Anton Hoffman "Bitwa pod Heilsbergiem"

2019-08-12 13:01:51 (ost. akt: 2019-08-12 13:48:00)

Obraz prezentowany w lidzbarskim zamku

Anton Hoffman Bitwa pod Heilsbergiem
Malarze bataliści kreują historię. Historyczne bitwy i inne wielkie wydarzenia oglądamy oczami wyobraźni ludzi, którzy sami ich nie oglądali. A już najciekawsze są wizje polskich artystów z XIX w., którzy, w zniewoleniu, żyli minioną wielką przeszłością Rzeczypospolitej. Jan Matejko pokazał światu, że to wielki książę Witold – przy pomocy dwóch dobrze umięśnionych, skąpo odzianych osobników − wygrał bitwę pod Grunwaldem. Taką lekcję odbiera przygodny obserwator.
Krwawą morską bitwę pod Lepanto z 1571 r. – która zatrzymała ekspansję imperium otomańskiego na Morzu Śródziemnym – widzimy, jak ją sobie wyobraził wybitny malarz włoski Paolo Veronese (zbiory Gallerie dell’ Accademia Wenecja). Tryumf Polaków i Litwinów nad wojskami moskiewskimi pod Orszą w 1514 r., z ponad tysiącem ukazanych postaci – jak go przedstawia obraz malarza z kręgu Cranacha st., być może Hansa Krella (Muzeum Narodowe w Warszawie). Chocimskie zwycięstwo hetmana Chodkiewicza nad Turkami w roku 1621 wspaniale zilustrował Józef Brandt (obraz z 1867 r., Muzeum Narodowe w Warszawie).
Jan III Sobieski sam zadbał, by trzy najważniejsze jego przewagi nad wrogami Rzeczypospolitej i wrogami chrześcijaństwa zostały na wieki w ludzkiej pamięci. U gdańskiego malarza Andrzeja Stecha (jeszcze jako hetman) zamówił widok bitwy pod Chocimiem w 1673 r., a nadwornemu artyście Marcinowi Altomontemu zlecił namalowanie przedstawień wiktorii wiedeńskiej i drugiej bitwy pod Parkanami. Wszystkie z pomnikowymi wizerunkami zwycięzcy, wszystkie zawisły w barokowej kolegiacie w Żółkwi (obecnie w zbiorach Lwowskiej Galerii Sztuki, eksponowane w dawnym zamku Sobieskich w Olesku). Króla Jana III w majestacie zwycięstwa ukazał Matejko na obrazie z 1883 r., darowanym papieżowi Leonowi XIII do Watykanu w dwustulecie bitwy.

Matejko działał sam, Matejko miał swoją misję. Twórca obrazu przedstawiającego bitwę pod Lidzbarkiem Warmińskim w 1807 r. działał na zamówienie. I nie kierował się osobistymi emocjami, nie czynił ze swoich obrazów ani manifestu, ani przestrogi. Anton Hoffmann (1863−1938), ur. w Bayreuth, monachijczyk z wykształcenia, który sam zaznał 9 lat wojaczki w armii bawarskiej, nie był niemieckim Matejką ani nawet Wojciechem Kossakiem. Ale odnosił sukcesy, otrzymywał zamówienia, żył z malowania wojska i wojen; był sprawnym wykonawcą dużych zleceń. Miał to szczęście, że zwracali się do niego poważni zleceniodawcy, że utrwalał farbami na płótnie – tak jak je sobie wyobraził − ważne historyczne wydarzenia. Wydarzenia krwawe, a przez to tym bardziej zapisane głęboko w pamięci narodów i ogniskujące uwagę publiczności. Nie były to epizody, trudno nazwać epizodem w wojnie Napoleona z IV koalicją bitwę pod Lidzbarkiem, skoro straty po obu stronach (poległych i rannych) wyniosły ok. 20 tys. żołnierzy na ok. 180 tys. biorących w niej udział.
Nie ma obrazów, które by pokazywały całe bitwy. Bitwa pod Lidzbarkiem rozgrywała się na obszarze ok. 60 km kw. Obraz pędzla Antona Hoffmanna przedstawia ją na niespełna 18 metrach kw. płótna. Bitwę, a nie wskazany epizod. Trzeba się uważnie wpatrzyć, aby za plecami szarżujących, jak piszemy w folderze – wściekle, czarnych huzarów, dostrzec francuskiego orła chwytanego przez huzara, który tnie po odsłoniętej głowie upadającego chorążego 55. pułku. Bitewny widok na obrazie Hoffmanna unaocznia siłę formacji, jej karność i zawziętość. Walczy ona w obronie króla i ojczyzny. Francuzi wybrali się na wyprawę, jak do Hiszpanii albo na San Domingo. Wojny wygrywają dowódcy rękami braci żołnierskiej. To jest, jak sądzę, dodatkowy przekaz tego obrazu. Huzarzy na obrazie Hoffmanna to jedna rodzina, chłop w chłopa o tej samej fizjonomii, jakby od jednego ojca albo dziada. Pradziadem czarnych huzarów spod Lidzbarka był król pruski Fryderyk II, który powołał tę formację w 1741 r.
Epizody służą personalizacji przedstawień, czasem przyciągają, a czasem odwracają uwagę. Pozostają po nich sentencje i bon moty. Bitwa ma być wygrana, więc pokazujemy, jak dajemy łupnia wrogowi albo jak wróg daje drapaka. Tego rodzaju zadanie otrzymał od cesarza Wilhelma II w 1900 r. Wojciech Kossak: zdobycie francuskiego sztandaru (orła) jest dowodem przewagi osiągniętej przez Prusaków; w tym momencie bitwa mogła się dla nich skończyć. Wiemy, że było inaczej, ale czy publiczność oglądająca obraz pobiegnie sprawdzić, jak było naprawdę? Tym bardziej, że tego do końca nie wiadomo, ponieważ zdaniem Rosjan francuskiego orła zdobyli muszkieterowie parnawscy.

Hoffmann był dobrym malarzem, ale Kossak lepszym, odnosił sukcesy w Berlinie i w Wiedniu. I chcielibyśmy jego dzieło odzyskać. Lidzbarskiego obrazu Kossaka należy więc szukać. Skoro tyle lat po II wojnie znalazł się nieznany badaczom – i nieposzukiwany − obraz Antona Hoffmanna, mamy wiarę, że Bitwa pod Lidzbarkiem pędzla Wojciecha Kossaka spoczywa gdzieś w zakamarkach bezpiecznego magazynu.

Kalendarium

« sobota, 14 grudnia 2019 »
Pn Wt Śr Czw Pt So N
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     
Zobacz pełne kalendarium »

Samorzad Wojewodztwa

Poznaj lepiej nasz region:

facebook youtube

sobota 14 Grudnia
  • Kwartalnik IV/2019
  • 90-lecie polskich szkół na Warmii i Mazurach
  • Oferta najmu sal
  • Film promocyjny Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie
  • Katalog on-line biblioteki Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie
  • Doposażenie pracowni edukacyjnych Muzeum Przyrody - baner
  • Archeologiczna mapa Olsztyna i okolic
  • Strona projektu: