Zmarła Iwona Beata Kluk

2017-04-12 07:53:06 (ost. akt: 2017-06-08 13:50:31)

Zmarła Iwona Beata Kluk
Pogrążeni w żalu zawiadamiamy, że 11 kwietnia 2017 r. w 50. roku życia zmarła w Lidzbarku Warmińskim Iwona Beata Kluk, muzealnik, związana z nami od ukończenia studiów na UMK w Toruniu w 1991 r. Kustosz w Dziale Sztuki Dawnej, w l. 2005–2008 kierownik oddziału w Lidzbarku, badaczka malarstwa portretowego i sztuki baroku, autorka wystaw i katalogów, artykułów naukowych i ważnych publikacji o charakterze edukacyjnym, żarliwa popularyzatorka wiedzy o sztuce, obdarzona darem trafiania do serc i umysłów słuchaczy.

Ceremonia żałobna w Lidzbarku Warmińskim w czwartek 13 kwietnia rozpocznie się o 14.30 w Domu Pogrzebowym „Dora” przy ul. Grunwaldzkiej, po czym udamy się na nabożeństwo w kolegiacie p.w. świętych Piotra i Pawła, a następnie odprowadzimy Iwonę na cmentarz.

Pozostaje po Niej do połowy niezapisana karta.
Żegnamy Cię, Iwona, wdzięczni za to, że byłaś z nami, choć byłaś zbyt krótko.
Dyrekcja, przyjaciele i współpracownicy z Muzeum Warmii i Mazur



WSPOMNIENIE

Gdy stanąłem nad otwartą trumną Iwony Beaty Kluk – dla mnie Iwonki – naszła mnie myśl, czy 25 lat spędzonych wspólnie w jednym zagraconym pokoju – to dużo czy mało? Wypowiedziałem ją głośno w kościele, czułem taki przymus, ponieważ zbyt często w Polsce chowa się ludzi po cichu (od muzyki abstrahuję), jakbyśmy się wstydzili, że ktoś umarł, a przecież „tego się nie robi kotu”.
Pytam i odpowiadam: Dla wielu to szmat czasu, dla młodych – nawet całe ich życie. Dla mnie to za mało o te lata, dziesiątki lat, które mają nadejść. Mnie samemu, jeszcze podczas studiów, w różnym czasie, w Warszawie i w Brodnicy, młodziutkie Cyganki wywróżyły, ile będę żyć; obie tyle samo. I tego się trzymam. Iwonie takie myśli nie zaprzątały głowy, ratio (rozum) była w tej kwestii silniejsza niż e-moveo (uczucie).
Iwona pojawiła się u mnie, jako studentka muzealnictwa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w roku 1990. Wyszła z tematem pracy magisterskiej o Józefie Korzeniewskim, artyście rodem z Lidzbarka, synu nadwornego cyrulika, którą napisała pod kierunkiem prof. Zygmunta Waźbińskiego (Józef Korzeniewski (około 1732–1780). Malarz na dworze biskupa Adama Stanisława Grabowskiego; publ. „Folia Fromborcensia” I, 1992, s. 49–71). Jeszcze nie miałem komputera, nie zapisałem wszystkich szczegółów, ale w kalendarzu odnotowałem, że była ponownie 4 kwietnia i latem 1991 r., a po miesiącach obustronnych starań – 18 listopada tegoż roku podjęła pracę w Dziale Sztuki Dawnej, początkowo dzięki funduszowi interwencyjnemu z Lidzbarka Warmińskiego. To się nazywa dobra inwestycja. Iwona odwdzięczyła się stukrotnie.
Jeżeli sensowne jest stwierdzenie, że muzealnicy robią karierę, to w wypadku Iwony przejście drogi od asystenta do kustosza (opieka nad zbiorami malarstwa i grafiki) było wyznaczone konkretnymi osiągnięciami. Już po pół roku pracy modyfikacja stałej wystawy Malarstwo religijne na Warmii XVII i XVIII wieku (z folderem, do tego autorskie omówienie opublikowane w „Biuletynie Historii Sztuki” LIV: 1992, nr 3, s. 75–77, 3 ryc.) przygotowanej jeszcze przez dr Kamilę Wróblewską. Pierwszą w dorobku Iwony B. Kluk autorską wystawę, Portrety szlachty pruskiej XVIII–XIX wieku (Muzeum im. Johanna Gottfrieda Herdera w Morągu, Oddział Muzeum Warmii i Mazur), otworzyliśmy 26 maja 1993 r. Po roku została przeniesiona do Olsztyna, natomiast do Morąga powróciła na stałe w 1995 r. Również do niej Muzeum Warmii i Mazur wydało publikację w formie folderu. Zespół prawie stu czterdziestu zidentyfikowanych wizerunków ukazujących przedstawicieli 34 rodów, to nasza sztandarowa (i najbogatsza liczebnie) kolekcja malarstwa, którą stale eksponujemy w różnych kontekstach i zmieniającym się wyborze.
Rok 1993 przyniósł debiutancki udział Iwony w sesji naukowej (Barok na Warmii, Święta Lipka, Olsztyn 23–24 września) z referatem Malarze z Lidzbarka Warmińskiego 1680–1780, w którym omówiła dorobek Jerzego Pipera, Macieja Jana Meyera i Józefa Korzeniewskiego. Materiały tej sesji ukazały się drukiem w t. XVII „Rocznika Olsztyńskiego”, ponadto Iwona napisała sprawozdanie do wspomnianego już „Biuletynu Historii Sztuki”, najważniejszego periodyku „branżowego” polskich historyków sztuki i muzealników (Sesja naukowa „Barok na Warmii”. Święta Lipka, Olsztyn 23–24 IX 1993 r., „Biuletyn Historii Sztuki” LVI: 1994, s. 326–327). W kolejnych latach współpracowaliśmy z muzeami w Kielcach i Radomiu. Dawny pałac biskupów krakowskich w Kielcach, siedziba tamtejszego Muzeum Narodowego, został odrestaurowany dzięki finansowej pomocy Republiki Federalnej Niemiec, co dało asumpt do zorganizowania ważnej z naukowego punktu widzenia wystawy Sztuka niemiecka 1450–1800 w zbiorach polskich. Muzeum Warmii i Mazur udostępniło na nią całopostaciowe ponadnaturalnej wielkości portrety pary królewskiej, Augusta III Sasa i Marii Józefy Habsburżanki; Iwona napisała hasła do katalogu.
Potem przyszły wystawy własne, przygotowane przeze mnie, wszystkie z katalogami, w których Iwona miała swój udział: Sztuka konserwacji. Muzealia przywrócone kulturze narodowej dzięki współpracy Muzeum Warmii i Mazur z Wydziałem Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (Olsztyn 1998; 56 haseł Iwony), Ignacy Krasicki (1735–1801). Ostatni z wielkich mieszkańców zamku lidzbarskiego (Lidzbark Warmiński 2001; Iwona przygotowała wybór rycin do kontynuacji wystawy), Dawny Olsztyn w malarstwie, rysunku i grafice (Olsztyn 2003; 25 haseł Iwony).


Wystawę poświęconą Ignacemu Krasickiemu poprzedziliśmy solidną kwerendą osobistą. W roku poprzedzającym realizację, żółtym samochodzikiem objechaliśmy pół Polski, ponad dwa tysiące kilometrów, od Przemyśla i Dubiecka (dawny zamek Krasickich, miejsce urodzenia biskupa poety) po Łowicz i Gniezno (miejsce pochówku). W Krakowie naszą kwaterą był dawny dom Wyspiańskiego przy Kanoniczej, podówczas jeszcze siedziba muzeum poświęconego twórcy „Wesela” i „Nocy listopadowej”, pod zarządem Muzeum Narodowego. To nie wróci, ale nie zapomnę porannego – Kraków nie zasypia – wyjścia z bramy na ulicę, niemal wprost na księdza Józefa Tischnera, który szedł w kierunku Wawelu. To się zdarza, trzeba tylko być w odpowiednim miejscu. Przywieźliśmy łupy bogate, o wiele więcej niż można było wykorzystać na wystawie (vide: katalog „Ignacy Krasicki 1735–1801. Ostatni z wielkich mieszkańców zamku lidzbarskiego”, s. 72n.). Muzeum Warmii i Mazur otrzymało za nią wyróżnienie II stopnia w kategorii wystaw historycznych i biograficznych w konkursie Ministerstwa Kultury i Sztuki „Sybilla 2001”. (Być może był to jedyny raz, kiedy dyplomy wręczał sam premier, a minister i wiceminister byli osobami towarzyszącymi). Iwona, wtedy i później, była odpowiedzialna za urządzenie pomieszczenia kredensu w skrzydle zachodnim, przylegającego do letniej jadalni, jako emanacji gabinetu do pracy pisarskiej księcia biskupa. Miała również wzgląd na stan ekspozycji w letniej jadalni, do której po latach wprowadziła meble i alabastry.
Ponownie wybraliśmy się do podkarpackiego Dubiecka, w gronie powiększonym o Barbarę Michalską, zawiadującą muzealną biblioteką, w październiku 2011 r. na Piątą Konferencję Historyczną „Dziedzictwo Kulturowe Dubiecka i okolic”, zorganizowaną przez Urząd Gminy Dubiecko, a personalnie przez Danutę Armatę, której należy się za wszystkie pięć konferencji co najmniej soczysty całus i kosz kwiatów od ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Zaproszono nas jako badaczy aktywności Krasickiego na polu sztuki. Iwona wygłosiła referat „O malarzach na dworze lidzbarskim i pasji kolekcjonerskiej Ignacego Krasickiego (1767–1795)”, ja wybroniłem się mutacją obszernego eseju „Ignacy Krasicki na Warmii” z katalogu okolicznościowej wystawy lidzbarskiej, w którym starałem się zawrzeć jak najwięcej treści przywołanych w tytule. Materiały konferencji, bogato ilustrowane, ukazały się drukiem w 2013 r. Niech autorzy nowych opracowań o Ignacym Krasickim nie obawiają się z nich korzystać.
Przy okazji stworzenia osobnej wystawy poświęconej biskupowi Krasickiemu, którą zapowiadała galeria portretów hrabiów z Siecina Krasickich (w 1996 r. udostępniona nam przez Fundację Zbiorów im. Ciechanowieckich, afiliowaną przy Zamku Królewskim w Warszawie; katalog tej kolekcji przygotowała Joanna Zarzycka, kustosz zbiorów ikonograficznych w Bibliotece Narodowej), wprowadziliśmy zasadnicze zmiany w obrębie stałej ekspozycji „Wybitni mieszkańcy zamku lidzbarskiego”. Najważniejszą naszą wystawę poświęconą tylko i wyłącznie Lidzbarkowi miastu zorganizowaliśmy na 700-lecie miasta w 2008 r. („Widoki dawnego Lidzbarka Warmińskiego”). Udało się – co chcę szczególnie podkreślić – wypożyczyć na nią z Jagiellonki egzemplarz dzieła Tomasza Tretera „Theatrum virtutum Divi Stanislaii Hosii”, zawierającego rycinę z najstarszym widokiem lidzbarskiego zamku, z Muzeum Narodowego w Krakowie zespół opisanych ręką biskupa Krasickiego ośmiu rysunków architektonicznych – niewątpliwie inwentaryzacji – budowli rezydencjonalnych, które pozostawały we władaniu biskupów warmińskich, zaś z Instytutu Sztuki PAN w Warszawie – niemal wszystkie lidzbarskie, nie tylko dotyczące zamku, rysunki autorstwa Ferdynanda von Quasta i Konrada Steinbrechta. Zamierzaliśmy wydać katalog tej wystawy, do którego Iwona pisała hasła dotyczące widoków o szczególnych walorach artystycznych. Niestety, we właściwym momencie zabrakło źródeł finansowania, kiedy zaś sytuacja nieco się poprawiła – przyszły nowe projekty i propozycje wydawnictw muzealnych, z naszym zresztą udziałem.
Wiosną 2012 r. stworzyliśmy, w ramach finansowanego ze środków europejskich projektu „Konserwacja i restauracja XIV-wiecznego zamku w Lidzbarku Warmińskim – perły architektury gotyckiej w Polsce – II etap”, szkielet scenariusza wystawy „Dzieje budowlane zamku biskupów w Lidzbarku Warmińskim”, który do 6 grudnia Iwona wypełniła zestawieniem stu kilkudziesięciu muzealiów (w postaci ilustrowanej prezentacji o walorach katalogu). Ta praca Iwony była podstawą realizacji wystawy w marcu i kwietniu 2016 r., wprowadziłem ją również do tekstu przewodnika po wystawie.
Pod koniec maja 2013 r. zdiagnozowano u Iwony poważną chorobę nowotworową. 14 czerwca przeszła w Centralnym Szpitalu Klinicznym przy ul. Banacha w Warszawie pierwszą operację. Do pracy wróciła pod koniec listopada.


Nie sztuka mieć pod opieką wartościowe lub wręcz wybitne zbiory, i pracować nad nimi w zaciszu gabinetu z myślą, że kiedyś gdzieś zrobi się z tego użytek. Jeszcze w dobie przedkomputerowej, a zdecydowanie przed wejściem w użycie przeglądarek internetowych – opracowaliśmy w Dziale Sztuki Dawnej formy i konkretne sposoby propagowania naszych kolekcji. Przede wszystkim wystawy i publikacje własne (oczywista oczywistość) i poważne, merytoryczne traktowanie wszelkich kwerend i „zapytań” ze strony badaczy, zwłaszcza doktorantów i autorów wystaw. Otrzymywali oni od nas konkretną wiedzę, wraz z tłem historycznym, i obietnicę rzetelnej pomocy, współpracy bądź konsultacji w razie podjęcia zagadnienia. Promotorom na uczelniach podsuwałem konkretne tematy. W środowisku historyków sztuki i muzealników działa to w obie strony. Dawcy w pewnym sensie są zarazem biorcami. Odbieramy wdzięczność tych, którym mogliśmy pomóc, cieszymy się z ich sukcesów i oczywiście – korzystamy z tej części wypracowanej przez nich wiedzy, którą możemy spożytkować w naszych działaniach. Pamiątką takiej współpracy pozostają w podręcznej biblioteczce egzemplarze opracowań, książki lub odbitki artykułów. W publikacjach – życzliwie nam wpisy.
Iwona niemal od początku (wspomniałem wcześniej o wystawie sztuki niemieckiej w Muzeum Narodowym w Kielcach, katalog ukazał się w 1996 r.) współpracowała z partnerskimi instytucjami w kraju. Miała autorski udział w katalogach wystaw Statek w Biblii (Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku, 1998), Ogród. Forma – Symbol – Marzenie (Zamek Królewski w Warszawie, 1998), Mecenat artystyczny szlachty pomorskiej od XVI do początku XX wieku (Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, 1998), Gdańsk napoleoński. Oblężenia 1807, 1813 (Muzeum Historii Miasta Gdańska, 2000), I podaje wiek wiekowi... Tradycje chrześcijańskie w dziejach polskiego oręża (Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, 2001), Malarstwo na miedzi (Muzeum Miedzi w Legnicy, 2003), Gdańsk dla Rzeczypospolitej w służbie Króla i Kościoła (Muzeum Historii Miasta Gdańska, 2004), Dziecko w malarstwie od XVI do końca XIX wieku (Muzeum Pałac w Wilanowie, 2004; katalog osobno w wersji polskiej i angielskiej), Joannici i ich mistrz Jan Maurycy von Nassau-Siegen (1604–1679) (Gorzów Wlkp., 2004), Portret ponad wszystko. Jacob Wessel i jego wiek. Sztuka gdańska XVIII wieku (Muzeum Narodowe w Gdańsku, 2005), Herman Han. Mistrz światła i nokturnu. Narodziny baroku w malarstwie dawnej Rzeczypospolitej (Muzeum Diecezjalne w Pelplinie, 2008).
Kolejną wystawą, w której mieliśmy wziąć udział, była panoramiczna prezentacja (jak napisano na stronie „Berliner Festspiele” – w 19 salach i 22 rozdziałach) sztuki dawnej i współczesnej, dotykająca meandrów trudnego sąsiedztwa Polski i Niemiec w czasach historycznych, czyli opisanych w źródłach, z podtytułem Polska-Niemcy. 1000 lat historii w sztuce (Martin-Gropius-Bau w Berlinie, 2011). Mądry i znaczący tytuł niemiecki Tür an Tür (Drzwi w drzwi), do którego odniósł się w swym wystąpieniu prezydent Bronisław Komorowski, wyrażono po polsku formą Obok. Można się zżymać na to, ale widać nie filolodzy decydowali o takim przekładzie. Który notabene ma swoją mocno określoną z naszej strony wymowę.
Przygotowaliśmy na tę wystawę siedem portretów przedstawicieli rodu Denhoffów, wszystkie zostały poddane konserwacji na koszt organizatorów wystawy, napisaliśmy hasła do katalogu. Iwona opracowała portrety Krzysztofa (zm. 1621), Agnieszki z domu Wittinghoff-Scheel (zm. po 1611), Katarzyny Franciszki z domu Bessen (ok. 1635–1695) i Bogusława Fryderyka Karola (1754–1809). Obrazy jednak do Berlina nie pojechały, ponieważ ktoś dopatrzył się, że są wpisane na niemiecką listę strat wojennych, tzw. magdeburską, i jako takie mogą być zagrożone sekwestrem. Znowu się okazało, jak daleko po tysiącu lat sąsiedztwa sięgają skutki nieufności i uprzedzeń.
Wykaz autorskich wystaw przygotowanych przez Iwonę B. Kluk będzie zamieszczony, wraz z bibliografią Jej prac, na końcu tego materiału.
Nie do wystawy, lecz dla potrzeb wirtualnej prezentacji ocalałych obrazów z kolekcji rodu zu Dohna z pałaców w Gładyszach i Karwinach koło Pasłęka, w 2012 r. Iwona przygotowała liczący ok. 50 pozycji katalog malarstwa portretowego (program Wirtualna rekonstrukcja barokowych pałaców w Prusach Wschodnich, pod egidą Instytutu Herdera w Marburgu, z udziałem Muzeum Warmii i Mazur jako partnera i beneficjenta). W pewnej mierze jego elementy zawarliśmy w rozdziale do ważnej publikacji niemieckiego badacza Torstena Foelscha „SCHLODIEN und CARWINDEN – zwei Schlösser in Ostpreußen und die Burggrafen und Grafen zu Dohna” (Groβ Gottschow 2014).
Skoro o świecie wirtualnym mowa, ciągle mam w głowie, jak poważnie Iwona zaangażowała się w sferę przekazu w Internecie. Nie wiem, czy z tą świadomością, ale w poważnym stadium choroby pracowała jeszcze nad materiałami do Wirtualnego Muzeum, chcąc koniecznie zamknąć i oddać opisanie kolekcji portretów rodu zu Dohna (wcześniej zrobiła portrety Denhoffów).


Ważny w karierze Iwony (przypomnę: słowo „kariera” bierzemy w cudzysłów z uwagi na poważanie dla kultury w obecnej polskiej rzeczywistości) był trzyipółletni okres zarządzania Muzeum Warmińskim w rodzinnym Lidzbarku, z siedzibą w dawnym zamku biskupów warmińskich, które chciała podnieść na właściwy poziom pod względem zarządzania i oddziaływania na lokalne środowisko (merytoryczne podstawy działania tej placówki tworzyliśmy i tworzymy w Olsztynie, ponieważ eksponowane w niej zbiory należą do naszego olsztyńskiego inwentarza). Jej słuszne wyobrażenie o tym, jak powinna funkcjonować poważna instytucja muzealna z siedzibą w sławnej, wymagającej szczególnego traktowania historycznej rezydencji, zasadniczo nie zgadzało się z tym, co sobie wyobrażały i czego życzyły różne (państwowe, samorządowe i kościelne) władze. Iwona domagała się należytego poszanowania instytucji będącej gospodarzem miejsca i szacunku w tym miejscu dla samej siebie. Mówiąc wprost i w skrócie: aby historyczny refektarz, z wystawą gotyckiej sztuki sakralnej, nie był jadalnią przy okazji spotkań choćby najbardziej uroczystych.
Tak na marginesie – refektarzy u nas dostatek. W aktach z XVII i XVIII w. terminem „refektarz” (refectorium, Remter) określano trzy sale w trzech skrzydłach: tzw. wielki refektarz (który wtedy nie był wcale wielki) w skrzydle wschodnim, salę będącą odpowiednikiem krzyżackiego kapitularza w głównym skrzydle południowym, i salę w skrzydle zachodnim (letnia jadalnia w czasach biskupa Krasickiego), nad kuchnią, w miejscu najwłaściwszym dla refektarza.
Nie było mnie przy tym, więc pomijam szczegóły pracy Iwony w Lidzbarku. Mógłby tu wiele opowiedzieć ówczesny dyrektor Muzeum Warmii i Mazur, Janusz Cygański. Sama zmagała się z przeciwnościami, nawet nie pomyślała, a szkoda, by prosić o wsparcie. To wręcz oczywiste, że wykazała się dużą aktywnością i kreatywnością. Osobiście za najważniejsze uważała doprowadzenie do realizacji w lidzbarskim zamku nowoczesnego, skutecznie funkcjonującego systemu monitoringu. Muzeum Warmińskie pod Jej kierownictwem uczestniczyło w pierwszych historycznych obchodach 200-lecia bitwy pod Lidzbarkiem, którą stoczono 10 kwietnia 1807 r. W zamku zorganizowała okolicznościową wystawę. Już wcześniej, ze względu na zawartość zbiorów, studiowała ikonografię bitwy i w ogóle ikonografię epoki napoleońskiej w zakresie dotyczącym dziejów regionu.
W historiografii uważa się bitwę pod Lidzbarkiem za nierozstrzygniętą, jednak armia wiarusów Napoleona, dowodzona przez marszałków Lannesa i Murata, zadała znacznie liczebniejszemu przeciwnikowi, pod wodzą rosyjskiego generała Benningsena, większe straty i doprowadziła do uzyskania przewagi taktycznej. W bitwie pod Frydlądem cztery dni później, gdzie dowodził już sam Napoleon, armia rosyjska wspierana przez nieliczny korpus pruski, poniosła zasłużoną sromotną klęskę. Finałem tej kampanii był traktat pokojowy w Tylży, na mocy którego prawny i polityczny byt uzyskało księstwo warszawskie.
Z inicjatywy Iwony Kluk, która była także koordynatorem projektów, w latach 2008–2010 Muzeum Warmii i Mazur przeprowadziło prace konserwatorskie w zamkowej kaplicy, którym poddaliśmy wszystkie ołtarze, obraz z ołtarza św. Jerzego i balustradę komunijną (wykonawcy prac: Agnieszka i Hubert Ramotowscy z Lidzbarka; balustrada tymczasem pozostaje poza kaplicą). W miejsce zaginionego obrazu z XIX w., do ołtarza Krzyża Świętego przeznaczyliśmy luterański – ale namalowany według dzieła Flamanda Antona van Dycka – obraz Ukrzyżowania z nieistniejącego kościoła w Piastach Wielkich koło Górowa Iławeckiego, któremu Agnieszka Ramotowska przywróciła tożsamość. Do ołtarza głównego zamówiliśmy kopię obrazu Mistyczne zaślubiny św. Katarzyny (wykonała ją według odnalezionego oryginału artysta konserwator Regina Dmowska, znana dzięki pracy przy dwóch obrazach Rembrandta z kolekcji Lanckorońskich, podarowanej przez prof. Karolinę Lanckorońską Zamkowi Królewskiemu w Warszawie. Tekstylne antependia do wszystkich ołtarzy zakonserwowała prof. Helena Hryszko z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Dla upamiętnienia ustanowionej przez biskupa Geritza Fundacji św. Józefa, która w latach 1859–1932 prowadziła na zamku ochronkę (a do 1877 również szpital) dla sierot, przywróciliśmy we wschodnim oknie kaplicy – o co Iwona szczególnie zabiegała – witraż z wyobrażeniem patrona fundacji. Rekonstrukcję wykonała pracownia „Andrews-Art” Andrzeja Kałuckiego i Andrzeja Górskiego w Toruniu.


Na początku grudnia 2008 r., z pewną ulgą, wróciła Iwona do pracy w Dziale Sztuki Dawnej, na stanowisko kierownika pracowni malarstwa i grafiki. Czekało na nią opuszczone przez trzy i pół roku nietknięte biurko, skrzynki z katalogami, stare kartoteki i różne niezwykle ważne papiery. Badacz obrasta nimi jak kamień mchem, w pewnej chwili stają się czymś nieodzownym dla życia, a próba ich usunięcia może być odebrana jako akt agresji. Nawet nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego nie myślałem o zatrudnieniu na jej miejsce kolejnej młodej i utalentowanej osoby, choć pracy było co nie miara. Przecież Iwona uzyskała zasłużony awans do Lidzbarka, gdzie mieszkała, aby spełniać się dalej zawodowo a zarazem mieć więcej przestrzeni i czasu na sprawy osobiste. I powinna była na nim pozostać. Myśleliśmy o dalszej przyszłości w muzealnej branży, o „zadaniach do podjęcia”, o stworzeniu z lidzbarskiego zamku miejsca przyjaznego dla swoich i dla przybywających, o wielu-wielu innych rzeczach.
Paradoksalnie powrót do Olsztyna był dla Iwony na początku wyciszającą terapią. Mogła na powrót zajmować się pracą badawczą i autorską, odkurzyć kartoteki, powrócić do odłożonych projektów. Kartoteki przenieśliśmy do nowo zakupionej metalowej szafy, spełniającej wymogi stawiane przez właściwe instytucje, które czuwają nad tym, by muzea i im podobne placówki nie narażały dokumentacji – a tym bardziej cennych muzealiów – na szwank ze strony sił wyższych, jak również zwykłych zwiedzających. Najpierw musiała się zapoznać z tym, co przybyło do zbiorów, i ze zmianami, które tymczasem zaszły. Potem przyszedł czas na opracowanie tekstów do publikacji o kaplicy zamkowej w Lidzbarku Warmińskim (Kaplica na zamku w Lidzbarku Warmińskim, 2010). Iwona podjęła się, z mocy swych kompetencji, opracowania monografii trzech obrazów ołtarzowych: dwóch ufundowanych przez biskupa Adama Stanisława Grabowskiego (do ołtarza głównego p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej i ołtarza św. Jerzego), i trzeciego – zaadaptowanego do ołtarza Świętego Krzyża, według van Dycka, o którym wspomniałem wcześniej.
W okresie lidzbarskim złożyła do druku artykuł o twórczości Karla Kunza (1904–1969), malarza osiadłego w Książniku koło Morąga (por. Bibliografia). Teraz, nominalnie z Olsztyna, włączyła się do działań związanych z pierwszym etapem restauracji zamku rezydencjonalnego (podkreślam tu autonomiczność budowli w stosunku do przedzamcza i systemu murów obwodowych) w Lidzbarku. Zestawiła kalendarium działań związanych z budową i utrzymaniem rezydencji od XIV do XX w., z którego korzystali wykonawcy prac konserwatorskich; konsultowała prace nad doktoratem architekta konserwatora Wojciecha Wółkowskiego z Politechniki Warszawskiej. Przy okazji porządkowała muzealia „wynalezione” przez siebie w zakamarkach gotyckiej budowli: połamaną płytę epitafijną dworzanina Stanisława Tokarskiego († 1736), który w okresie rządów biskupa – notabene fundatora płyty – Krzysztofa Andrzeja Jana Szembeka odpowiadał za sprawy budowlane na zamku, kafle piecowe z XIX w., a na koniec – neogotyckie witraże z herbami przedstawicieli pruskiej szlachty. W tych ostatnich rozpoznałem przeszklenie okien reprezentacyjnych sal w skrzydle północnym zamku w Olsztynie, wykonane na zakończenie prac restauratorsko-adaptacyjnych przez zakład Rudolfa Linnemanna we Frankfurcie n. Menem (1911). Witraże i marmurową płytę Tokarskiego Muzeum Warmii i Mazur skierowało wkrótce do konserwacji na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Płyta scalona i odrestaurowana w Zakładzie Konserwacji Elementów i Detali Architektonicznych wróciła do nas na świętego Michała 2016 r. Jako pozyskana na zamku, została wpisana do inwentarza Muzeum Warmińskiego w Lidzbarku. (Niech się czytelnicy nie dziwią, że stale podkreślam, co do kogo należy, ponieważ w rozmaitych publikacjach pojawiają się informacje mogące sugerować, że muzealia eksponowane w Lidzbarku Warmińskim i Morągu należą do miejscowych zbiorów).
Iwona obejrzała płytę już na zamku na początku października. W esemesie do mnie pytała, co z marmurową głową chłopca (prawdopodobnie antyczną), którą w tym samym czasie oddaliśmy do, i odebraliśmy z tej samej pracowni. Opowiedziałem jej wszystko przy okazji przyjazdu na komisję lekarską w ZUS-ie 10 października, kiedy to uzyskała świadczenie rehabilitacyjne na kolejne pół roku, do kwietnia 2017.


Konserwacja muzealiów to osobny niekończący się rozdział w życiu kustosza. Trudny i dający ogrom satysfakcji. Polega to mniej więcej na tym, że biorąc pod opiekę zbiory stajemy się poniekąd ogrodnikiem, i nie tylko rozmawiamy z nimi, ale jak on musimy najpierw zadbać, by rozkwitły/zakwitły, a potem wydały owoce. Pilnujemy temperatury i wilgotności, chronimy przed szkodnikami. Nie wszędzie jest tak (to eufemizm), jak w Muzeum Warmii i Mazur (do 1975 Mazurskim), że przeważająca część zbiorów – mowa o sztuce dawnej – wymagała ręki konserwatora, aby w ogóle można je było udostępnić publiczności. Pisałem o tym wielokrotnie, m.in. we wstępie do katalogu Sztuka konserwacji z 1998 r.; pisaliśmy z Iwoną ponownie w rozdziale do książki o Gładyszach i Karwinach (2014). I będzie się pisać jeszcze wielokrotnie przez długie lata, ponieważ najwybitniejsze olsztyńskie muzealia artystyczne, ze sztuką gotycką i portretem holenderskim na czele, to w większości dzieła wydobyte przez naszych poprzedników ze zrujnowanych (a nawet spalonych) lub co najmniej zdewastowanych kościołów, dworów i pałaców bądź składnic. Pokłute bagnetami, pocięte szablami, przestrzelone, połamane, poobijane – w takim stanie trafiały w latach 1945–1949 obrazy i figury do muzealnych magazynów. Część twarzy Marcina Lutra na portrecie z warsztatu Łukasza Cranacha młodszego (1546) trzeba było rekonstruować, bo zniszczyły ją kurze odchody. Na ścianie przy wejściu do Działu Sztuki Dawnej wisi ogromny portret Elżbiety z Arnimów zu Dohna (ur. 1877–1945) siedzącej przy kominku, z miniaturowym widokiem rezydencji w Markowie koło Morąga, rozcięty wzdłuż sylwetki na odcinku od głowy do poniżej piersi i „opatrzony” nieprzyzwoitymi napisami cyrylicą. Figurka z brązu landrata Wilhelma von Berga (1774–1856), odlana według modelu autorstwa Ulricha von Salpiusa z 1857 r., ma dziewięć przestrzelin kalibru 9 mm. Musiała być rozstrzeliwana, podnoszona, i tak parę razy.
Iwona Kluk należała do trzeciego pokolenia muzealników, które ciągle odzyskuje dzieła sztuki poszkodowane na skutek drugiej wojny światowej. A przecież nie tylko one wymagają konserwacji. Przysłowiowy ząb czasu, złe warunki przechowywania, niewłaściwe traktowanie obrazów i rycin, powodują, że nawet dzieła sztuki nabywane przez nas obecnie od właścicieli zazwyczaj kwalifikują się do pilnej interwencji konserwatora. Rola kustosza opiekuna zbiorów zobowiązuje do aktywności: wskazujemy muzealia, które z różnych względów konserwacji wymagają, znajdujemy wykonawcę, a następnie współpracujemy z nim do pomyślnego zakończenia. Akurat Muzeum Warmii i Mazur ma szczęście i przywilej współpracować z zakładami konserwacji na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. I nie jest to współpraca w rodzaju „my dajemy węgiel, a oni w zamian za to biorą od nas statki”, ale niezwykle interesujące i obopólnie cieszące kontakty na kilku płaszczyznach: stricte konserwatorskiej, estetycznej, ekspozycyjnej i badawczej. Muszę zacytować samego siebie z katalogu Sztuka konserwacji: „Wspólną wielką radością konserwatora i muzealnika jest odkrywanie niewidocznych dotąd sygnatur artystów, oryginalnej polichromii rzeźb, wczesnych obrazów pod dziełami późniejszymi oraz wielu innych zagadek i niespodzianek, ubarwiających dzień powszedni tego trudnego zawodu”.
Iwona z konserwatorami in spe miała do czynienia już na studiach w Toruniu, co się przeniosło na późniejszą, koleżeńską w najlepszym rozumieniu współpracę fachowców odpowiedzialnych (i poczuwających się do odpowiedzialności) za dobra dziedzictwa narodowego, a zarazem chwalebnie reprezentujących swoje instytucje. Z roczników do niej zbliżonych dydaktycy i pracownicy naukowi Uniwersytetu Mikołaja Kopernika: Joanna M. Arszyńska, Elżbieta Szmit-Naud, Dariusz Markowski, Jacek Stachera (niech mi wybaczą, że pomijam tytuły naukowe, w tym profesurę belwederską) są następcami tak ważnych i zasłużonych dla kultury polskiej postaci, jak doc. Zofia Wolniewicz, prof. Maria Roznerska i prof. Bogumiła Rouba. W Zakładzie Konserwacji Malarstwa i Rzeźby Polichromowanej przez ponad dwadzieścia lat Iwona B. Kluk była częstym i serdecznie oczekiwanym gościem.
W środowisku konserwatorów olsztyńskich najbliższe kontakty służbowe, i dobre relacje osobiste, miała Iwona z Marią Mączkowską, Jadwigą i Mariuszem Korpaczami, Ewą Olkowską i Barbarą Kulczyńską-Nowak.


Piszę, co wiem, ale też wiem, co piszę. Nie jest to odrealniona opowieść o bogince oglądanej w odbiciu kryształowego zwierciadła. Jeżeli ktoś z czytających się w niej nie odnajdzie – nie znaczy, że go nie było. Był w tej części życia Iwony, do której ja z jakichś względów nie miałem dostępu. Bo życie jest bogate i pełne niespodzianek, bo osoby nam bliskie żyją także dla innych, w świecie przynajmniej częściowo po prostu własnym.
Poprzedzony ciemnym zakamarkiem pokój-pracownia Działu Sztuki Dawnej na olsztyńskim zamku był takim miejscem na uboczu, gdzie skutecznie staraliśmy się odgradzać od trywialności świata za trzymetrowym (mowa o grubości) średniowiecznym murem. Nie znaczy to, że nie bywało w nim głośno i wesoło. Dekadę wcześniej nawet nas (acz w innym gronie i dwie kondygnacje niżej) nagrywano. Czerpaliśmy radość z częstych wizyt przyjaciół i kolegów po fachu, załatwianie spraw odbywało się w otoczce żartów i dowcipów, czasem przaśnych, na miarę komentowanych wydarzeń. W okresie wakacyjnym pojawiali się praktykanci, których otaczało się czułą opieką ku zachęcie i w trosce o ich odnalezienie się w życiu zawodowym. Wyjeżdżali w przekonaniu, że być historykiem sztuki – a do tego muzealnikiem – to coś ważnego i wartościowego. Być może niektórzy dzięki temu nie zrezygnowali z wyuczonego zawodu. Stałym i oczekiwanym gościem jest Wojciech Ciesielski, umysł niezgłębiony i przenikliwy, in spe wychowawca pokoleń warmińsko-mazurskich historyków.
Do końca 1998 r. rezydował z nami Marcin Kołpa, który przyszedł do pracy w muzeum rok przed Iwoną. Wykształcony (i urodzony) artysta, posiadacz niezliczonych pozaartystycznych talentów, od kulinarnego (słynne Marcińskie torty) po rachunkowy (wieloletni skarbnik „Borussii”), ostoja spokoju; obecnie z zawodu konserwator dzieł sztuki. Pomimo przejścia do innego działu pozostał członkiem naszego małego zespołu. Była nim, i będzie nadal, Magdalena Bartoś, kierownik Muzeum im. Johanna Gottfrieda Herdera w Morągu, która z powodzeniem kontynuuje badania nad portretem zapoczątkowane swego czasu przez Kamilę Wróblewską, jak również tworzy wystawy. Po dokooptowaniu Grzegorza Kumorowicza – muzealnika z dyplomem, biegłego także w dziedzinie fotografii dokumentarnej (liczne publikacje nie tylko pod szyldem muzeum) – podjęliśmy się w połowie lat dziewięćdziesiątych napisania do „Gazety Olsztyńskiej” cyklu artykułów pod hasłem Siedziby szlacheckie na Warmii i Mazurach, który miał stać się podstawą publikacji książkowej. Książka nie powstała, za co nie ponosimy winy, ale nasze artykuły w „Gazecie” wpłynęły na jakość opracowania Małgorzaty i Mirosława Garnców Pałace i dwory dawnych Prus Wschodnich.
Nasze wspólne przedsięwzięcia: badania terenowe, sesje i konferencje, cykle edukacyjne w Olsztynie i „w terenie”, kontakty z regionalistami, mniej lub bardziej formalne reprezentowanie muzeum w projektach o szerszym zasięgu zdecydowanie wykraczały poza realizację programu macierzystej instytucji, ergo – budowały nową płaszczyznę działania adekwatną do zmieniających się czasów. Czy przyniosły trwałe rezultaty – trudno powiedzieć. Mam przynajmniej nadzieję, że przyczyniliśmy się do podtrzymania gatunku, do którego sami należymy.
Dobrym żyjącym duchem kopernikowskiego zamku jest Magdalena Biryło, wielbiona przez bywalców i szanowana przez partnerskie instytucje za naturalną umiejętność podejmowania gości w zamkowych progach. Na Magdę można liczyć tym bardziej, im trudniejsza jest sytuacja. Ona pierwsza dostrzegła konieczność pomocy Iwonie, gdy ta wróciła po pierwszej operacji; ona w najtrudniejszym okresie, z niezwykłą dla siebie samej cierpliwością przebijała się przez gąszcz medycznych i urzędowych procedur. „Sama jedna” była członkiem rodziny, terapeutką, doradcą prawnym, samarytanką. To, co Magda zrobiła dla Iwony i jej rodziców, zasługuje na Order Czerwonej Róży, który wkrótce jej wręczę.

Iwona nie ulegała presji czasu, żyła tak, jakby życie miało się nigdy nie skończyć. Tego jej zazdrościłem. Stworzyła sobie osobny arystotelesowski świat, niewyimaginowany, oparty na dominacji rozumu, zrównoważony emocjonalnie, w pełni podporządkowany pracy, mądrzejszy niż otaczająca go zewnętrzna rzeczywistość, własny. Względnie rzadko, co w naszej pospolitującej się codzienności jest godne najwyższego podziwu, poddawała się reakcjom emocjonalnym, ale gdy już się stało – leciały wióry. Jej nieustępliwość, gdy była przekonana o własnej racji, czasem gwałtowność – gdy trzeba było tłumaczyć komuś rzeczy oczywiste albo wysłuchiwać zagmatwanych wyjaśnień w prostych sprawach – nie przysparzała przyjaciół, była powodem pretensji i komentarzy. Cóż, „takiż to świat! Niedobry świat!”, nie wszyscy musimy się kochać, starczy, abyśmy się nie nienawidzili i szanowali. I niech to nie szkodzi w pracy, kiedy trzeba działać w zespole. Hamulcowym mówimy nie.
Przez wiele lat Iwona dojeżdżała. W autobusie między Lidzbarkiem a Olsztynem miała czas na nowe pomysły i przemyślenia. Potem odbywała szybki spacer z ul. Limanowskiego na zamek (czasem z przerwą na wizytę w pracowni konserwatorskiej w zajmowanej przez muzeum oficynie przy Partyzantów 18), którym odpędzała zmęczenie po przepracowanych nocach. Dzień zaczynaliśmy od wymiany przydatnych informacji i czegoś „na doładowanie” szarych komórek: dowcipu, anegdoty, zasłyszanej lub wymyślonej sentencji. O tym, że prowadziła blog (Róże wstydu i lilie czystości), dowiedziałem się przypadkiem, surfując po Internecie, kiedy już była w szpitalu w Warszawie. Nawet wiem, dlaczego nie zdradziła się przede mną. Stwierdziła niewątpliwie, i słusznie, że na tematy, o których pisze, mam niewiele do powiedzenia; że moja niewyrobiona wrażliwość nie przystaje do odbioru takiej lektury. Może obawiała się, że wyprowadzi mnie na cudne manowce, powrót z których do rzeczywistości byłby bolesny i dolegliwy.
Nie zaglądałem w te rejony, ale przecież byłem zdolny docenić jej erudycję i walory poznawcze tematów, które autorsko wprowadzała w działaniach edukacyjnych. Przytaczam tylko te, które realizowała w ramach pracy muzealnej: Symbolika kwiatów. Związki literatury z malarstwem na przestrzeni wieków (wersja udoskonalona: – Róże wstydu i lilie czystości. Związki literatury i malarstwa w symbolice kwiatów), – Jak Ifigenia stała się córką Jeftego, – Historia królewskiej powiernicy Katarzyny Franciszki Dönhoff, – Oniryzm w sztuce – przegląd ikonografii motywów śmierci, snu i zapomnienia. Poza nią nikt czegoś podobnego w Olsztynie nie robił. Iwona zdobyła sobie wierne grono słuchaczy i powierników, była proszona o wypowiedzi na tematy zadane, nurtujące pewne kręgi miłośników sztuki.

Piszemy w nekrologu: „Pozostaje po Niej do połowy niezapisana karta”, ponieważ miała przed sobą następne 25 lat i więcej pracy autorskiej, ponieważ zaplanowała sobie dalsze działania i publikacje, miała np. przygotowany katalog ram zabytkowych i scenariusz wystawy dotyczącej zbiorów dawnego Heimatmuseum w Lidzbarku, zgromadziła materiały do opracowania heraldyki na naszych muzealiach, chciała wrócić do napisania doktoratu o środowisku artystycznym Królewca w XIX w.
Kiedy przeglądam stare fotografie i przypominam sobie tamte chwile, czuję, że nie zmarnowaliśmy czasu, który był nam dany. Obiecuję, że to co pozostawiła nam Iwona w przepastnych teczkach i w pamięci komputera, też wyda owoce. Zgromadzona przez nią wiedza, której sama nie zdążyła udostępnić, będzie trafiać do rąk czytelników. W przyszłym roku będzie to Ilustrowany przewodnik po zamku w Lidzbarku Warmińskim.


Andrzej Rzempołuch

WYSTAWY/KATALOGI

1992
Malarstwo religijne na Warmii XVII i XVIII wieku, Lidzbark Warmiński (stała; por. Bibliografia prac Iwony B. Kluk)
Portrety szlachty pruskiej XVIII–XIX wieku, Muzeum im. Johanna Gottfrieda Herdera w Morągu, Oddział Muzeum Warmii i Mazur (por. Bibliografia)

1994
Portrety szlachty pruskiej XVIII–XIX wieku, Olsztyn, zamek (por. Bibliografia)

1995
Portrety szlachty pruskiej XVIII–XIX wieku, Muzeum im. Johanna Gottfrieda Herdera w Morągu, Oddział Muzeum Warmii i Mazur (po modyfikacji, jako wystawa stała)
Skarby muzeum Warmii i Mazur. Wystawa jubileuszowa z okazji 50-lecia Muzeum Warmii i Mazur, Olsztyn, zamek (współudział)

1998
Sztuka konserwacji. Muzealia przywrócone kulturze narodowej dzięki współpracy Muzeum Warmii i Mazur z Wydziałem Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Olsztyn, zamek (współudział, współautorstwo katalogu)

2001
Ignacy Krasicki (1735–1801). Ostatni z wielkich mieszkańców zamku lidzbarskiego, Muzeum Warmińskie w Lidzbarku, Oddział Muzeum Warmii i Mazur (współudział)
Wielcy mieszkańcy zamku lidzbarskiego, Lidzbark Warmiński (współudział przy nowej edycji wystawy)
Portret w malarstwie barokowym, Muzeum w Mrągowie, Oddział Muzeum Warmii i Mazur

2002
Malarstwo religijne na Warmii, Lidzbark Warmiński, zamek (modernizacja)

2003
Portret w malarstwie od końca XVI do końca XIX wieku, Olsztyn, zamek (z informatorem; por. Bibliografia)
Dawny Olsztyn w malarstwie, rysunku i grafice, Dom „Gazety Olsztyńskiej”, Oddział Muzeum Warmii i Mazur (współautorstwo wystawy i katalogu, z Andrzejem Rzempołuchem; por. Bibliografia)

2005
Malarstwo portretowe ze zbiorów Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku
Ekspozycja malarstwa pejzażowego, Muzeum im. Johanna Gottfrieda Herdera w Morągu, Oddział Muzeum Warmii i Mazur

2007
Z teki nieznanego artysty, Lidzbark Warmiński, zamek

2008
Widoki dawnego Lidzbarka Warmińskiego, Muzeum Warmińskie w Lidzbarku, Oddział Muzeum Warmii i Mazur (współautorstwo z Andrzejem Rzempołuchem)

2009
Nowe szaty c.k. armii – grafika w służbie ideologii, Lidzbark Warmiński, zamek

2010
Portret. Modny czy tradycyjny? Muzeum w Ostródzie (z informatorem; por. Bibliografia)

2014
Portretowe inspiracje, Olsztyn, zamek

2015
Olsztyńskie muzealia w Polsce i na świecie – wystawa jubileuszowa z okazji 70-lecia MWM, Olsztyn, zamek (współudział)

2016
Dzieje budowlane zamku biskupów w Lidzbarku Warmińskim, Muzeum Warmińskie w Lidzbarku, Oddział Muzeum Warmii i Mazur (współautorstwo scenariusza)


Znaczący udział autorski w wystawach innych muzeów:

2004 Dziecko w malarstwie od XVI do końca XIX wieku, Warszawa: Muzeum Pałac w Wilanowie
2005 Portret ponad wszystko. Jacob Wessel i jego wiek. Sztuka gdańska XVIII wieku, Muzeum Narodowe w Gdańsku


BIBLIOGRAFIA PRAC Iwony B. Kluk (wybór)

1992
Józef Korzeniewski (około 1732–1780) malarz na dworze biskupa Adama Stanisława Grabowskiego, „Folia Fromborcensia” I: 1992, s. 49–71, 11 ryc.
Malarstwo religijne na Warmii XVII i XVIII wieku. Wystawa [Muzeum Warmińskie w Lidzbarku Warmińskim], Olsztyn: Muzeum Warmii i Mazur 1992. [folder]
Malarstwo religijne na Warmii XVII i XVIII w. Lidzbark Warmiński, Zamek, czerwiec 1992 [omówienie wystawy], „Biuletyn Historii Sztuki” LIV: 1992, nr 3, s. 75–77, 3 ryc.

1993
Portrety szlachty pruskiej XVIII–XIX wieku [wystawa w Muzeum im. J.G. Herdera w Morągu], „Olsztyński Informator Kulturalny” 7–8/1993, s. 22, 1 ryc.

1994
– Sesja naukowa „Barok na Warmii”. Święta Lipka, Olsztyn 23–24 IX 1993 r. [sprawozdanie], „Biuletyn Historii Sztuki” LVI: 1994, s. 326–327.
– Portret szlachty pruskiej XVIII–XIX wieku. Wystawa ze zbiorów własnych [Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie], Olsztyn: Muzeum Warmii i Mazur 1994. [folder]

1996
– hasła katalogowe w: Sztuka niemiecka 1450–1800 w zbiorach polskich. Katalog wystawy, red. M. Maćkowska, Kielce Muzeum Narodowe 1996: Portret Fryderyka Augusta II Wettina (kat. 92, s. 65, ryc. 92 na s. 62), Portret Marii Józefy Habsburżanki (kat. 93, s. 65, ryc. 93 na s. 62).
– Portret Willema I Orańskiego po konserwacji, „Olsztyński Informator Kulturalny” 3/1996, s. 19–20, 1 ryc.

1997
– Malarze z Lidzbarka Warmińskiego 1680–1780, „Rocznik Olsztyński” XVII: 1997, s. 93–107, 9 ryc.
– rec. M. Warkoczewska, Wystawy Towarzystwa Sztuk Pięknych w Poznaniu (1837–1857), Warszawa–Poznań 1991, „Rocznik Olsztyński” XVII: 1997, s. 446–447.

1998
– autorstwo 56 haseł katalogowych (skróconych) w: Sztuka konserwacji. Muzealia przywrócone kulturze narodowej dzięki współpracy Muzeum Warmii i Mazur z Wydziałem Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Katalog wystawy, red. A. Rzempołuch, Olsztyn: Muzeum Warmii i Mazur 1998, passim, il.
– hasła katalogowe w: Statek w Biblii, Gdańsk: Centralne Muzeum Morskie 1998: Cesare Fantetti wg Rafaela Santi, Budowa Arki Noego (kat. s. 19, il. 4), Rytownik nieznany, Znalezienie Mojżesza (kat. s. 24, il. 13), Powołanie uczniów nad brzegiem jeziora Genezaret, rycina ze zbioru kazań w oprac. Johanna Spangenberga (kat. s. 30, il. 24), Cudowny połów ryb, rycina ze zbioru kazań w oprac. Johanna Spangenberga (kat. s. 32, il. 28), Uciszenie burzy na jeziorze Genezaret, rycina ze zbioru kazań w oprac. Johanna Spangenberga (kat. s. 36, il. 35), Malarz nieznany wg Rembrandta, Uciszenie burzy na jeziorze Genezaret (kat. s. 40, il. 43).
– Portret Fanny von Kunheim autorstwa Ludwiga Rosenfeldera [Cymelia muzealne], „Olsztyński Informator Kulturalny” 11/1998, s. 13.
– hasło katalogowe w: Ogród. Forma – Symbol – Marzenie. Katalog wystawy, red. M. Szafrańska, Warszawa: Zamek Królewski 1998: Louis de Caulery, Towarzystwo w ogrodzie (kat. s. 182, il.).
– hasła katalogowe w: Mecenat artystyczny szlachty pomorskiej od XVI do początku XX wieku. Katalog wystawy przygotowanej z okazji 50-lecia Muzeum Pomorza Środkowego, red. A. Konarska, Słupsk: Muzeum Pomorza Środkowego 1998: Portret Zofii Doroty z Lehndorffów von Podewils (kat. I/3, s. 25, il.), Portret Fryderyka Wilhelma von Grumbkow (kat. II/4, s. 47, il.).

1999
– Nieznane portrety autorstwa Rudolfa Gratza wychowanka Akademii Sztuk Pięknych w Królewcu, „Folia Fromborcensia” II: 1999, s. 75–98, 10 ryc.
– Zakup rycin sfinansowany przez NBP Oddział Okręgowy w Olsztynie, „Olsztyński Informator Kulturalny” 1/1999, s. 16, 4 ryc. na s. 25.
– Portret rodziny Arthura Johanna von der Groebena z Ponar [Cymelia muzealne], „Olsztyński Informator Kulturalny” 2/1999, s. 13–14, 2 ryc.
– Najnowsze nabytki Działu Sztuki Dawnej [Muzeum Warmii i Mazur] cz. II, „Olsztyński Informator Kulturalny” 6/1999, s. 14, 1 ryc.
– rec. Kościoły i kaplice Archidiecezji Warmińskiej, red. ks. B. Magdziarz, t. I–II, Olsztyn 1999, „Folia Fromborcensia” II: 1999, s. 201–202.

2000
– Obrazy Jerzego Pipera ze zbiorów Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, „Folia Fromborcensia” III: 2000, s. 51–69, 9 ryc.
– Epitafium kanonika Bartłomieja Boreschowa. Przyczynek do dziejów wystawiennictwa w Prusach Wschodnich, „Folia Fromborcensia” III, 2000, s. 137–184, 5 ryc.
– hasła katalogowe w: Gdańsk napoleoński. Oblężenia 1807, 1813. Katalog wystawy, scenariusz wystawy i oprac. katalogu A. Paczuski, Gdańsk: Muzeum Historii Miasta Gdańska 2000: Oblężenie Gdańska w 1807 r. przez korpus francusko-saski (poz. 89 s. 122, il. na s. 123), Plan oblężenia Gdańska w 1807 r. (poz. 129 s. 148, il. na s. 149).

2001
– hasło katalogowe w: I podaje wiek wiekowi... Tradycje chrześcijańskie w dziejach polskiego oręża, red. J. Macyszyn, Warszawa: Muzeum Wojska Polskiego 2001: Władysław Doenhoff, ok. 1680 (kat. 391 s. 480).

2002
– Pochód koronacyjny Fryderyka I i jego uczestnicy, „Informator Muzeum Warmii i Mazur” 1/2002.

2003
– hasła katalogowe w: Malarstwo na miedzi. Katalog wystawy, red. S. Drewniak, Legnica: Muzeum Miedzi 2003: Madonna z Dzieciątkiem i małym Janem (kat. 16 s. 111, il. na s. 39), Portret epitafijny pastora (kat. 93 s. 120, il. na s. 100).
– autorstwo 25 haseł katalogowych w: Dawny Olsztyn w malarstwie, rysunku i grafice. Katalog wystawy, red. A. Rzempołuch, Olsztyn–Warszawa: Muzeum Warmii i Mazur, Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk 2003, passim, il.

2004
– hasła katalogowe w: Gdańsk dla Rzeczypospolitej w służbie Króla i Kościoła, koncepcja wystawy i katalogu T. Grzybkowska, Muzeum Historii Miasta Gdańska, Warszawa 2004: Portret Hermanna Denhoffa, ok. 1633 (kat. IV.3. s. 241–242, ryc. na s. 241), Portret Władysława Denhoffa, ok. 1680 (kat. IV.4. s. 242–243, ryc. na s. 242).
– Malarstwo portretowe ze zbiorów Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie / Porträtmalerei aus der Sammlung des Museums von Ermland und Masuren in Olsztyn, Olsztyn 2004. – 48 s., 13 il.
– Środowisko artystyczne w dziewiętnastowiecznym Królewcu. Początki funkcjonowania instytucji kulturalnych, „Borussia” 33–34/2004, s. 85–95, 5 ryc.
– hasła katalogowe w: Dziecko w malarstwie od XVI do końca XIX wieku, red. naukowa E. Micke-Broniarek, M. Ochnio, Warszawa: Muzeum Pałac w Wilanowie 2004: Portret księżniczki orańskiej Marii, ok. 1654 (nr 123 s. 334, il. na s. 335), Portret księcia orańskiego Willema III, ok. 1654 (nr 124 s. 336, il. na s. 337), Portret Wolferta van Brederode, ok. 1656 (nr 125 s. 338, il. na s. 339), Portret trojga dzieci Krzysztofa Delfikusa Dohny, 1667 (nr 126 s. 340, il. na s. 341), Portret trojga dzieci z rodu Dohnów, ok. 1675 (nr 127 s. 342, il. na s. 343), Portret księżniczki duńskiej Zofii Jadwigi, 1686 (nr 128 s. 344, il. na s. 345), Portret księżniczki duńskiej Krystyny Charlotty, ok. 1689 (nr 129 s. 346, il. na s. 347), Portret dziewczynki z rodziny Dohnów, ok. 1770 (nr 146 s. 380, il. na s. 381), Portret czworga dzieci Artura Johanna von der Groebena, 1854 (nr 154 s. 396, il. na s. 397).
– oraz wersja angielska: The child in the painting from the 16th to late 19th century in the collections of Polish museums, red. E. Micke-Broniarek, M. Ochnio, The Wilanów Palace Museum 2004: Portrait of Maria, Princess of Orange, ca. 1654 (nr 123 s. 334, il. na s. 335), Portrait of Willem III, Prince of Orange, ca. 1654 (nr 124 s. 336, il. na s. 337), Portrait of Wolfert van Brederode, ca. 1656 (nr 125 s. 338, il. na s. 339), Portrait of Three Children of Christoph Delphicus zu Dohna, 1667 (nr 126 s. 340, il. na s. 341), Portrait of Three Children of the zu Dohna Family, ca. 1675 (nr 127 s. 342, il. na s. 343), Portrait of Sophia Hedwig, Princess of Denmark, ca. 1686 (nr 128 s. 344, il. na s. 345), Portrait of Christine Charlotte, Princess of Denmark, ca. 1689 (nr 129 s. 346, il. na s. 347), Portrait of a Girl of the zu Dohna Family, ca. 1770 (nr 146 s. 380, il. na s. 381), Portrait of Four Children of Artur Johann von der Groeben, 1854 (nr 154 s. 396, il. na s. 397).
– Gustav Graef – Ludwig Rosenfelder – Emil Neide. Przyczynek do malarstwa portretowego w dawnych Prusach Wschodnich w 2. poł. XIX w. (część I), „Pamiętnik Sztuk Pięknych”, Półrocznik Numer 2 (7), Toruń: Uniwersytet Mikołaja Kopernika 2004, s. 129–136, 9 ryc.
– hasła katalogowe w: Joannici i ich mistrz Jan Maurycy von Nassau-Siegen (1604–1679). Katalog wystawy w Muzeum Lubuskim im. Jana Dekerta w Gorzowie Wlkp., Gorzów Wlkp. 2004: Portret księcia Jana Maurycego von Nassau-Siegen, 1644 (s. 5 nlb., il. na s. 6), Portret księcia Jana Maurycego von Nassau-Siegen, 1663 (s. 5 nlb., il. na s. 6).

2005
– hasła katalogowe w: Portret ponad wszystko. Jacob Wessel i jego wiek. Sztuka gdańska XVIII wieku, red. A. Mosingiewicz, D. Kaczor, Gdańsk: Muzeum Narodowe 2005: Portret biskupa warmińskiego Ignacego Krasickiego, 1768 (?) (kat. II.1.2. s. 85, il.), Portret feldmarszałka Alexandra zu Dohna, 1723 (kat. II.1.3. s. 86, il.), Portret Albrechta Sigmunda von Zeiguth Stanisławskiego, 1747 (kat. II.1.4. s. 87, il.), Portret Karla Florusa zu Dohna, 1755 (kat. II.1.5. s. 88, il.), Portret Amalii Luizy zu Dohna, 1767 (kat. II.1.6. s. 89, il.), Portret Karla Ludwiga zu Dohna, 1769 (kat. II.1.7. s. 90, il.), Portret Moritza Wilhelma zu Dohna, ok. 1770 (kat. II.1.8. s. 91, il.), Portret kapitana Augusta Christiana Lebrechta von Krafft, 1782 (kat. II.1.9. s. 92, il.), Portret Kathariny [sic!] Sophii von Krafft, ok. 1782 (kat. II.1.10. s. 93, il.), Portret Ernsta Ahasverusa Heinricha von Lehndorff, ok. 1770 (kat. II.1.11. s. 94, il.), Portret nieznanego mężczyzny, 1783 (kat. II.6.1. s. 108, il.).

2006
– Zamki, pałace i dwory w okolicach Susza dawniej i dziś, [w:] Susz. Z dziejów miasta i okolic, red. J. Cygański, Olsztyn: Muzeum Warmii i Mazur 2006, s. 109–127, 40 ryc.

2008
– hasło katalogowe w: Herman Han. Mistrz światła i nokturnu. Narodziny baroku w malarstwie dawnej Rzeczypospolitej, Pelplin: Muzeum Diecezjalne 2008: Towarzystwo w parku (kat. I.4. s. 193–194, il.).

2009
– Karl Friedrich Kunz (1904–1969), twórca subtelnych akwarel, „Rocznik Olsztyński” XVIII, 2009, s. 67–85.
– Pałace i dwory w dawnym powiecie lidzbarskim. Materiały sesji, Dni Dziedzictwa Warmii – VIII „Skarby Warmii”, Starostwo Powiatowe w Lidzbarku Warmińskim 2009, s. 7–46.

2010
– Obrazy w kaplicy zamkowej w Lidzbarku Warmińskim: Św. Jerzy przed cesarzem Dioklecjanem – Mistyczne Zaślubiny św. Katarzyny Aleksandryjskiej – Ukrzyżowanie [w:] Kaplica na zamku w Lidzbarku Warmińskim, red. A. Rzempołuch, Olsztyn: Muzeum Warmii i Mazur 2010, s. 65–95.
– Pokrywy studzienek kanalizacyjnych – zabytek czy złom? Co zachowało się po przedwojennych odlewniach na terenie Lidzbarka Warmińskiego i Olsztyna, [w:] Dni Dziedzictwa Warmii VIII – Zabytki na Warmii – od pomysłu do przemysłu [materiały konferencji], Starostwo Powiatowe w Lidzbarku Warmińskim 2010, s. 59–77.
– Portret. Modny czy tradycyjny? Informator o wystawie, Muzeum w Ostródzie 14 września – 15 listopada 2010, 35 s., 40 il.

2013
– O malarzach na dworze lidzbarskim i pasji kolekcjonerskiej Ignacego Krasickiego (1767–1795), w: Materiały konferencji historycznej Dziedzictwo kulturowe Dubiecka i okolic, Dubiecko 2013, s. 165–204, il.

2014
– Gerettete Porträts aus den Dohna‘schen Schlössern in den Sammlungen des Museums von Ermland und Masuren in Allenstein (Olsztyn), [w:] Torsten Foelsch, Schlodien & Carwinden. Zwei Schlösser in Ostpreußen und die Burggrafen und Grafen zu Dohna, Groß Gottschow 2014, s. 162–197, il. (współautorstwo z A. Rzempołuchem)

2016
– biogram malarza J.C. Schütze (zm. 1765), [w:] Słownik Artystów Polskich, t. X Sa-Się, red. U. Makowska, Warszawa: Instytut Sztuki PAN 2016, s. 308–309.

Złożone do druku:
– Panorama Stambułu ze zbiorów Muzeum Warmii i Mazur, „Rocznik Olsztyński” t. XIX.
– Portrety z kolekcji pałacu w Gładyszach w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, „Rocznik Olsztyński” t. XIX. (współautorstwo z A. Rzempołuchem)
– Poniatowski & Poniatowski. Wizerunki Stanisława Augusta i jego brata kardynała Michała Poniatowskiego w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, „Kronika Zamkowa”, Zamek Królewski w Warszawie.

Zaczęte:
– Przewodnik ilustrowany. Zamek w Lidzbarku Warmińskim [tytuł roboczy], Warszawa: Foto Liner.



Kalendarium

« niedziela, 20 sierpnia 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt So N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
Zobacz pełne kalendarium »
niedziela 20 Sierpnia
  • Program III kwartał 2017
  • Oferta najmu sal
  • Wakacje 2017
  • Urodziny w zamku
  • konkurs filmowy o szlaku Kopernika
  • Film promocyjny Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie
  • Katalog on-line biblioteki Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie
  • Doposażenie pracowni edukacyjnych Muzeum Przyrody - baner
  • Archeologiczna mapa Olsztyna i okolic
  • PITax.pl
  • Spektakl
Poranek pana Mikołaja - baner
  • Oferta ślubów w zamku
  • Strona projektu: