Maria Gertnerówna (1913-1972) poznała przyszłego męża Michała Białynickiego-Birulę w Zakopanem na początku lat 30. XX w. Portret Marii jest jednym z czterech jej wizerunków, jakie wyszły spod ręki Witkiewicza.
Powstał w typie C+Co. Typ C był wykonywany dla przyjaciół, nie można go było zamówić, stanowił całkowicie autorską, subiektywną wizję modela. Symbol Co oznacza kokainę, a litery NP wykluczają palenie tytoniu. Gertnerówna została przedstawiona bez cechującej portrety w typie C deformacji. Witkacy zatrzymał młodość, urodę i smutek na portretowanej twarzy.
Teodor Białynicki-Birula (1869-1956) – właściciel największej kolekcji portretów Witkacego.
Teodor Białynicki-Birula lekarz specjalizujący się w chorobach płuc, społecznik, amatorsko zajmował się malarstwem, interesował filozofią. Był jednym z najbliższych przyjaciół Stanisława Ignacego Witkiewicza, którego poznał 1924 r. w Zakopanem, gdzie rozpoczął praktykę. I jednym z niewielu, z którym artysta nigdy nie zerwał przyjaźni, wysyłając informujący o tym fakcie list wraz z wierszem „Do przyjaciół gówniarzy”.
Białynicki-Birula nazywany przez Witkacego „Mistrzem Zasobów”, był właścicielem ponad 300 portretów i rysunków (większą kolekcję miał tylko Tadeusz Boy-Żeleński, jego „zasób” liczył ponad 600 prac, wszystkie spłonęły w Powstaniu Warszawskim). To w jego zakopiańskiej willi „Olmie”, odbywały się głośne kolacje, słynne witkacowskie „orgie”, na których nic szczególnie orgiastycznego się nie działo. Zgodnie z wymaganiem Witkacego stół musiał być suto zastawiony, a gospodarz zobowiązany do przygotowania dobrej jakości papieru i pastelowych kredek. Witkacy rysował portrety wybranych gości, a wszystkie powstałe w czasie biesiady prace przechodziły na własność gospodarza, stąd ich imponująca liczba w kolekcji. To w czasie owych „orgii” eksperymentowano z narkotykami głównie z zawierającą pejotl meskaliną, pod czujnym okiem i kontrolą dr Biruli-Białynickiego. To właśnie jemu Witkacy dedykował wiersz „Do przyjaciół lekarzy” zawierający takie strofy:
„Wszyscy to mówią, żeście truli zdradnie
Mnie dla rysunków mych aż tak bajecznych,
Że było świństwem, a nawet nieładnie,
Dawanie jadów mi tak niebezpiecznych.
(…)
Wszystko to kłamstwo! Wiedzieliście dobrze,
Żem tytan prawie, ach aż nad tytany.
Dlatego właśnie dawaliście szczodrze
Mnie to, co lubią wszystkie narkomany”.
Po śmierci doktora właścicielem kolekcji został jego syn Michał Białynicki-Birula (1911-1973), który w latach 60. zaczął wyprzedawać kolekcję, a część zajął komornik. W tym czasie wartość rynkowa dzieł Witkacego nie była wysoka, kolekcji groziło rozproszenie.
W 1965 r. ówczesny dyrektor Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku kupił 110 obrazów Witkacego z kolekcji Teodora Białynickiego-Biruli, które dały początek największemu zbiorowi prac tego artysty, stale powiększanego.
Porter Marii Gertnerówny można oglądać wśród innych prac Witkacego na wystawie "Pastele" w Zamek/Muzeum Warmińskie w Lidzbarku Warmińskim.
GP
Teodor Białynicki-Birula (1869-1956) – właściciel największej kolekcji portretów Witkacego.
Teodor Białynicki-Birula lekarz specjalizujący się w chorobach płuc, społecznik, amatorsko zajmował się malarstwem, interesował filozofią. Był jednym z najbliższych przyjaciół Stanisława Ignacego Witkiewicza, którego poznał 1924 r. w Zakopanem, gdzie rozpoczął praktykę. I jednym z niewielu, z którym artysta nigdy nie zerwał przyjaźni, wysyłając informujący o tym fakcie list wraz z wierszem „Do przyjaciół gówniarzy”.
Białynicki-Birula nazywany przez Witkacego „Mistrzem Zasobów”, był właścicielem ponad 300 portretów i rysunków (większą kolekcję miał tylko Tadeusz Boy-Żeleński, jego „zasób” liczył ponad 600 prac, wszystkie spłonęły w Powstaniu Warszawskim). To w jego zakopiańskiej willi „Olmie”, odbywały się głośne kolacje, słynne witkacowskie „orgie”, na których nic szczególnie orgiastycznego się nie działo. Zgodnie z wymaganiem Witkacego stół musiał być suto zastawiony, a gospodarz zobowiązany do przygotowania dobrej jakości papieru i pastelowych kredek. Witkacy rysował portrety wybranych gości, a wszystkie powstałe w czasie biesiady prace przechodziły na własność gospodarza, stąd ich imponująca liczba w kolekcji. To w czasie owych „orgii” eksperymentowano z narkotykami głównie z zawierającą pejotl meskaliną, pod czujnym okiem i kontrolą dr Biruli-Białynickiego. To właśnie jemu Witkacy dedykował wiersz „Do przyjaciół lekarzy” zawierający takie strofy:
„Wszyscy to mówią, żeście truli zdradnie
Mnie dla rysunków mych aż tak bajecznych,
Że było świństwem, a nawet nieładnie,
Dawanie jadów mi tak niebezpiecznych.
(…)
Wszystko to kłamstwo! Wiedzieliście dobrze,
Żem tytan prawie, ach aż nad tytany.
Dlatego właśnie dawaliście szczodrze
Mnie to, co lubią wszystkie narkomany”.
Po śmierci doktora właścicielem kolekcji został jego syn Michał Białynicki-Birula (1911-1973), który w latach 60. zaczął wyprzedawać kolekcję, a część zajął komornik. W tym czasie wartość rynkowa dzieł Witkacego nie była wysoka, kolekcji groziło rozproszenie.
W 1965 r. ówczesny dyrektor Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku kupił 110 obrazów Witkacego z kolekcji Teodora Białynickiego-Biruli, które dały początek największemu zbiorowi prac tego artysty, stale powiększanego.
Porter Marii Gertnerówny można oglądać wśród innych prac Witkacego na wystawie "Pastele" w Zamek/Muzeum Warmińskie w Lidzbarku Warmińskim.
GP