Jak za pomocą zwykłej puszki i miesięcy cierpliwości uwiecznić pozorny ruch słońca nad Olsztynem.
Odwiedzający zamek w Olsztynie doskonale wiedzą, że to miejsce szczególne. To właśnie tutaj znajduje się jedyny, oryginalny i ocalały do naszych czasów przyrząd astronomiczny wykonany ręką Mikołaja Kopernika – słynna tablica eksperymentalna, na której wielki astronom wyznaczał moment równonocy wiosennej. Po pięciu wiekach słońce nad olsztyńskim zamkiem zostało „złapane” ponownie, jednak w zupełnie inny, na wskroś artystyczny sposób.
Od listopada ubiegłego roku do lutego bystrzy przechodnie spoglądający na okna pod dachem zamkowej baszty mogli dostrzec zagadkowe, srebrne walce. Dziś możemy wreszcie odsłonić tajemnicę i zaprezentować spektakularne efekty tej akcji. To rezultat projektu solarigraficznego autorstwa Aleksandry Mruk, zrealizowanego w ramach jej pracy dyplomowej w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych im. Jana Matejki w Nowym Wiśniczu.
Dzięki zaangażowaniu autorki oraz otwartości pracowników Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie powstał unikalny obraz pozornego ruchu słońca na olsztyńskim niebie, zarejestrowany bezpośrednio z zamkowej wieży.
O samym projekcie i technice opowiada jego pomysłodawczyni, Aleksandra Mruk:
„Projekt polegał na stworzeniu panoram solarigraficznych we wszystkich województwach, lecz ostatecznie udało się go zrealizować w czternastu z nich. Co zabawne, początkowo myślałam, że uda się co najwyżej w pięciu.
Solarigrafia jest techniką fotografii otworkowej polegającą na kilkumiesięcznym naświetlaniu materiału światłoczułego, dzięki czemu otrzymujemy obrazy ukazujące ruch słońca na przestrzeni kilku miesięcy. Nie jest to fotografia cyfrowa, jaką dziś zna każdy. W przeciwieństwie do niej nie jest idealna, perfekcyjna ani przewidywalna. Jest za to niepowtarzalna i zaskakująca – nawet sam autor nie jest w stanie przewidzieć końcowego efektu. Można jedynie mieć nadzieję, że będzie on zbliżony do naszych wyobrażeń. Efekt solarigrafii niemal zawsze przewyższa oczekiwania.”
Jak przyznaje autorka, jej celem było stworzenie nowatorskich panoram 360-stopniowych z każdej lokalizacji – coś, czego wcześniej w tej technice nigdzie nie zaprezentowano. Realizacja tego założenia wymagała jednak ogromu pracy logistycznej oraz technicznej, a czasem... mierzenia się z procedurami bezpieczeństwa.
„Solarigrafia, często przez organy bezpieczeństwa kraju, brana jest za atak terrorystyczny. Nie ma się co dziwić, aparaty wyglądają jak małe bomby – srebrne, a w moim przypadku połączone po kilka, ustawione na dachu, moście lub innym dostępnym dla oczu miejscu. Dużą częścią tej pracy jest walka o to, aby nie zostać posądzonym o zamach, wieszając w całej Polsce około 200 takich »bomb«. Dlatego najdłuższym procesem było pozyskiwanie pozwoleń.
Ten temat dyplomowy narodził się po lekcji z solarigrafii i późniejszych własnych próbach. Doszłam już chyba do perfekcji w wykonywaniu aparatów, choć tutaj wszystko może się zdarzyć i nigdy nie ma stuprocentowej pewności sukcesu. Niby całkiem to proste – zrobić dziurkę w puszce, wyszlifować ją na gładko, umieścić papier światłoczuły w środku, zamknąć szczelnie, zawiesić i czekać. Ale zrobić 198 aparatów z największą możliwą precyzją staje się już sporym wyzwaniem.”
Jednym z kluczowych punktów na mapie projektu stał się właśnie Olsztyn. Sukces tego przedsięwzięcia w tym regionie nie byłby możliwy bez przychylności ludzi. Aleksandra kieruje szczególne podziękowania do pracowników Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, których wsparcie umożliwiło bezpieczny montaż i kilkumiesięczną, niezakłóconą ekspozycję aparatów na zamkowej baszcie.
„Nazywam się Ola. Fotografią zajmuję się z czystej pasji. Lubię odkrywać jej nowe obszary i przekraczać własne granice, a ten projekt jest tego najlepszym przykładem” – podsumowuje młoda artystka.
Zapraszamy do śledzenia galerii i odwiedzin olsztyńskiego zamku, by na własne oczy zobaczyć, jak niesamowicie splata się dawna historia, astronomiczne dziedzictwo Kopernika oraz współczesna, nostalgiczna sztuka fotografii analogowej.
Od listopada ubiegłego roku do lutego bystrzy przechodnie spoglądający na okna pod dachem zamkowej baszty mogli dostrzec zagadkowe, srebrne walce. Dziś możemy wreszcie odsłonić tajemnicę i zaprezentować spektakularne efekty tej akcji. To rezultat projektu solarigraficznego autorstwa Aleksandry Mruk, zrealizowanego w ramach jej pracy dyplomowej w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych im. Jana Matejki w Nowym Wiśniczu.
Dzięki zaangażowaniu autorki oraz otwartości pracowników Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie powstał unikalny obraz pozornego ruchu słońca na olsztyńskim niebie, zarejestrowany bezpośrednio z zamkowej wieży.
O samym projekcie i technice opowiada jego pomysłodawczyni, Aleksandra Mruk:
„Projekt polegał na stworzeniu panoram solarigraficznych we wszystkich województwach, lecz ostatecznie udało się go zrealizować w czternastu z nich. Co zabawne, początkowo myślałam, że uda się co najwyżej w pięciu.
Solarigrafia jest techniką fotografii otworkowej polegającą na kilkumiesięcznym naświetlaniu materiału światłoczułego, dzięki czemu otrzymujemy obrazy ukazujące ruch słońca na przestrzeni kilku miesięcy. Nie jest to fotografia cyfrowa, jaką dziś zna każdy. W przeciwieństwie do niej nie jest idealna, perfekcyjna ani przewidywalna. Jest za to niepowtarzalna i zaskakująca – nawet sam autor nie jest w stanie przewidzieć końcowego efektu. Można jedynie mieć nadzieję, że będzie on zbliżony do naszych wyobrażeń. Efekt solarigrafii niemal zawsze przewyższa oczekiwania.”
Jak przyznaje autorka, jej celem było stworzenie nowatorskich panoram 360-stopniowych z każdej lokalizacji – coś, czego wcześniej w tej technice nigdzie nie zaprezentowano. Realizacja tego założenia wymagała jednak ogromu pracy logistycznej oraz technicznej, a czasem... mierzenia się z procedurami bezpieczeństwa.
„Solarigrafia, często przez organy bezpieczeństwa kraju, brana jest za atak terrorystyczny. Nie ma się co dziwić, aparaty wyglądają jak małe bomby – srebrne, a w moim przypadku połączone po kilka, ustawione na dachu, moście lub innym dostępnym dla oczu miejscu. Dużą częścią tej pracy jest walka o to, aby nie zostać posądzonym o zamach, wieszając w całej Polsce około 200 takich »bomb«. Dlatego najdłuższym procesem było pozyskiwanie pozwoleń.
Ten temat dyplomowy narodził się po lekcji z solarigrafii i późniejszych własnych próbach. Doszłam już chyba do perfekcji w wykonywaniu aparatów, choć tutaj wszystko może się zdarzyć i nigdy nie ma stuprocentowej pewności sukcesu. Niby całkiem to proste – zrobić dziurkę w puszce, wyszlifować ją na gładko, umieścić papier światłoczuły w środku, zamknąć szczelnie, zawiesić i czekać. Ale zrobić 198 aparatów z największą możliwą precyzją staje się już sporym wyzwaniem.”
Jednym z kluczowych punktów na mapie projektu stał się właśnie Olsztyn. Sukces tego przedsięwzięcia w tym regionie nie byłby możliwy bez przychylności ludzi. Aleksandra kieruje szczególne podziękowania do pracowników Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, których wsparcie umożliwiło bezpieczny montaż i kilkumiesięczną, niezakłóconą ekspozycję aparatów na zamkowej baszcie.
„Nazywam się Ola. Fotografią zajmuję się z czystej pasji. Lubię odkrywać jej nowe obszary i przekraczać własne granice, a ten projekt jest tego najlepszym przykładem” – podsumowuje młoda artystka.
Zapraszamy do śledzenia galerii i odwiedzin olsztyńskiego zamku, by na własne oczy zobaczyć, jak niesamowicie splata się dawna historia, astronomiczne dziedzictwo Kopernika oraz współczesna, nostalgiczna sztuka fotografii analogowej.
















