Już jutro piątego września obchodzimy Światowy Dzień Brody.
Święto zainicjowano w 2011 roku. Tradycyjnie, co roku celebrowane jest w pierwszą sobotę września. Śmiało możemy stwierdzić, że posiadanie brody jest dziś modne i popularne wśród panów. A jak było dawniej?
Ciekawy zwyczaj panował w starożytnym Egipcie. Mimo iż faraonowie nie posiadali zarostu, na specjalne uroczystości zakładali sztuczną brodę wykonaną z reguły z metalu lub kamienia. Miała ona podkreślać boski status rządzącego i upodabniać go do bogów, m.in. do Ozyrysa. Starożytni Grecy natomiast uważali brodę za symbol męskości i dojrzałości. Właśnie dlatego Zeusa ukazywano z bujnym zarostem, a Apollo posiadał gładką twarz. Miłośnikami długiej brody byli także filozofowie, którzy uznawali ją za atrybut świadczący o ich mądrości.
Rzymianie (podobno aby odróżniać się od Greków) dokładnie golili twarze. Gładkie lico miało podkreślać ich cywilizowany charakter. Kiedy jednak cesarz Hadrian przestał usuwać zarost, nastąpiła zmiana upodobań obywateli w tej kwestii. W dobie średniowiecza brodę jako symbol męstwa, mądrości i dojrzałości nosili głównie królowie i rycerze. Duchowni i mnisi byli natomiast zobowiązani do posiadania gładkiego oblicza, które miało świadczyć o ich czystości i odróżnić ich od osób świeckich. Wraz z nadejściem renesansu popularność zadbanego zarostu rośnie, czyniąc go symbolem elegancji i statusu społecznego. W XVII wieku panowie z reguły rezygnowali już z brody, zostawiając wąsy. Popularny był jednak rodzaj brody zwany potocznie „hiszpanką”. Był to rodzaj zarostu umieszczonego na środku brody, uformowanego w ostry, zwężający się ku dołowi szpic. Król Ludwik XIV wprowadził modę na gładko ogolone twarze, która panowała do XIX wieku, kiedy to zarost ponownie wrócił do łask.



MNO-121 OMO: „Portret Jana Wolferta van Brederode”, Pieter Nason, ok. 1644, olej na płótnie
MNO-120 OMO: „Portret Magnusa Ernesta Doenhoffa”,autor nieznany, ok. 1640, olej na płótnie
MNO-390 OMO: „Portret księcia Albrechta Hohenzollerna”, Adam Lange, ok. 1568, olej na płótnie
Ciekawy zwyczaj panował w starożytnym Egipcie. Mimo iż faraonowie nie posiadali zarostu, na specjalne uroczystości zakładali sztuczną brodę wykonaną z reguły z metalu lub kamienia. Miała ona podkreślać boski status rządzącego i upodabniać go do bogów, m.in. do Ozyrysa. Starożytni Grecy natomiast uważali brodę za symbol męskości i dojrzałości. Właśnie dlatego Zeusa ukazywano z bujnym zarostem, a Apollo posiadał gładką twarz. Miłośnikami długiej brody byli także filozofowie, którzy uznawali ją za atrybut świadczący o ich mądrości.
Rzymianie (podobno aby odróżniać się od Greków) dokładnie golili twarze. Gładkie lico miało podkreślać ich cywilizowany charakter. Kiedy jednak cesarz Hadrian przestał usuwać zarost, nastąpiła zmiana upodobań obywateli w tej kwestii. W dobie średniowiecza brodę jako symbol męstwa, mądrości i dojrzałości nosili głównie królowie i rycerze. Duchowni i mnisi byli natomiast zobowiązani do posiadania gładkiego oblicza, które miało świadczyć o ich czystości i odróżnić ich od osób świeckich. Wraz z nadejściem renesansu popularność zadbanego zarostu rośnie, czyniąc go symbolem elegancji i statusu społecznego. W XVII wieku panowie z reguły rezygnowali już z brody, zostawiając wąsy. Popularny był jednak rodzaj brody zwany potocznie „hiszpanką”. Był to rodzaj zarostu umieszczonego na środku brody, uformowanego w ostry, zwężający się ku dołowi szpic. Król Ludwik XIV wprowadził modę na gładko ogolone twarze, która panowała do XIX wieku, kiedy to zarost ponownie wrócił do łask.



MNO-121 OMO: „Portret Jana Wolferta van Brederode”, Pieter Nason, ok. 1644, olej na płótnie
MNO-120 OMO: „Portret Magnusa Ernesta Doenhoffa”,autor nieznany, ok. 1640, olej na płótnie
MNO-390 OMO: „Portret księcia Albrechta Hohenzollerna”, Adam Lange, ok. 1568, olej na płótnie















