cykle audycji radiowych, które także stanowiły podstawę do jej pracy literackiej.Maryna Okęcka – Bromkowa debiutowała wierszami w olsztyńskiej prasie. Opracowała literacko i wydała w trzech tomach bajki i podania warmińsko – mazurskie oraz pieśni i gawędy myśliwskie. Napisała trzy powieści oparte na wspomnieniach z dzieciństwa i tradycjach rodzinnych. W latach 1971 – 1981 była członkiem Związku Literatów Polskich. Z inicjatywy Maryny Okęckiej – Bromkowej powstawały izby regionalne, których działalność często sama inspirowała i wspomagała. Zmarła w Olsztynie. W programie:biografia: dr Jan Chłostapamiątki Zofia Januszkiewiczwiersze: Irena Telesz – Burczyk13 października2004 r. Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego Alojzy Śliwa (16.02.1885 - 24.11.1969)poeta ludowy, redaktor, pisarzWieczór zamkowy w trzydziestą piątą rocznicę śmierciUrodził się w Skajbotach koło Olsztyna. Z zawodu był krawcem. W trakcie nauki zawodu w Olsztynie nawiązał kontakty z redakcją „Gazety Olsztyńskiej”. W 1903 roku zdał egzamin czeladniczy z krawiectwa i rozpoczął pracę. Po odbyciu w latach 1905 – 1907 służby wojskowej zatrudnił się w Berlinie. Tam włączył się do pracy organizacji polonijnych oraz towarzystw śpiewaczych i stowarzyszeń ludowych. Utrzymywał też kontakty z „Gazetą Olsztyńską”, przysyłając krótkie korespondencje. W 1919 roku ukończył w Warszawie kurs dla działaczy plebiscytowych. Z ramienia Mazurskiego Komitetu Plebiscytowego został kierownikiem okręgu w Dźwierzutach w powiecie szczycieńskim. Po przegranym plebiscycie wyjechał do Poznania.Po zakończeniu wojny Alojzy Śliwa powrócił na Warmię. 17 maja 1945 roku mianowano go wójtem Gutkowa. Swoje wiersze i artykuły wspomnieniowe drukował w „Wiadomościach Mazurskich” i „Życiu Olsztyńskim”. W 1952 roku został przyjęty do Związku Literatów Polskich. Związał się ze „Słowem na Warmii i Mazurach”, gdzie zamieszczał swoje felietony ”Kuba spod Gietrzwałdu gada”, pisane gwarą warmińską. Jego wiersze znalazły się w antologii wydrukowanej w 1953 roku. Pierwszy zbiór wierszy Alojzego Śliwy ukazał się w 1965 roku. Dwa lata później wydano „Spacerki po Olsztynie”. Jego literacko opracowane bajki ukazały się w „Kiermaszu bajek”. Zmarł w Olsztynie.W programie:biografia:dr Jan Chłosta,pamiątki:Zofia Januszkiewicz,fragmenty twórczości:Jarosław Borodziuk, wiersze przeczyta: Irena Telesz – Burczyk24 listopada2004 r. Sale Kopernikowskie zamku olsztyńskiego
https://muzeum.olsztyn.pl/1423,wieczory-zamkowe-cykl-zyciorysy.html
Warmia Marii Zientary-Malewskiej
Wynik: 18 2014-04-03 00:00:00Warmia Marii Zientary-Malewskiej Maria Zientara- Malewska poetka i pisarka urodzona na Warmii opisywała w swoich utworach warmińską kulturę ludową, którą zilustrujemy na wystawie za pomocą dawnych fotografii i obiektów zabytkowych zgromadzonych w naszych zbiorach. Pokażemy życie codzienne mieszkańców warmińskiej wsi - sposoby zdobywania żywności, budowę i wyposażenie wnętrza domu, ubiory i obróbkę surowców włóknistych, a przede wszystkim to, co najlepiej ukazuje odrębność regionalną, czyli sztukę ludową. Najbardziej charakterystyczne dla Warmii są rzeźby przedstawiające Matkę Boską, Chrystusa i świętych patronów umieszczane w kapliczkach przydrożnych, których w naszym regionie znajduje się ponad tysiąc. Rzeźby te wykonane przez artystów nieprofesjonalnych mogą razić brakiem właściwych proporcji, czy zbyt jaskrawą kolorystyką. Trzeba jednak spojrzeć na nie oczyma prof. Romana Reinfussa - wybitnego znawcy sztuki ludowej, który napisał: "Sztuka ludowa nie jest ani wyższa, ani niższa od sztuki warstw elitarnych. Jest tylko inna". Te słowa mają zastosowanie do całej kultury ludowej, przy czym podziw budzi jak przy ubóstwie środków materialnych i technicznych umiejętności powstawały tak funkcjonalne, a często i piękne narzędzia i przedmioty. Patronująca wystawie Maria Zientara- Malewska napisała: "Kultura ludowa to pojęcie bardzo szerokie. Tkwią w niej nieprzemijające wartości". Może warto w dzisiejszym, pełnym pośpiechu życiu, zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć, jakże innemu, życiu naszych przodków. Wystawa Warmia Marii Zientary-Malewskiej (autorka: Małgorzata Strzyżewska, kierownik oddziału Dom „Gazety Olsztyńskiej”, oprawa plastyczna: Krystyna Wojtaszek-Markunas). Film z wystawy 1506
https://muzeum.olsztyn.pl/2407,warmia-marii-zientary-malewskiej.html
Otto Schulz, obraz olejny „Szemel”
Wynik: 18 2021-12-23 09:00:00Szemlowi towarzyszyli słudzy – dwie, lub trzy postaci ubrane na biało i kilkoro przebierańców. Zadaniem tego niezwykłego orszaku było przyniesienie szczęścia i pomyślności, dlatego ważne byłoby, aby zaszedł on bez wyjątku do każdego domostwa we wsi. Maria Zientara-Malewska w książce „O Warmio moja miła” tak wspomina tę wyczekiwaną przez wszystkich wizytę. Zaledwie mrok pokrył wioskę i chaty, zaczęli chodzić „sługi” z „szemlem”. Tego cudownego „szemla” dzieci się bardzo bały, a równocześnie go wyglądały, bo jak nie przyjdzie „szemel” i „sługi”, to nie będzie Pan Bóg „kładł”. W sieni odzywał się dzwonek, a potem słychać pytanie czy wolno wejść do izby. W razie przyzwolenia „szemel” wpadał do izby i zaczynał skakać potrząsając dzwonkami. Za nim szedł kominiarz z „drobzią”, żyd i dziad, który zbierał do kabzy wszystko, co mu dawano: pieniądze, słoninę, kuch, chleb i kiełbasę. Najważniejszy jest jednak „szemel”! Nie szkodzi, że obwieszony jest przetakami, różnymi łachmanami, że łeb ma z drzewa, osadzony na kiju, i cały przykryty jest prześcieradłem, spod którego wystają ludzkie nogi. Jeden ze „sług” strzela z bata, „szemel” skacze przez ławy i stoliki, towarzyszą temu różne gwizdy i dzwonki – hałas nie do opisania. Małe dzieci płaczą i chowają się za spódnicę matki, starsze mówią głośno pacierz i stale się mylą, z czego „sługi” są niezadowolone, więc grożą „klopejczem” lub „prowozem”. Otrzymawszy datki odchodzą z hałasem do następnej chaty. Maria Zientara-Malewska, O Warmio moja miła, PAX Warszawa 1959, s.66. Ten, opisany powyżej, warmiński zwyczaj jest tematem prezentowanej dziś pracy Otto Schulza ludowego artysty z Parlezy Małej. Obraz olejny zatytułowany „Szemel” powstał około 1959 roku. Utrzymany jest w ciemnych barwach, przedstawia izbę w drewnianej chałupie (belki stropowe) z piecem kaflowym. W izbie stoi choinka, obok niej rodzice - ojciec oraz matka w pobliżu kołyski z niemowlęciem. W stronę gości zwróconych jest troje klęczących dzieci - dwie dziewczynki i chłopiec. W drzwiach wejściowych widzimy grupę z szemlem - dziada, babę, szemla z ułanem, dwie postaci w czarnych cylindrach prawdopodobnie kominiarzy. Prezentowany obiekt pochodzi ze zbiorów etnograficznych naszego Muzeum.
https://muzeum.olsztyn.pl/6196,otto-schulz-obraz-olejny-szemel.html
Powojenny Olsztyn
Wynik: 18 2022-08-31 08:19:51Maria Zientara-Malewska wspominała początki akcji we wrześniu 1945 roku; „Powoli zaczęto usuwać z ulic sterty gruzów i cegieł. Aż strach było patrzeć na domy z wypalonymi oknami i na popękane ściany, grożące lada chwila zawaleniem. Dopiero jesienią z grubsza uprzątnięto miasto”. Pierwsze rozbiórki przyniosły ponad 560 metrów sześciennych gruzu. Brak funduszy, do którego przyznawały się władze miejskie hamował postęp prac, przyczyniając się spotęgowania problemu mieszkaniowego. Prace porządkowe były źle przeprowadzane, a wiele z nich stawiało sobie za pierwszorzędny cel pozyskanie cegły. W Olsztynie Zarząd Miejski przeprowadził na obszarze zabytkowego przedmieścia akcję wyburzania bloków, stawiającą sobie za cel powiększenie placów i rozbiórkę charakterystycznych kamienic. Nie rzadko dochodziło do wypadków; jeden z pierwszych śmiertelnych miał miejsce przy usuwaniu ruin w czasie prac rozbiórkowych budynku na rogu ulicy Partyzantów i 1 Maja. Napisy informujące o zagrożeniu miały skłaniać mieszkańców do zachowania większej ostrożności. W marcu 1948 roku silne wiosenne wichury dokonały kolejnego spustoszenia. Jeszcze u progu lat pięćdziesiątych wypalona, trzypiętrowa kamienica przy ulicy Marii Curie-Skłodowskiej straszyła zawaleniem. Zdaniem władz, odgruzowywanie winno być społecznym obowiązkiem poniesionym na barkach wszystkich mieszkańców miasta. Członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej uważali jednak, że to bezrobotni są zobligowani ponieść trud sprzątnięcia ulic. Zwyciężyła koncepcja władz. Olsztyn był odgruzowywany społecznie, co zdecydowanie wydłużyło prace. Autorem wykonanej w 1946 roku fotografii jest Walerian Łochacz. Uwiecznił na niej pozyskiwanie cegieł z kamienic dawnego Placu Wolności, dziś Jana Pawła II. Specjalnymi wózkami umocowanymi na szynach wywożono materiał poza obręb placu. mw Bibliografia; Czernik Zbigniew, Olsztyn i miasta historycznej Warmii po drugiej wojnie światowej. Zniszczenia i odbudowa, U. Ulatowska, K. Rutkowska, L. Wawrykiewicz (red.), Olsztyński Rocznik Konserwatorski. Tom 3 – odbudowa i dekoracje Starego Miasta, 2016-2017. Browiński Czesław, Olsztyn 1945-1970, Olsztyn 1974. Tomkiewicz Ryszard, Życie codzienne mieszkańców powojennego Olsztyna, Olsztyn 2003. Zientara-Malewska Maria, Śladami twardej drogi, Olsztyn 1996.
Czepce warmińskie
Wynik: 16 2023-07-25 08:00:00W przeszłości stanowiły one odświętne nakrycia głowy zamężnych Warmianek. Maria Zientara-Malewska wspomina w książce „Warmio moja miła”, jak jej, urodzona w 1845 roku, babka Elżbieta Krasowska nosiła czepiec na wielkie uroczystości do kościoła. Otrzymała go od rodziców, gdy wychodziła za mąż, a był to dla nich nie lada wydatek, bowiem zapłacić za niego musieli 10 talarów, czyli 30 marek. Dla porównania żniwiarz na jednego talara musiał pracować aż 15 dni. Czepiec stanowił prawdziwą ozdobę odświętnego stroju dawnych mieszkanek Warmii. Spośród wszystkich elementów tego dość stonowanego ubioru, zdecydowanie wyróżniał się strojnością. Czepiec składał się z trzech elementów: denka, otoku i wstążek. Denko miało kształt podkowy, a dodatkowo było usztywnione, przez co czepiec określano czasem mianem „twardej micki”. Główną dekorację tej części czepca stanowił bogaty i kunsztowny haft. Zientara-Malewska wspomina, że czepiec jej babki „wyszywany był prawdziwym złotem”, a to za sprawą metalowych – złotych lub srebrnych nici. Haft wykonywany był ściegiem płaskim, wypukłym lub bajorkiem, na szlachetnych materiałach: jedwabiu, aksamicie lub adamaszku. W dekoracji denka najczęściej pojawiały się motywy „drzewa życia”, owocu granatu lub stylizowane kwiaty. Używano też cekinów i kolorowych blaszek. https://m.wmwm.pl/2023/07/orig/002-8565.jpg Dookoła denka biegł wysoki otok, obłożony dwiema warstwami złotej koronki. Przykryta ona była marszczonym tiulem, przez który prześwitywała, dając piękny efekt. Pod szyją czepiec wiązano na dwie wstążki, suto marszczone w rurki okalające twarz. Czasami noszono go bez zawiązywania, wtedy wstążki zwisały luźno na boki. Z tyłu czepiec posiadał dużą kokardę, której końce potrafiły sięgać nawet do pasa. Zarówno kokarda jak i wstążki były białe lub kremowe, wykonane z jedwabiu z kwiatowym deseniem. Tradycyjnie czepiec to nakrycie głowy przypisywane mężatkom, ale na Warmii noszone było również przez panny. Co prawda w XVII wieku została wydana ustawa zakazująca noszenia pannom czepców, wszystko wskazuje jednak na to, że nie była ona restrykcyjnie przestrzegana. Jeszcze do początku XX wieku warmińskie panny zakładały czepce, chociaż były one skromniejsze od nakryć głowy kobiet zamężnych. AC Fot. Łukasz Kulicki https://m.wmwm.pl/2023/07/orig/003-8566.jpg
Wieczory zamkowe - cykl Cymelia
Wynik: 12 2011-02-04 00:00:00Olsztyńskie banknoty Zofia Januszkiewicz Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Na terenie Prus Wschodnich w obiegu były przede wszystkim pieniądze emitowane przez Bank Rzeszy. Obok nich pojawiały się pieniądze zastępcze, wydawane przez władze prowincji, powiatów, gmin lub miast. Emitentami były również niektóre firmy i zakłady. Pieniądze zastępcze mogły mieć formę monet lub banknotów, miały różne nazwy i nominały. Pełniły nie tylko funkcje ekonomiczne, ale niosły często również treści propagandowe, pamiątkowe i historyczne. W Olsztynie emitowano monety i banknoty zastępcze od 1914 do 1923 roku. Znaczna ich część znajduje się w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur i to one właśnie będą zaprezentowane. Scharakteryzowane zostaną ich funkcje, nominały, okoliczności emisji, omówiona ikonografia, treści propagandowe, okres obiegu, sposób wymiany. Na szczególną uwagę zasługują banknoty olsztyńskie pozyskane w 2002 roku. 15 grudnia 2002 r.- zamek olsztyński Pamiątka wileńska - mgrCelina Grabowska Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Wszyscy lubimy podróże sentymentalne w przeszłość, szczególnie te, które dotyczą nas samych lub naszych znajomych i bliskich. Pretekstem do takiej wędrówki z pewnością może stać się fotografia, która przeniesie nas do międzywojennego Wilna. Tam, na Uniwersytecie Stefana Batorego, od 1923 roku istniał „Akademicki Klub Włóczęgów Wileńskich.” Nie ma prawie ani jednej organizacji na terenie Uniwersytetu gdzie by nie było włóczęgów i nie ma żadnej pracy społecznej czy imprezy organizowanej przez włóczęgów, dokąd by nie były wciągane jak najszersze rzesze akademickie” – donosił „Dziennik Wileński” Nr 279 z 4 grudnia 1929 roku. Członkowie klubu uprawiali włóczęgę fizyczną i duchową. Obok wypraw turystycznych organizowali imprezy o charakterze kulturalnym. Wielu z nich należało do koła muzycznego i teatralnego. Działalność klubu miała duży wpływ na życie kulturalne miasta, a mieszkańcy Wilna rozpoznawali włóczęgów po ich charakterystycznych nakryciach głowy. Wśród członków klubu znajdują się nazwiska powszechnie znane, np. Czesława Miłosza, Lecha Beynara (Paweł Jasienica), Teodora Bujnickiego, Stefana Jędrychowskiego, Antoniego Bohdziewicza, Wacława Korabiewicza. Klubowe idee i pamiątki trafiły do Olsztyna z włóczęgą „Kikim”, czyli z Czesławem Hermanem. Fotografia, którą prezentujemy, należy do cennych pamiątek wileńskich związanych z Klubem Włóczęgów. Przedstawia członków tej organizacji, jej atrybuty, oddaje atmosferę spotkań . 17 listopada2002 r.- zamek olsztyński Opowieść z morałem o proporcach z blachy Andrzej Rzempołuch Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Z początkiem XVII wieku – a może nawet wcześniej, lecz brak na to dowodów materialnych – w kościołach Prus Książęcych zaczęły się pojawiać chorągwie. Nie były to chorągwie kościelne, lecz całkiem prywatne, poświęcone osobom, których odejście do innego świata pogrążyło w żałobie rodziny, przyjaciół, towarzyszy broni. W tak specyficznym środowisku sztuki protestanckiej jak Prusy Książęce w XVII i XVIII wieku, z nadzwyczaj dobrym skutkiem przyswojono tę w gruncie rzeczy sarmacką, charakterystyczną dla kultury staropolskiej, formę upamiętniania zmarłych. Chorągwie „radosne” (niem.Freuden-Fahnen), w kolorze białym, czerwonym i błękitnym, na jednej stronie zawierały opis czynów zmarłego, na drugiej – przedstawienia herbów, postaci alegorycznych i atrybutów wojennych; w bordiurze występował motyw lauru. Czarne chorągwie żałobne (niem.Trauer-Fahnen) były zdobione wyobrażeniami „akcesoriów śmierci”, jak nazywano kosy, sierpy, klepsydry i cyprysy. Wypisywano tam niemieckie wiersze – stanowiące „wypowiedzi zmarłego” – w których deklarował on swą wiarę w miłosierdzie Boże i nadzieję zmartwychwstania. Chorągwie były wystawiane przy katafalku, następnie niesiono je podczas pogrzebu, po czym – według obowiązującego zwyczaju – zawieszano, wraz z elementami uzbrojenia i insygniami, w pobliżu miejsc pochówków, przeważnie w części patronackiej kościołów. Wisiały tam aż spadły. Wnętrza kościołów dworskich, przepełnione dziełami sztuki i sprzętami, ograniczały możliwość stawiania coraz to nowych monumentalnych nagrobków i epitafiów. Na równi więc brak miejsca w świątyniach, jak również myśl o trwałym upamiętnieniu tak pięknie obrazowanych czynów zmarłych bohaterów, doprowadziły ostatecznie do powstania pod koniec XVII wieku chorągwi metalowych, mających funkcjestricteepitafijne. Ich program treściowy osiągnął pod każdym względem kulminację. W warstwie obrazowej mamy tu bowiem reprezentacyjne portrety mężów czynu: zbrojnych i gotowych, w pozie wiecznej adoracji i wiecznego czuwania, dzierżących insygnia dowódcze. Namalowane w tle inne atrybuty władzy i profesji, drzewa genealogiczne – tworzą splendor, który okrywał również żyjących. Warstwę tekstową stanowią na chorągwiach napisy biograficzne, epitafia (także wierszowane), cytaty z Pisma Świętego i sentencje z klasyków. Fakty z bohaterskiej biografii zmarłych mógł poznać każdy członek zboru, opisywano je bowiem po niemiecku (wyjątkiem jest chorągiew Jana Kreytzena z Piast Wielkich, którą pokażemy podczas wykładu); dla epitafiów i tekstów panegirycznych przeznaczony był język ludzi wykształconych – łacina. Chorągwie pozostają nieocenionym – i wciąż nie docenionym – źródłem do badań nad biografistyką, portretem, heraldyką, obyczajem, barokową literaturą panegiryczną i zagadnieniami kultury materialnej. Po 1945 roku ocalało na terenie dawnych Prus Książęcych tylko 11 chorągwi: 3in situ, w kościołach dawniej luterańskich (jedna w Suszu, dwie w Szestnie), 7 w zbiorach muzealnych (4 w muzeum w Kętrzynie, 3 w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie; 2 z nich są wykonane z metalu) oraz jedna zapewne w zbiorach prywatnych. Wszystkie chorągwie zachowane w kościołach (oczywiście z blachy) reprezentują późną fazę tej dziedziny sztuki funeralnej. A zapowiadany morał? Można być bohaterem, ale bez chorągwi po pewnym czasie nikt o tym nie będzie pamiętał. 20 października 2002 r. sale kopernikowskie zamku olsztyńskiego Waza z Kadyn Barbara Głuchowska Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Obiekt będący tematem cymeliów pochodzi z jedynej na terenie Prus Wschodnich wytwórni ceramiki artystycznej i jednej z ciekawszych w Europie. Kadyńska Królewska Wytwórnia Majoliki powstała dzięki staraniom Cesarza Niemiec Wilhelma II, który w trosce o rozwój przemysłowy Prus Wschodnich stworzył w 1905 roku zakład ceramiki artystycznej przekształcając, dzięki pomocy Ludwika Menzla - znanego rzeźbiarza niemieckiego, istniejącą w Kadynach cegielnię.W początkowym okresie wytwarzano w Kadynach wyroby artystyczne wzorowane na motywach etruskich i greckich oraz kopiowano majolikę włoskiego renesansu. Przez cały okres istnienia wytwórni Cesarz interesował się stroną artystyczną wyrobów kadyńskich opiniując każdy nowy projekt. W 1911 roku Kadyny uzyskały dwie nagrody na wystawie światowej w Turynie. Po 1918 roku wytwórnia wypracowała swój indywidualny styl, tak charakterystyczny, że nie można pomylić go ze stylem żadnej innej wytwórni europejskiej. Jest to styl określany jako „brg”, czyli blau – rot – gold, stworzony przez Wilhelma Dietricha w 1927 roku. Przedmioty powstałe w najlepszym dla wytwórni okresie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, które trwa do dziś. Po wojnie, w latach pięćdziesiątych, grupa polskich artystów rzeźbiarzy próbowała wskrzesić działalność wytwórni. Niestety, po kilku latach wytwórnia ostatecznie upadła. Waza powstała w najświetniejszym okresie działalności Kadyn , w latach trzydziestych XX wieku. Projektantem formy jest Hans Hoffenrichter, ilustrator i rzeźbiarz, projektant ceramiki użytkowej, twórca tego typu naczynia, cieszącego się ówcześnie ogromnym powodzeniem. Dekorację malarską opracował Wilhelm Dietrich, malarz, a od 1945 roku dyrektor Kadyńskich Wytwórni Majoliki. Nie jest to jedyny przedmiot z tej fabryki w zbiorze ceramiki Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Jest ich osiem i reprezentują różne etapy działalności tej znanej wytwórni. Są to wazony, wazoniki, popielniczki i drobne formy figuralne. Przedmioty te będą eksponowane i omawiane wraz z wazą na wieczorze zamkowym. 2 września2002 r.- zamek olsztyński Wędrowanie w dziejach. Na podstawie XVIII-wiecznej mapy Prus drMałgorzata Gałęziowska Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” „Tylko takiego zwiedzającego obce kraje i starannego ich obserwatora wolno nazwać podróżnym, który odbywa wędrówkę nie z lekkomyślności, ale dla pożytku.” Wędrowanie czyli pokonywanie trudności, odległości, lęku związanego z nieznanym.... Wędrowanie motywowane dążeniem do zdobycia wiedzy, ogłady, spowodowane zagrożeniem, koniecznością zarobku. Wędrowanie jako pielgrzymka, podróż handlowa. W XVIII wieku wybierający się w drogę człowiek planował swoją podróż w oparciu o mapy, przewodniki, a będąc w drodze korzystał z pomocy miejscowych ludzi, umownych znaków na rozstajach dróg, słońca i gwiazd. Wędrowanie z mapą w ręku na ogół mijało się z celem ze względu na niedogodną skalę, zbyt dużą ogólnikowość i raczej dekoracyjne funkcje wytworów ówczesnej kartografii, chociaż w połowie XVIII stulecia francuscy kartografowie wysoko podnieśli poprzeczkę i nie mieli sobie równych spośród innych szkół kartograficznych publikujących w tym czasie. Mapy z francuskich wydawnictw kartograficznych osiągnęły nieznany ówcześnie poziom dokładności, chociaż były mniej dekoracyjne w porównaniu w mapami holenderskimi. Rytowana we francuskiej oficynie mapa Prus pochodzi z połowy XVIII wieku. Jej wydawcą jest Gilles Robert de Vaugondy, który żył w latach 1688-1766 i był najbardziej znaczącym francuskim wydawcą atlasów tego okresu. Jako kuzyn Pierre’a Moulard-Sanson był głównym spadkobiercą tej sławnej oficyny. Po śmierci innego francuskiego kartografa, Huberta Jaillot, Robert nabył pozostałe po nim materiały do map samoistnych oraz atlasów i użył je do opracowywania własnych dzieł. Robert, który także był znany jako „le Sieur” i który korzystał z przydomka „de Vaugondy” po nobilitacji, prowadził swoją oficynę do śmierci. Następnie firmę przejął jego syn Didier Robert de Vaugondy (1723-1786). Podróżny wyruszający w drogę przez Prusy, musiał być przygotowany na wiele wysiłku, a mapa Prus Roberta, mimo niewątpliwej staranności wykonania, nie informowała podróżnego o wszystkich czekających go niespodziankach. Studiujący ją człowiek nie dowiadywał się niczego o jakości dróg i bezdroży, którymi miał się poruszać, o warunkach panujących w gospodach, o bezpieczeństwie wędrowania. Za to mógł być pewien, że wiele przeżyje, a jego życie nie będzie już takie samo. Pewien XVII-wieczny młodzieniec wróciwszy do domu, rzekł: „Ja to już nie ja”. Tak go zmieniła podróż. Czy wędrowcy XXI wieku też wracają z podróży aż tak odmienieni? 9 czerwca2002 r. - zamek olsztyński Sąd nad historią: Albrecht Fryderyk Hohenzollern– głupkowaty książę? Andrzej Rzempołuch Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Jedyny znany w polskich zbiorach portret drugiego księcia w Prusiech, nieszczęśliwego Albrechta Fryderyka Hohenzollerna (1553–1618), znajduje się oczywiście w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur. Dlaczego oczywiście? A dlatego, że – po pierwsze – akurat nasze muzeum jest najlepszym miejscem dla takich dzieł, a po wtóre – działa tu pewna prawidłowość albo zrządzenie losu: jeżeli czegoś bardzo poszukiwanego z rozproszonej spuścizny artystycznej dawnych Prus Książęcych nie ma w olsztyńskim muzeum, to znaczy, że nie ma tego nigdzie lub może to się znajdować tylko i wyłącznie pod wiadomym adresem.12 maja podejmę się obrony zaszczutego przez nieprzyjazne otoczenie, z wychowawcą Kasprem Lehndorffem na czele, niesłusznie oskarżanego o chorobę umysłową księcia, którego jedyną winą było mimowolne i zupełnie nie uświadomione stanięcie na drodze brandenburskiej ekspansji na wschód. Szczęście znalazł w życiu rodzinnym, co w tamtych czasach i tamtych kręgach społecznych nie było takie oczywiste. Objawy domniemanej choroby spisywał w dzienniku sam Łukasz David, notabene olsztyniak, ceniony i jak najbardziej poważany przez potomnych jako kronikarz i dziejopis. To doprawdy wzorcowy przykład „robienia z kogoś wariata”. 11 lutego 1573 roku dwudziestoletniemu księciu nie pozwolono pójść na maskaradę, 5 października żądał wina, ale go nie otrzymał, a 11 tegoż miesiąca dostał posiłek na cynowych misach! 13 października został obrażony przez posła magrabiowskiego Wambacha, natomiast 14 – w dzień ślubu z księżniczką klewijską Marią Eleonorą! – nie otrzymał z początku stroju narzeczeńskiego „z powodu złego zachowania”. Gdyby ścierpiał wszystkie te zniewagi, byłby pierwszym luterańskim świętym. Branderburczycy wiedzieli, co robią: chory umysłowo był dziad młodego księcia, Fryderyk, objawy choroby wykazywał sam Albrecht, sprawca sekularyzacji zakonu krzyżackiego w Prusach; bezwzględnie chorzy byli teść, Wilhelm klewijski, i szwagier, Jan Fryderyk. Nietrudno było umieścić w tym gronie młodego, trzymanego przez zdziwaczałego ojca z dala od ludzi Albrechta Fryderyka. Po sześciu latach systematycznych starań, w roku 1578, został odsunięty od władzy i oddany pod kuratelę margrabiego Jerzego Fryderyka. Pięćdziesiąt lat później mąż wnuczki Albrechta Fryderyka Hohenzollerna, jak najbardziej zdrowy na umyśle Gustaw Adolf Waza, zawojował znaczną część środkowej Europy, a po następnych niespełna dwudziestu – Karol Gustaw (z linii sudermańskiej) porwał się na słabnącą Rzeczpospolitą. Prusami rządził podówczas wnuk „głupkowatego księcia”, Fryderyk Wilhelm, zwany wielkim elektorem, który skorzystał z okazji i przez cztery lata okupował Warmię. Portret z olsztyńskich zbiorów przedstawia inteligentnego subtelnego młodzieńca, który urodę i charakter odziedziczył po matce, co w tamtych czasach nie rokowało dobrze w dorosłym życiu. Nawet obecnie nie wydaje się to właściwe. My podziwiamy dzieło sztuki, doskonały obraz nieznanego malarza. Należy jednak mieć świadomość, że za każdym portretem kryje się człowiek ze swoim życiem, czyli – historia. Artyści jako jej świadkowie, to problem nadal żywy i budzący spory. Ważne, by nie spierać się w sprawach błahych 12 maja 2002 r. sale kopernikowskie zamku olsztyńskiego. Wczesnośredniowieczne naczynie drewniane z Kornieten na Sambii dr Mirosław Hoffmann Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua“ Kornieten to nieistniejący już folwark w południowej części Sambii – krainy stanowiącej we wczesnym średniowieczu terytorium Sambów, wiodącego plemienia pruskiego. W literaturze archeologicznej miejscowość ta odnotowana została już w 1883 roku, w związku z odkryciem rozległego cmentarzyska z okresu wpływów rzymskich oraz wczesnego średniowiecza. Obecnie grunty dawnego folwarku należą do miejscowości Lublino. Z dawnego Kornieten pochodzi jeden z najbardziej interesujących zabytków archeologicznych w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, drewniane naczynie – dłubanka. Jest to mało efektowne, nieduże naczynie o wysokości 15 cm, średnicy wylewu 13 cm oraz średnicy dna wynoszącej od 5,5 do 7,5 cm. Kawałek pnia dębu, z którego je wydłubano ma wiele słojów. Z tego względu człowiek, który wykonywał naczynie miał problemy z nadaniem mu odpowiedniej formy, niemniej jego wysiłki ocenić należy pozytywnie – naczynie uzyskało względnie regularny kształt, ma dość cienkie ścianki (1,2 cm), a pod krawędzią dwa naprzeciwległe otworki o średnicy 1 cm każdy. Bardzo interesujące są okoliczności związane z pozyskaniem naczynia. Odkryte ono zostało 26 września 1939 roku przez robotnika Alberta Meiera w bagiennym terenie podczas prac ziemnych związanych z budową kanału. Po zgłoszeniu znaleziska, już następnego dnia na miejsce odkrycia przybył młody archeolog z Urzędu Konserwatorskiego w Królewcu, dr Dietrich Bohnsack. Zanotował on, że naczynie wystąpiło w złożach holoceńskich, na głębokości 2,5 m, a także pobrał próbkę ziemi do badań palinologicznych. Bohnsack zarejestrował również miejsce odkrycia, notując że naczynie znaleziono w odległości 7,5 m na wschód od brzegu niedużej rzeczki GreibauerMűhlenfliess, a więc w pobliżu odkrytego kilkadziesiąt lat wcześniej cmentarzyska. Odkrycie naczynia bez innych współwystępujących z nim zabytków ograniczyło naturalnie możliwości jego datowania. W celu określenia chronologii tego zabytku zwrócono się zatem do Hugo Grossa – nauczyciela gimnazjum męskiego w Olsztynie. Na czym polega wyjątkowość naczynia z Kornieten, z jakiego czasu ono pochodzi, dlaczego decydujący głos w kwestii jego datowania należał do skromnego nauczyciela biologii? Odpowiedź na te pytania uzyskacie Państwo podczas spotkania w olsztyńskim zamku. 21 kwietnia 2002 r. sale kopernikowskie zamku olsztyńskiego. „Pochód koronacyjny i jego uczestnicy” – Zapis wydarzeń historycznychw formie albumu z rycinami.Koronacjawielkiego elektora Fryderyka IIIna króla Prus Fryderyka Iw kościele zamkowym w Królewcu18 stycznia 1701 roku Iwona B. Kluk Koncert kameralny zespół ”Pro Musica Antiqua” Dnia 18 stycznia 1701 roku, w Królewcu, elektor brandenburski Fryderyk III Hohenzollern – w otoczeniu całego dworu – koronował się na „króla w Prusiech”, przyjmując imię Fryderyka I (zob. A. Czubiński, J. Strzelczyk,Zarys dziejów Niemiec, Poznań 1986, s. 179). Fakt ten miał ogromne znaczenie historyczne ze względu na wzrost pozycji Fryderyka, który od tej pory czuł się równy wobec cesarza Leopolda I Habsburga. Faktyczny wzrost pozycji Fryderyka pochodził z jego panowania na terytorium, które nie wchodziło w skład Rzeszy Niemieckiej. W sytuacji, gdy oba państwa walczyły o powiększenie swoich terytoriów, może wydać się niezrozumiałe zachowanie cesarza Leopolda, który „pod swoim bokiem” zezwolił na koronację jednego z siedmiu podległych mu elektorów niemieckich. Wytłumaczenie znajduje się w warunkach sojuszu zawartego między państwami. Zgoda cesarza była formą zapłaty za poparcie polityczne i militarne, jakiego udzielił Leopoldowi Fryderyk III. W zamian za poparcie interesów Habsburgów w Hiszpanii, wsparcie w walce o tron cesarski w Niemczech oraz „użyczenie” Leopoldowi ośmiotysięcznego korpusu wojskowego, cesarz wyraził zgodę na wywyższenie księstwa Prus do rangi królestwa pod warunkiem, że koronacja Fryderyka III będzie miała miejsce poza terenem Rzeszy. Ogromne znaczenie tego wydarzenia dla Państwa Pruskiego nie ulega wątpliwości. Ważność wydarzenia znalazła odzwierciedlenie w przepychu uroczystości koronacyjnych. Fryderyk Hohenzollern, znany z uwielbienia dla rozbudowanego ceremoniału dworskiego i wystawnych przyjęć, przygotował swoją koronację z ogromnym pietyzmem. Orszak towarzyszący Fryderykowi i jego małżonce z Berlina do Królewca liczył 300 karoc. Koronację urządzono w mieście, w którym Fryderyk od dawna wspierał rozwój tamtejszego Uniwersytetu Albertyny (nota bene przedstawiciele uniwersyteccy wzięli udział w pochodzie), a członkowie pruskiej arystokracji piastowali wysokie godności w państwie (w opisie uczestników pojawiają się Dohnowie i Kreytzenowie). Ceremonii towarzyszyło ustanowienie (i pierwsze nadania) najwyższego odznaczenia pruskiego – Wielkiego Orderu Orła Czarnego. Kilka miesięcy po koronacji ukazał się w Berlinie opis wydarzeń pt. „Preußischen Krönungsgeschichte” autorstwa Johanna von Bessera, nadwornego poety i mistrza ceremonii. Do drugiego wydania relacji Bessera dodano tablice z ilustracjami, które stanowiły znakomite dopowiedzenie opisu. Autorem scen był nadworny miedziorytnik – Johann Georg Wolffgang, znany z wielu ciekawych prac wykonanych na zlecenie króla. Niektóre ilustracje, np. strona tytułowa, portret Fryderyka I czy portret królowej Zofii Karoliny, Wolffgang wykonał w oparciu o wzory malarskie Johanna Fryderyka Wenzla st. i Gedeona Romandona. Dzieło składa się z dwudziestu tablic. Poczynając od strony tytułowej oraz portretów króla i królowej przedstawiono obwieszczenie królestwa pruskiego, koronację w kościele zamkowym, ustanowienie Orderu Orła Czarnego oraz kolejność i porządek przemarszu uczestników pochodu koronacyjnego; na zakończenie umieszczono dwie sceny ilustrujące świętowanie dnia koronacji przez naród pruski. Przygotowanie i wykonanie tablic miedziorytniczych zajęło Wolffgangowi wiele lat. Jest prawdopodobne, że ich autor miał świadomość pracy nad dziełem, które będzie miało wymiar historyczny. Album wydano w Berlinie w 1712 roku, rok przed śmiercią króla Fryderyka I. Jest ważnym materiałem źródłowym, opracowanym na podstawie relacji świadków, na temat wydarzeń z 18 stycznia 1701 roku, wielokrotnie wznawianym i wykorzystywanym przez innych rytowników i historyków. 17 marca 2002 r. sale kopernikowskie zamku olsztyńskiego. O Mikołaju Kopernikuna obrazie Jana Matejki Janusz Cygański Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” W 1873 roku Jan Matejko namalował obraz „Rozmowa z Bogiem”. To niewątpliwie jedno z bardziej znanych dzieł Matejki i jeden z najbardziej rozpowszechnionych wizerunków Mikołaja Kopernika. Obraz jest własnością Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i tam też w Auli Collegium Novum się znajduje. W 1991 roku, na zlecenie Muzeum Warmii i Mazur, Zdzisław Pabisiak wykonał kopię tego słynnego płótna. Dziś zdobi ona jedną z sal olsztyńskiego zamku. W jakich okolicznościach powstawał obraz Jana Matejki, na ile dzieło jest bliskie pierwszym szkicom, kto pozował artyście, a zatem kogo tak naprawdę widzimy spoglądając na postać astronoma? Na te i inne pytania znaleźć będzie można odpowiedź podczas kolejnego niedzielnego spotkania w Muzeum. To, na które właśnie zapraszamy zostało przygotowane z okazji 529 rocznicy urodzin astronoma. 17 lutego 2002 r.- zamek olsztyński O twardej mycce czyli warmińskim czepcuz początku XIX wieku Elżbieta Kaczmarek Koncert kameralny zespół „Pro Musica Antiqua” Najstarsze informacje o nakryciach głowy kobiet na Warmii i Mazurach pochodzą z XVII wieku. Na rycinach z tej epoki widoczny jest gładki, ściśle przylegający do głowy czepek (mapaJózefa Narońskiego z 1666 r., rycina publikowana w książce E. Weisego, wydanej w Elblągu w 1935 r. i w książce Ch. Hartknocha, wydanej w Lipsku w 1684 r.). Codzienne nakrycie głowy stanowiły chustki wełniane, perkalowe, płócienne, wiązane pod brodą. Odświętnym natomiast nakryciem głowy był czepek występujący w kilku odmianach. Wśród nich najpiękniejsze były czepce warmińskie zwane „twardymi myckami”, noszone w dni uroczyste przez najbogatsze kobiety – gburki, bowiem koszt takiego czepca był dość znaczny. Jego cena wahała się w granicach 10 – 50 talarów, tj. 30 – 150 marek . Dla porównania – kosiarz zarabiał dziennie 20 fenigów, więc by zarobić jednego talara trzeba było kosić 15 dni. Czepki te nie były wyrobami ściśle ludowymi, ponieważ zamawiano je u zakonnic Katarzynek, których konwenty znajdowały się w Braniewie, Dobrym Mieście, Ornecie, Lidzbarku Warmińskim i Reszlu. Stąd na „gelonkach”, czyli denkach czepków znajduje się haft wykonany złotą i srebrną nicią na jedwabiu, a motywy hafciarskie są identyczne lub niesłychanie podobne do tych, które spotykamy na tkaninach liturgicznych. Czepek składał się z denka, otoku i wstążek. Denko miało kształt podkowy, u dołu było załamane i marszczone w 6 – 13 fałd. Otok był sierpowaty, obszyty szeroką, złotą koronką i wykończony w miejscu połączenia otoku z denkiem węższą, również złotą, koronką. Koronkę na otoku przykrywała drobno plisowana, tiulowa falbana, wykończona białą koronką. Z tyłu czepka, u dołu denka, znajdowała się kokarda z szerokiej, białej jedwabnej lub atłasowej wstążki z żakardowym wzorem kwiatowym jednobarwnym albo kolorowym. Podobna kokarda znajdowała się z przodu, pod brodą. Końce kokardy z przodu i z tyłu były wydłużone i sięgały tali. Z przodu kokarda była umocowana do czepka wstążkami zakrywającymi policzki. Ta część wstążek była drobno plisowana i podszyta płócienną taśmą. Denko czepka było usztywnione tekturą, od wewnątrz wyłożoną płócienną podszewką, a na zewnątrz pokryte jedwabiem z haftem złotym lub srebrnym, uzupełnionym cekinami, koralikami itp. Ten rodzaj czepków był w użyciu do około 1880 roku. W okresie późniejszym pojawiły się czepki o denkach pokrytych barwnym haftem, wykonanym jedwabną nicią o otoku ozdobionym koronką szydełkową .Ten typ czepków wykonywały już nie zakonnice, lecz ich uczennice świeckie nie dysponujące tak kosztownym materiałami. Czepek, jako drogocenny przedmiot, był używany jedynie w wielkie święta, a poza nimi przechowywany starannie w skrzyni, w specjalnym pudełku z drewna lub plecionki wiklinowej . Stanowił składnik posagu i był dziedziczony przez kolejne pokolenia kobiet w rodzinie. Istniał też zwyczaj nakazujący pobożnym kobietom przekazywanie denek własnych czepków do ozdobienia szat i tkanin liturgicznych w pobliskim kościele. Maria Zientara – Malewska wspomina, że denko czepka jej babki - Elżbiety Kraskowej - posłużyło do ozdobienia ornatu w kościele w Brąswałdzie. Czepek ten babka otrzymała od swojego ojca w dniu ślubu. Mimo, iż czepek był składnikiem posagu, nie odgrywał żadnej roli w obrzędach weselnych, nie był też oznaką statusu mężatki. Dziewczęta również nosiły czepki, ale z węższymi, różowymi lub niebieskimi wstążkami, albo tzw. miękkie mycki, tj. czepki o takim samym kroju, lecz z denkiem z białej koronki na podkładzie z białego, różowego bądź błękitnego atłasu. Czepki, podobnie jak i inne części ludowego ubioru, zaczęły zanikać w naszym regionie stosunkowo wcześnie, bo już w końcu XIX stulecia. Obecnie spotkać je można jedynie w zbiorach muzealnych. 27 stycznia 2002 r. sale kopernikowskie zamku olsztyńskiego.
https://muzeum.olsztyn.pl/1436,wieczory-zamkowe-cykl-cymelia.html
Opcje wyszukiwania
Sortuj wyniki wg
Wyszukaj tylko